komputer - Sputnik Polska, 1920
Piszą dla nas
Opinie i analizy najważniejszych wydarzeń z Polski i ze świata. Czytaj komentarze ekspertów na tematy gospodarcze, polityczne i społeczne na stronie Sputnika.

Echa skandalu na cmentarzu, czyli drugi skandal

© Sputnik . Alekseiy Vitvitckiy / Idź do banku zdjęćAmbasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew
Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew - Sputnik Polska, 1920, 10.05.2022
O ataku na ambasadora Andriejewa podczas próby złożenia wieńca na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Warszawie napisano i powiedziano już dużo. Niestety wydźwięk tych oświadczeń ze strony polskich oficjeli jest jednoznacznie negatywny i właściwie można go nazwać kolejnym skandalem.

Władza zasłania oczy

Cofnijmy się jeszcze na chwilę do wydarzeń bezpośrednio przed napaścią. 7 maja, w wywiadzie Paweł Szefernaker, wiceminister MSW, mówi – co cytuje oficjalny profil MSW – „żadna polska służba nie będzie zabezpieczać tego wydarzenia”. Nie wprost, ale odmawia ochrony dla dyplomaty, który chroniony jest w Polsce przez konwencję wiedeńską. Co więcej, odmawia też czegoś, o co może wnioskować każdy polski obywatel, chcący zorganizować pokojowe zgromadzenie. Nie istnieją przepisy mówiące co innego.
Ambasada Federacji Rosyjskiej wycofuje się z organizacji „Nieśmiertelnego Pułku”. W obliczu agresywnych oświadczeń ukraińskich nacjonalistów przebywających w Polsce, ambasador Andriejew decyduje się tylko na złożenie kwiatów. W komunikacie podaje godzinę, co powinno zdecydowanie ułatwić pracę polskiej policji czy innych służb porządkowych. Zapowiada legalną czynność, podejmowaną zresztą w każdym roku.
Wg oświadczeń władz Warszawy, policja patroluje teren cmentarza już w nocy z 8 na 9 maja. A jednak o 12.00 jej nie ma na miejscu. Ambasador zostaje zaatakowany. Zwarty oddział prewencji pojawia się dopiero po kilku minutach. Wg naocznych świadków policjanci słyszą w radiu komunikat „to co się miało wydarzyć, już się wydarzyło”. Ambasador zostaje wyprowadzony z terenu mauzoleum i odprowadzony do samochodu. Policja nie zatrzymuje na miejscu nikogo, a nie reaguje także na kolejne ataki, tym razem już na polskich obywateli, którzy przychodzą złożyć kwiaty. Nie reaguje też na neonazistowskie symbole Azowa, których pełno mieli ze sobą ukraińscy napastnicy.
Kompozycja rzeźbiarska na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich w Warszawie - Sputnik Polska, 1920, 10.05.2022
Polska
Wiceszef MSZ Polski o ataku na rosyjskiego ambasadora: ubolewanie powinno zamknąć sprawę

Minister pisze usprawiedliwienie

Z całego szeregu oświadczeń i stanowisk, najbardziej uderza to Ministra Spraw Wewnętrznych, Mariusza Kamińskiego, który tłumaczy całe zdarzenie „emocjami ukraińskich kobiet”, tak jakby to na nich zasadzało się w Polsce prawo. Człowiek odpowiedzialny za egzekucję polskiego prawa, publicznie uzasadnia jego łamanie. Podobnie zresztą jak i premier Morawiecki, pouczający ofiarę ataku, że „powinna się zastosować do ostrzeżenia”. Klasyczne poszukiwanie usprawiedliwienia i potępienie napadanego, zamiast napadających.
Na tym tle o niebo lepiej prezentuje się podpisane przez Ministra Zbigniewa Raua, lakoniczne stanowisko polskiego MSZ, w którym na szczęście brakuje „ale”, natomiast nie wykracza to w żaden sposób poza to, co każdy świadomy Polak musiał w tamtym momencie pomyśleć. Niemniej już rzecznik rządu, Piotr Müller opowiada, iż „ambasador był świadomy ryzyka”, wypisując się tym samym z grona cywilizowanych ludzi, bo dając dowód, iż nie rozumie, co oznacza stwierdzenie, że zapewnienie bezpieczeństwa dyplomacie jest obowiązkiem kraju gospodarza.
A opozycja? Z jednej strony oburzenie, a z drugiej licytacja. W Gdańsku posłanka Lewicy Beata Maciejewska napada na rosyjskiego konsula, a gdy ten się zaczyna bronić, to wrzeszczy, że jest posłem.
Politycy próbują ugrać coś zrzucając winę na „nieudolność” rządzącej partii, ale że ranga Państwa Polskiego została wczoraj naruszona, tego już zauważyć nie chcą.
Chyba tylko Grzegorz Braun stanął na wysokości zadania, nie szukając żadnego tłumaczenia, a po prostu nazywając wprost wydarzenie skandalicznym i wskazując po imieniu odpowiedzialnych. „Atakowanie dyplomatów jest zawsze aktem barbarzyństwa, a w aktualnych okolicznościach jednocześnie aktem prowokacji wojennej” – napisał na Twitterze.

Będzie gorzej

A czy organy państwa tym razem zadziałają? Wątpliwe. Irina Zemliana, która do ataku się publicznie przyznała, nawet nie została zatrzymana. Pewnie ktoś ją w końcu przesłucha i po kilku latach śledztwa po cichu władza uzna, iż nie było znamion przestępstwa, bo ona przecież ambasadora chciała tylko uratować, ale niestety pękł jej woreczek z farbą. Dowolna głupota zostanie zaakceptowana, bo takie jest polityczne zapotrzebowanie.
Zemliana nie po raz pierwszy dopuszcza się łamania prawa. Wg dostępnych źródeł, była obecna także podczas blokowania przejścia granicznego. Akcji także nielegalnej. I także zakończyło się to dla niej bez konsekwencji.

Wychodzi na to, że zorganizowana część Ukraińców w Polsce jest naprawdę wyjęta spod jurysdykcji i nie ponosi odpowiedzialności za swoje czyny. W tej sytuacji należy sobie zadać pytanie, kiedy ktoś zostanie ciężko, na przykład do nieprzytomności przez nich pobity, lub nawet zabity?

Wczorajsza sytuacja do złudzenia przypominała zbrodnię w Odessie. Policja stoi z boku i się przygląda, a nacjonaliści zbroją się i szykują do kolejnych ataków. Jeszcze wczoraj nie mieli ze sobą broni, ale co będzie jutro?
Ambasador Rosji w Polsce Siergiej Andriejew  - Sputnik Polska, 1920, 09.05.2022
Polska
Ambasada Rosji w Warszawie wystosowała stanowczy protest do MSZ Polski ws. ataku na ambasadora
Po wprowadzeniu ograniczeń przez Unię Europejską strona pl.sputniknews.com, a także strony Sputnik Polska na Facebooku i YouTube nie są dostępne w UE. Blokadę można ominąć, korzystając z aplikacji VPN na urządzeniu mobilnym lub komputerze. Natomiast nasze materiały wideo można znaleźć w serwisie Odysee. Zostań z nami!
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала