komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Weźmy Facebook za twarz!

CC0 / Pixelkult / Logo Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, Twitter
Logo Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, Twitter - Sputnik Polska, 1920, 26.02.2022
Niedawno „wolne media” i opozycyjni dziennikarze bronili TVN, którego istnieniu nic nie zagrażało. Tym razem te same „wolne media” bronią innego amerykańskiego giganta, a próby ucywilizowania tej korporacji przez polskie państwo już nazwali „lex Facebook”.

O jakiej „społeczności” mowa?

Korzystam z Facebooka, bo coraz trudniej z niego nie korzystać, gdy robią to wszyscy. Nie raz i nie dwa dostawałem blokadę mojego osobistego konta, bo Facebook arbitralnie uznawał, że to co piszę czy udostępniam „jest niezgodne ze standardami społeczności”.
Facebook śledzi nas, profiluje, wciska nam swoje reklamy, czyta nasze prywatne wiadomości. To taki Pegasus na skalę świata. To po prostu biznes, a nie żadna społeczność.
Bo czy jeśli używamy odkurzacza, należymy do społeczności użytkowników odkurzaczy firmy go produkującej? Społeczność definiuje się jako „życie jednostki w obrębie innych ludzi o tych samych poglądach czy zainteresowaniach”. Nie wiem jak państwo, ale ja nie przypominam sobie, bym brał udział w ustalaniu standardów jakiejś facebookowej społeczności. Nie mam takich samych poglądów jak Zuckenberg, ani takich jak on zainteresowań. Korzystam jedynie z narzędzia, które bez naszych treści jest niczym. Jak basen, z którego spuszczono wodę. Jednak to narzędzie narzuca nam co mamy myśleć, co pisać, co udostępniać?
Logo Facebook, Twitter, Instagram, YouTube, Twitter - Sputnik Polska, 1920, 27.02.2022
Rosja
Facebook rozpowszechnia fake newsy - ostrzega Ria Novosti
Ok, Facebook to prywatna kapitalistyczna firma jak TVN. „Lex TVN” dotyczył również prywatnej amerykańskiej firmy, która się uważa za wolne medium. A kto im zabroni? Ale nie twierdzą, że tworzą jakąś rodzinę TVN niczym Rodzina Radia Maryja. Emitują swoje treści, swoje kłamstwa, swoje interpretacje rzeczywistości. Ich telewizja i ich prawo.
My tej telewizji nie współtworzymy. To nie telewizja społecznościowa. Nikt nas tam nie banuje, a my na szczęście mamy pilota i przełączając się na inny kanał, sami możemy się przed tymi treściami chronić.
Słowo „społeczność” na Zachodzie od dawna jest nadużywane. Rządzący w tych krajach, a przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych, nawet napadając na inny kraj, jak choćby na Jugosławię czy Irak, robili to pod hasłami - tak sobie życzy „społeczność międzynarodowa”. Tylko kto nas pytał o zdanie?
Kijów - Sputnik Polska, 1920, 25.02.2022
Opinie
Potrzeba wreszcie prawdziwych negocjacji
Nie ma czegoś takiego jak „społeczność międzynarodowa”, są jedynie państwa, rządzący i ich interesy. W 2003 roku, gdy protestowano na całym świecie przeciw agresji Zachodu na Irak, również u nas, jednym z najczęstszych haseł demonstracji, było właśnie – „nie w moim imieniu!”

Precz z cenzurą!

„Wolne media” uważają, że choć ustawa o ochronie wolności słowa w mediach społecznościowych, ma w założeniu umożliwiać pluralizm i powołać instytucję weryfikującą blokady i kary nakładane przez serwisy to w praktyce Zuckenberga zastąpi w cenzurze jakiś Ziobro. Jest to dosyć absurdalny wniosek, bo powołana tą ustawą instytucja mogłaby jedynie weryfikować nieuczciwe praktyki Facebooka jakich się dopuszcza w naszym kraju. Nie mogłaby zastąpić Facebooka, by cokolwiek samodzielnie na tym portalu blokować czy ograniczać, czyli zajmować się tym czym autorytarnie zajmuje się Facebook obecnie – cenzurą treści. Projekt ustawy nie daje Radzie Wolności Słowa takich kompetencji. Owszem, ta instytucja, w zależności od poglądów jej członków, jedne blokady nałożone przez Facebook, będzie podważała, a innych nie. Taka instytucja państwowa mogłaby bronić Konfederacji czy PiS, ale niekoniecznie np. Komunistycznej Partii Polski.
Социальная сеть Facebook - Sputnik Polska, 1920, 25.01.2022
Piszą dla nas
Lex Facebook czyli wolność po naszemu
Nie zapominajmy jednak, że w jednym i drugim przypadku, blokującymi byliby nadal amerykańscy cenzorzy, tzw. „niezależni weryfikatorzy treści”, których kwalifikacji etycznych i ich samych nikt z nas nie zna, ani do pełnienia tych funkcji nie wybrał. Ich uczciwość i wiarygodność jest nieznana nikomu, a więc równa zeru. O ile państwo pozostaje pod jakąś mniej lub bardziej realną kontrolą naszego społeczeństwa, to imperium Zuckenberga jest wszelkiej demokratycznej kontroli pozbawione.

Nowy zachodni totalitaryzm

Facebook i jego totalitarne praktyki to tylko czubek góry lodowej, coraz mocniej rozlewającego się na zachodzie totalitaryzmu, cenzury i walki z wolnym słowem i myślą. Chodzi tu nie tylko o usunięcie fanpejdża Konfederacji, legalnie działającej w Polsce parlamentarnej partii politycznej, ale niedawne działania Facebooka wymierzone w Sputnik Arabica, blokujące publikację ich treści. Amerykański Youtube (od pewnego czasu to to samo co Google) od dawna bez pardonu walczy z rosyjskim Russia Today. Już nieraz blokował kanały RT, a ostatnio zablokował całkiem nowy kanał w dniu jego otwarcia. Takimi środkami Zachód już od dawna walczy z wolnością słowa.
W 2019 roku, gdy przez Francję przetaczały się protesty „żółtych kamizelek”, francuskie media próbowały je przemilczeć. To wtedy RT Francja stało się w tym kraju bardzo popularne, bo jako jedyne dostarczało Francuzom informacje na żywo, bez żadnych manipulacji, o tym co się w ich własnym kraju dzieje. Podobnie w innych krajach RT dla rządzących stawała się niewygodna. Nie tylko dlatego, że pokazywała to czego lokalne media pokazywać nie chcą, ale przedstawiała na wiele spraw inny, nieobecny w lokalnej propagandzie, punkt widzenia. Gołosłowne oskarżenia o manipulacje, fakenewsy itp., nie okazały się dla odbiorców wiarygodne, a oglądalność RT stale rosła, jako alternatywa dla zachodnich mediów. Ludzie dowiedzieli się, że ich lokalne media zwyczajnie ich okłamują. Nie potrafiąc polemizować z przekazem, a przede wszystkim z prawdą, z braku argumentów, zaczęto na Zachodzie uciekać się do blokad i zakazów wobec tych co podważają „jedynie słuszne” racje.
Akcja żółtych kamizelek w Paryżu. - Sputnik Polska, 1920, 01.05.2021
Świat
Paryż: „Żółte kamizelki” wyszły na pierwszomajową demonstrację
Wielki orędownik wolności słowa, XVIII wieczny pisarz i myśliciel francuski, Wolter, miał powiedzieć: „Nie zgadzam się z tym co mówisz, ale oddam życie, abyś miał prawo to powiedzieć”. Ponad dwa wieki później dla wielu jego słowa znów nie stały się oczywiste. Jestem za najdalej posuniętą wolnością głoszenia myśli i poglądów, z jednym tylko zastrzeżeniem, by ta wolność nie naruszała prawa i nie służyła przestępczym działaniom.

Nie będzie nam Facebook mówił co mamy myśleć i jak żyć

Facebook, skoro działa w naszym kraju, zarabia na nas pieniądze, nie tylko tu podatki powinien płacić, ale i działać zgodnie z naszym prawem, oraz nie wtrącać się w nasze życie społeczno-polityczne. Facebook daje techniczne możliwość, byśmy nasze treści udostępniali całemu światu, ale jeśli tylko chcemy, robimy to wyłącznie w kręgu znajomych. Nic nikomu do tego o czym rozmawiają znajomi. Facebook i to jednak podsłuchuje. Tak samo można dostać bana w jednym i drugim przypadku. Nawet jeśli przyjąć, że mamy do czynienia z jakąś społecznością, to tym bardziej z zamkniętą społecznością mamy do czynienia wśród znajomych czy w zamkniętych grupach, które z tego narzędzia jedynie korzysta. Tam jednak też ingerują cenzorzy, mimo że każdy użytkownik sam decyduje czyje posty chce czytać, a czyich nie. Czy chce należeć do danej grupy czy nie. O tym jakie treści go interesują. W skrajnym przypadku jednym kliknięciem każdy może zdecydować, że już więcej wpisów tej czy innej osoby nigdy nie zobaczy. I jest to wtedy jego w pełni świadoma i wolna decyzja, a nie narzucana mu przez cenzorów Facebooka.
Niestety Facebook lepiej od nas wie co chcemy i co wolno nam czytać i co mamy myśleć. Ba, nawet w Messengerze, aplikacji powiązanej z Facebookiem do bezpośredniej komunikacji między użytkownikami, firma też ingeruje. Wystarczy w rozmowie wysłać komuś link do treści, których firma nie akceptuje, by taką wysyłkę uniemożliwiła, czy też choćby dołączyła do niej ten swój komunikat o tym, że ich „niezależni” weryfikatorzy treści wiedzą, że to jest fakenews. A to oznacza, że Facebook czyta nasze prywatne wiadomości! I robi to dokładnie tak samo jak władza w Polsce instalując ludziom Pegasusa. W obu przypadkach bez zgody sądu.
Facebook popełnia w ten sposób przestępstwo, bo prywatna korespondencja podlega w Polsce ochronie prawnej i dostęp mogą mieć do niej tylko wyspecjalizowane instytucje, pod warunkiem, że uzyskają na to zgodę sądu.
Słuchawki na pokładzie samolotu - Sputnik Polska, 1920, 24.01.2022
Piszą dla nas
To lepsze niż ośmiorniczki u Sowy. Tusk i Giertych nagrani Pegasusem

Na złość PiS oddajmy władzę Facebookowi?

Projekt ustawy o Radzie Wolności Słowa jest projektem potrzebnym. Tę amerykańska firmę trzeba ucywilizować. Tu nie Dziki Zachód i kowboje. Media społecznościowe odgrywają coraz większą rolę w przepływie informacji, wolności wymiany poglądów i kształtowaniu opinii publicznej. Coraz więcej ludzi nie ogląda telewizji a swoją wiedzę o świecie czerpie z internetu. Nie można więc tego pozostawić w rękach prywatnych, tym bardziej obcych, amerykańskich, by tam decydowano o tym co mamy myśleć i jak żyć. Projekt reguluje wiele kwestii związanych z przejrzystością procesu wewnętrznych skarg użytkowników na arbitralne decyzje właścicieli mediów społecznościowych. Zmusza ich, by się przed nami za swoje decyzje w końcu odpowiadali. Obecnie, gdy dostaniemy bana, niby możemy się z decyzją cenzorów nie zgodzić, ale nasze skargi są wysyłane na Berdyczów. Nikt na nie nigdy nie odpowiada. Nie mamy nad tym żadnej kontroli.
Ustawa zmusza duże opiniotwórcze media, o liczbie użytkowników większej niż milion do przestrzegania polskiego porządku prawnego i zasad wolności słowa. Jest równie potrzebna jak Rzecznik Praw Obywatelskich. Jego też wybiera Sejm. I bardzo dobrze. Też choćby z tego względu jest to jednak urząd upolityczniony, bo decydującą rolę w jego wyborze ma większość sejmowa.
Nie dajmy się zwariować, że jeśli nie lubimy Zjednoczonej Prawicy, to oddajmy kontrole nad naszymi umysłami w ręce prywatne i na dodatek obce? Bo mimo tego, że wobec państwa warto zawsze zachować przynajmniej ograniczone zaufanie, to do firm prywatnych, nie wiadomo przez kogo finansowanych i sponsorowanych, nie znając celów ich właścicieli, zaufania nie możemy mieć żadnego.

Co da nam Rada Wolności Słowa?

Ustawa wprowadza obowiązek Facebooka przywrócenia konta użytkownika czy treści, które udostępnia, ale nie daje Radzie możliwości, by ta decydowała czyje konto ma być zablokowane. „Rada wydaje decyzję, w której: 1) nakazuje przywrócenie ograniczonego dostępu do treści lub ograniczonego dostępu do profilu użytkownika jeżeli stwierdzi, że treść lub profil użytkownika, do których ograniczono dostęp, nie stanowią treści o charakterze bezprawnym. 2) odmawia przywrócenia ograniczonego dostępu do treści lub ograniczonego dostępu do profilu użytkownika jeżeli stwierdzi, że treść lub profil użytkownika, do których ograniczono dostęp stanowią treści o charakterze bezprawnym”.
Komisja Europejska - Sputnik Polska, 1920, 23.12.2021
Polityka
„To ogromny cios dla pluralizmu mediów w Polsce”: KE o lex TVN
Kompletną bzdurą jest więc zarzut, powtarzany przez tzw. „wolne media”, te same co broniły TVN, że daje to instytucji państwowej narzędzia cenzur. W postępowaniu przed Radą użytkownik Facebooka, może się jedynie spodziewać, że Rada zmusi Facebook, do oddania mu tego, co arbitralnie mu zabrał, albo tego nam odmówić. Nie może natomiast zmusić Facebooka do usunięcia jakiś treści czy zablokowania czyjegokolwiek konta, co otwierałoby furtkę do rzeczywistej cenzury . To może niezawisły sąd.
Rada nie odbiera też, a raczej ułatwia (bo z każdej sprawy powstają różne dowody, które Facebook zobowiązany byłby archiwizować i zapewnić do nich dostęp), drogę sądową jaką poszkodowany przez Facebooka może podjąć, gdy Rada nie podzieli jego zdania.
Problemem jest na pewno określenie czym według ustawy są treści o charakterze bezprawnym – „rozumie się przez to treści naruszające dobra osobiste, dezinformację, treści o charakterze przestępnym, a także treści, które naruszają dobre obyczaje w szczególności rozpowszechniają lub pochwalają przemoc, cierpienie lub poniżenie”. W toku prac legislacyjnych wyrzuciłbym z tego określenia „dezinformację”. Jest zbyt nieprecyzyjne i dające pole do nadużyć czy to cenzorom z Facebooka, czy członkom Rady, którzy nie będą chcieli poprzeć naszej skargi.
Co do zasady ustawa jest ok i pozwala ukrócić samowole choć jednej korporacji. Protestami „wolnych mediów” w obronie Facebooka w Polsce bym się zbytnio nie przejmował. Pytanie co na taki projekt powie „wielki brat” zza oceanu? Czy stanie w obronie amerykańskiej korporacji, a Zjednoczona Prawica znów podwinie ogon?
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала