Moskwa na anglojęzycznej mapie Rosji - Sputnik Polska, 1920
Świat
Aktualne wiadomości ze świata. Poznaj najnowsze informacje o wydarzeniach międzynarodowych. Znajdziesz u nas aktualności dnia, ciekawe fakty, newsy, relacje na żywo.

Syndrom ukraiński. Anatomia współczesnej konfrontacji militarnej

USA i Ukraina
USA i Ukraina - Sputnik Polska, 1920, 16.01.2023
Gazeta Izwiestija opublikowała artykuł przewodniczącego rady politycznej zakazanej na Ukrainie partii Opozycyjna Platforma – Za Życie Wiktora Miedwiedczuka, który był w ukraińskiej niewoli.
Jeśli posłucha się wielu zachodnich polityków, to absolutnie niemożliwe jest zrozumienie sensu i mechanizmów konfliktu na współczesnej Ukrainie. Prezydent USA Biden zaprzecza, że amerykańska armia bierze bezpośredni udział w konflikcie, ale jednocześnie na każdym kroku donosi, że Stany Zjednoczone dostarczają tam broń wartą miliardy dolarów. Jeśli miliardy idą na potrzeby militarne Ukrainy, to okazuje się, że interesy ukraińskie są niezwykle ważne dla USA. Ale jeśli armia amerykańska nie chce tam walczyć, to być może nie są aż tak ważne? Czym są zatem te wielomiliardowe dostawy? Bezinteresowną pomocą? Biznesem przynoszącym zyski? Inwestycją? Jakąś polityczną kombinacją? Odpowiedź spowita jest mgłą.
Spójrzmy na ostatnie rewelacje byłej kanclerz Niemiec Merkel, że porozumienia mińskie dały tylko czas Ukrainie, z czego wynika, że ​​nikt nie zamierzał zaprowadzić pokoju. Okazuje się więc, że Rosja była oszukiwana. Ale w jakim celu? By chronić Ukrainę czy zaatakować sami? I po co było oszukiwać, skoro można było po prostu zrobić to, co zalecał sam Berlin? A może Niemcy z góry zalecały to, czego wypełnianie było niemożliwe?
Tak można przejść do pytania, czy polityczni szulerzy mogą dostać obuchem w głowę, ale dziś o wiele ważniejsze wydaje się rozpoczęcie rozwiewania mgły wokół obecnej sytuacji, która jest taka, a nie inna. Co do tego doprowadziło, jakie są przyczyny? I jak wyjść z tej sytuacji, bo robi się coraz bardziej niebezpiecznie? Analizę zaczynamy więc od genezy zdarzeń.
Rosyjscy żołnierze  - Sputnik Polska, 1920, 16.01.2023
Operacja wojskowa w Donbasie
Kiedy Rosjanie wejdą do Zaporoża?

Czym zakończyła się zimna wojna?

Początek każdej nowej wojny zwykle wiąże się z końcem poprzedniej. Konflikt ukraiński poprzedziła zimna wojna. Odpowiedź, jak się zakończyła, przybliży nas do zrozumienia sensu obecnego konfliktu, który nie ogranicza się tylko do Ukrainy, ale dotyczy wielu krajów. Chodzi o to, że państwa Zachodu i kraje obszaru poradzieckiego, przede wszystkim Rosja, inaczej postrzegają skutki tej wojny.
Zachód jednoznacznie przypisuje sobie zwycięstwo w zimnej wojnie, a Rosję uważa za przegraną. A jeśli Rosja jest rzekomo stroną pokonaną, to terytorium byłego ZSRR i obozu socjalistycznego jest „prawowitym” łupem Stanów Zjednoczonych i NATO, które zgodnie z zasadą Vae victis („biada zwyciężonym”) przechodzi pod kontrolę Zachodu. Stąd Ukraina jest terytorium wpływów USA, NATO, a bynajmniej nie Rosji. Dlatego wszelkie próby Rosji do przynajmniej pewnego wpływu na ukraińską politykę, ochrony jej interesów w tym regionie są „bezpodstawne” i stanowią jawny atak na interesy USA i NATO.
„Nie musimy już patrzeć na świat przez pryzmat relacji między Wschodem a Zachodem. Zimna wojna się skończyła” – powiedziała Margaret Thatcher na początku lat 90. A wiec stanowisko Wschodu Rosji jest już nieważne. Jest jeden wektor, jeden gospodarz świata, jeden zwycięzca.
Rosja patrzy na ten proces zupełnie inaczej. W żadnym wypadku nie uważa się za przegraną. Wyjście z zimnej wojny było możliwe dzięki demokratycznym reformom w polityce i gospodarce, a konfrontacja militarna została zastąpiona handlem i integracją z Zachodem. A więc jeśli wasz dawny wróg stał się dzisiaj przyjacielem, czy to nie jest zwycięstwo? Jednocześnie ZSRR, a następnie Federacja Rosyjska stawiały za cel nie zwycięstwo w zimnej wojnie, a zaprzestanie konfrontacji militarnej między Wschodem a Zachodem, która mogła zakończyć się katastrofą nuklearną. Moskwa razem z Waszyngtonem znaleźli wyjście, osiągając nie tyle cele dla siebie osobiście, co dla całego świata.
To wyjście nie oznaczało bynajmniej wchłonięcia Wschodu przez Zachód, gospodarczego, prawnego i kulturowego podporządkowania przestrzeni poradzieckiej. Mowa była o równoprawnej współpracy i wspólnej budowie nowej rzeczywistości politycznej i gospodarczej. Wyraźnie widzimy więc dwa podejścia do końca zimnej wojny: z jednej strony triumf zwycięzców, a z drugiej budowę nowego świata, cywilizacji. Właśnie w oparciu o te podejścia będą się rozwijać późniejsze wydarzenia.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. - Sputnik Polska, 1920, 15.01.2023
Operacja wojskowa w Donbasie
Sekretarz generalny NATO: Wsparcie militarne dla Ukrainy jest najszybszą drogą do pokoju

Nowy świat czy nowe kolonie Zachodu?

W 1991 roku rozpadł się Związek Radziecki, ale w 1992 roku powstała Unia Europejska, z którą przestrzeń poradziecka, w tym Rosja, wiązała wielkie nadzieje. Wydawało się, że oto nadchodzi nowy świat, nowa ponadpaństwowa formacja, nowy zwrot w historii cywilizacji europejskiej. Rosja, podobnie jak inne państwa byłego obozu socjalistycznego i ZSRR, widzi siebie w przyszłości jako równoprawny członek tej wspólnoty, powstaje doktryna „Europa od Lizbony do Władywostoku”.
W tej sytuacji Rosja z zadowoleniem przyjmuje nie tylko zjednoczenie Niemiec, ale także wejście do UE swoich byłych sojuszników, a nawet byłych republik ZSRR. Integracja gospodarcza z Zachodem w latach 90. była na pierwszym miejscu dla Rosji, Moskwa widzi w niej klucz do swojego sukcesu jako nowoczesnego państwa. Jednocześnie rosyjskie władze nie odczuwają jakiejś szczególnej chęci przywiązania do siebie byłych republik radzieckich, w tym Ukrainy.
Większość republik sowieckich istniała dzięki dotacji z centrum, a mianowicie z Rosji. Przywódcy tych krajów przyjaźnie klepią się po plecach, ale starają się jak najszybciej pozbyć ich obciążenia dla gospodarki.
Rosja szybciej niż Ukraina zaczyna integrować się z rynkiem europejskim. W końcu Rosja ma ogromną ilość surowców energetycznych, na które jest popyt w Europie, podczas gdy Ukraina - przeciwnie, nie jest w stanie kupować surowców energetycznych w cenach europejskich. Niepodległość Ukrainy mogłaby równie dobrze zakończyć się krachem gospodarczym, gdyby nie południowy wschód, gdzie obecnie toczą się zaciekłe walki. Południowy wschód wprowadził Ukrainę w międzynarodowy podział siły roboczej z jej ogromnymi zdolnościami produkcyjnymi i rozwiniętym przemysłem. Niechętnie się o tym mówi, ale w latach 90. właśnie rosyjskojęzyczny południowy wschód uratował gospodarkę, a wraz z nią polityczną niezależność Ukrainy.
A teraz zwróćmy uwagę na coś innego: od lat 90. XX wieku w Europie i na jej granicach ma miejsce seria poważnych konfliktów etnicznych i wojen, w które zaangażowane były miliony ludzi. Do 1991 roku nie było tylu starć na gruncie etnicznym. Wszystko to doprowadziło do rozpadu Jugosławii, utraty integralności Gruzji, Mołdawii, Syrii. Z punktu widzenia paradygmatu zjednoczenia Europy to bezsensowne.
Wszak sens tego zjednoczenia nie polega na rozbiciu Europy na wiele małych państewek, a wręcz przeciwnie, na stworzeniu ogromnej ponadnarodowej unii narodów - narody te mają się nie wzajemnie eksterminować, nie mnożyć granice, ale budować razem nowy, wspólny świat. Czy nie tak?
Opiera się to na koncepcji, której wcześniej przestrzegała Rosja. Ale jeśli wyjdziemy od koncepcji zwycięstwa w zimnej wojnie Zachodu, to konflikty etniczne mają zupełnie inne znaczenie. I to znaczenie było wielokrotnie wyrażane - na przykład na naradzie Połączonych Szefów Sztabów 24 października 1995 r. prezydent USA Bill Clinton powiedział: „Wykorzystując błędy sowieckiej dyplomacji, skrajną arogancję Gorbaczowa i jego otoczenia, łącznie z tymi, którzy otwarcie zajęli stanowisko proamerykańskie, osiągnęliśmy to, co prezydent Truman zamierzał zrobić ze Związkiem Radzieckim przy użyciu bomby atomowej”.
Można z tego wyciągnąć wniosek, że wcale nie wszyscy zachodni politycy chcieli stworzyć nowy, sprawiedliwy świat. Ich zadaniem było zniszczenie wroga ZSRR, Jugosławii i innych krajów. A wtedy zaostrzenie konfliktów międzyetnicznych jest całkiem logiczne, osłabiają one przeciwnika, a w przypadku zwycięstwa pomagają rozczłonkować jego kraj, tak, by wchłonięcie przez zwycięzcę było wygodniejsze.
W takich okolicznościach rzeczywisty stan rzeczy nie ma znaczenia. Sytuacja jest celowo destabilizowana. Przedstawiciele mniejszości narodowej, zamieszkujący kompaktowo niektóre części kraju, są uznawani za separatystów i zagrożenie dla państwa. Ta taktyka znana jest już od czasów antycznych i była stosowana przez starożytny Rzym. Ale teraz nie chodzi chyba o budowanie nowego imperium niewolników? A może jednak chodzi i np. Waszyngton postrzega przestrzeń poradziecką za pewne prowincje wielkiego imperium, które mają już własną metropolię i muszą być chronione przed najazdami barbarzyńców, którzy nie chcą się temu imperium podporządkować?
Mamy więc dwie strategie polityczne – integrację gospodarczą i polityczną krajów, gdzie na pierwszym miejscu stawia się obopólną korzyść oraz wchłanianie jednych krajów przez drugie, gdzie interesy państw wchłanianych nie są brane pod uwagę. A same te kraje mogą być dzielone, ogłaszane wyrzutkami, podbijane.
Jeśli chodzi o Federację Rosyjską, to wraz z jej wychodzeniem z kryzysu, wywołanego gwałtowną zmianą kursu politycznego i gospodarczego, coraz częściej napotykała na wyraźną chęć jej osłabienia, poniżenia, postawienia w niekorzystnej sytuacji, coraz częściej ogłaszana jest państwem pariasem, mimo że jej potencjał gospodarczy rośnie. Wzrost potencjału gospodarczego powinien zwiększać wpływy kraju, co powinno być z kolei powodem do zadowolenia świata zachodniego. Ale dzieje się odwrotnie. Wpływ Rosji nie tylko nie jest mile widziany, ale jest uznawany za zły, przestępczy i skorumpowany.
W tym miejscu należy zatrzymać się na dłużej. Rosja bierze zachodnią demokrację za wzór, przeprowadza reformy i zaczyna integrować się ze światem zachodnim. Z punktu widzenia budowania wspólnego europejskiego domu powinno to zostać uznane za coś pozytywnego. Europa zyskuje pokojowego i dobrze prosperującego gospodarczo partnera, jego rynki, zasoby, co niewątpliwie ją bardzo wzmacnia. Ale jeśli będziemy kierować się myśleniem kolonialnym, to nie będziemy tolerować wzrostu gospodarczego i samodzielności dalekiej kolonii. Prowincje nie mogą wyprzedzać metropolii pod względem finansowym, politycznym czy też kulturalnym.
Jest UE, która była zaangażowana w budowę nowej rzeczywistości gospodarczej. I jest NATO, utworzone w 1949 roku, które przeciwstawiało się Wschodowi, przede wszystkim ZSRR i Rosji. Przypomnijmy sobie słowa pierwszego sekretarza generalnego NATO Hastingsa Ismaya: „Trzymać Związek Sowiecki poza [Europą], Amerykanów w środku, a Niemców w pozycji podporządkowanej”. Oznacza to, że ideologią NATO są Stany Zjednoczone w Europie, co więcej w pozycji dominującej, ale nie Rosja.
I jak Rosja powinna się do tego odnosić? Przecież uczciwie zakończyła zimną wojnę, a Stany Zjednoczone, NATO raczej nie. Okazuje się, że przygotowane przez nią zjednoczenie z Zachodem nie odbywa się na równych zasadach, a na warunkach absorpcji gospodarczej i politycznej. Stąd żądania Moskwy zaprzestania zbliżania się do granic Rosji oraz rewizji układów i porozumień. A teraz widzimy, że koncepcja NATO zniszczyła nie tylko integrację Rosji z Europą, ale postawiła też krzyżyk na rozszerzeniu Europy, jej rozwoju. Oznacza to, że z dwóch przedstawionych tutaj podejść jedno wyraźnie przeważyło nad drugim.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg. - Sputnik Polska, 1920, 15.01.2023
Operacja wojskowa w Donbasie
Sekretarz generalny NATO: Wsparcie militarne dla Ukrainy jest najszybszą drogą do pokoju

Rosja i Ukraina – tragedia stosunków

Od spojrzenia całościowego przechodzimy bezpośrednio do relacji między Rosją a Ukrainą. Zacznijmy od tego, że stosunki tych państw mają swoją specyficzną historię. Stosunki te są bliższe niż relacje pomiędzy Anglią a Szkocją czy stanami północnymi i południowymi. Ukraina była częścią Rosji od ponad 300 lat, co wpłynęło na jej kulturę, skład etniczny i mentalność. Ukraina uzyskuje niepodległość w 1991 roku nie w wyniku walki narodowowyzwoleńczej, ale na drodze porozumienia z Moskwą.
Nowa rzeczywistość gospodarcza i polityczna skłania rosyjskie elity nie tylko do przyznania Ukrainie niepodległości, ale także skłonienia (do samodzielności – red.). Wtedy nikomu nawet w najgorszych koszmarach nie śniła się konfrontacja zbrojna między dwoma nowymi państwami. Ukraińcy postrzegali Rosję jako przyjazne mocarstwo, a Rosjan jako braterski naród i sympatie te były wzajemne.
W Rosji przez długi czas wobec Ukrainy dominuje koncepcja „jeszcze jedna Rosja”, co zakłada znacznie bliższe relacje niż np. Wielkiej Brytanii i Kanady. W życiu codziennym było popularne powiedzenie: „Mamy jeden naród, ale różne państwa”. Ukraińcy i Rosjanie bardzo interesowali się życiem politycznym swoich sąsiadów, o co można zapytać np. obecnego prezydenta Ukrainy Zełenskiego, który zarabiał na satyrze politycznej, zazwyczaj na temat polityki obu krajów.
Jednak to właśnie na przykładzie Ukrainy widać wyraźnie, jak koncepcja stworzenia wspólnej przestrzeni politycznej i gospodarczej przegrywa z koncepcją wypierania Rosji z Europy. Od czasu pierwszego Majdanu w 2005 roku Ukraina buduje antyrosyjską politykę na poziomie ideologii państwowej. Jednocześnie wyraźnie widać, że polityka ta jest odbiciem zimnej wojny. Psychologicznie Ukraińcy przy wsparciu niektórych polityków, zmian w programie edukacyjnym, kulturze i ogólnokrajowym mediom byli nastawiani przeciwko Rosjanom. Było to robione pod płaszczykiem reform demokratycznych, pozytywnych zmian, które były wspierane przez wszelkiej maści organizacje zachodnie i międzynarodowe.
Trudno było nazwać to procesem demokratycznym. W polityce, w mediach, w gospodarce, w społeczeństwie obywatelskim był ustanawiany dyktat prozachodnich sił. Zachodnią demokrację ustanawiano zupełnie niedemokratycznymi metodami. A dziś bardziej niż kiedykolwiek ważne staje się pytanie: czy ustrój polityczny Ukrainy jest demokracją?
Wewnątrz samej Ukrainy od 1991 roku istniały dwa państwa –anty-Rosja i Ukraina jako jeszcze jedna Rosja. Jedna nie myśli o sobie bez Rosji, druga zaś nie myśli o sobie razem Rosją. Jednak taki podział jest bardzo sztuczny. Większość swojej historii Ukraina przeszła z Rosją, jest z nią związana kulturowo i mentalnie.
Integrację z Rosją Ukrainie wyraźnie dyktują względy gospodarcze. W końcu, jeśli w pobliżu jest tak ogromny rynek i zasoby, to tylko bardzo ograniczony rząd z tego nie skorzysta. Nastroje antyrosyjskie przyniosły Ukrainie tylko smutek i biedę. Dlatego wszystkie prozachodnie ruchy nacjonalistyczne świadomie lub nieświadomie są zapowiedzią ubóstwa i nędzy Ukraińców.
Wspominaliśmy już, że to południowy wschód dzięki swojej produkcji pomógł krajowi dopasować się do globalnego podziału siły roboczej. A więc właśnie wschód, duży region rosyjskojęzyczny, zarabiał większość waluty dla kraju. Oczywiście nie mogło to nie wpłynąć na reprezentację polityczną w ukraińskim rządzie. Południowy wschód posiadał większe zasoby ludzkie i finansowe, co w żaden sposób nie pasowało do prozachodniego wizerunku Ukrainy. Mieszkali tam ludzie zbyt dumni, zbyt wolni, zbyt bogaci.
Zarówno pierwszy, jak i drugi Majdan były wymierzone w Wiktora Janukowycza, byłego gubernatora Doniecka, przywódcę Donbasu i nienacjonalistycznych centrowych sił politycznych. Poparcie elektoratu tych sił było bardzo duże, Ukraina bardzo długo nie chciała być antyrosyjska. Prezydent Juszczenko, który objął władzę na fali pierwszego Majdanu, bardzo szybko stracił zaufanie społeczeństwa, głównie z powodu swojej antyrosyjskiej polityki.
Później w ukraińskiej polityce można było zaobserwować bardzo ciekawą tendencję. Wybory po drugim Majdanie wygrywa prezydent Poroszenko, który w ciągu tygodnia obiecuje pokój z Rosją. Został więc wybrany na prezydenta pokoju. Tym niemniej stał się prezydentem wojny, nie wywiązał się z porozumień mińskich i sromotnie przegrał kolejne wybory. Zastąpił go Wołodymyr Zełenski, który również obiecywał pokój, ale stał się uosobieniem wojny. A więc narodowi ukraińskiemu obiecuje się pokój, a potem się go oszukuje. Zdobywszy władzę dzięki pokojowej retoryce, już drugi ukraiński przywódca zajmuje skrajnie radykalne stanowisko. Gdyby zaprezentował takie poglądy na początku kampanii wyborczej, nikt by go nie wybrał.
A teraz powrócimy do ogólnej koncepcji tego artykułu. Jeśli ktoś mówi, że zamierza budować z sąsiadami nowy świat, ale po prostu próbuje przeforsować swoje interesy, nie licząc się z niczym, nawet z wojną nuklearną, to oczywiście nie ma zamiaru niczego budować. Tak zachowywał się były prezydent Ukrainy Poroszenko, tak zachowuje się obecny prezydent Zełenski, ale nie tylko oni. W podobny sposób postępuje kierownictwo NATO oraz wielu amerykańskich i europejskich polityków.
Zełenski przed konfliktem zbrojnym po prostu miażdżył wszelką opozycję, forsując interesy swojej partii, nie budował żadnego pokoju. Politycy, dziennikarze, działacze społeczni na Ukrainie, którzy mówili o pokoju i dobrosąsiedzkich stosunkach z Rosją, byli represjonowani, ich media były bezpodstawnie zamykane, a majątek rabowany. Gdy ukraińskim władzom zarzucano łamanie prawa i nieprzestrzeganie wolności słowa, odpowiadano, że partia pokoju to „banda zdrajców i propagandystów”. I demokratyczny Zachód zadowolił się tą odpowiedzią.
W rzeczywistości sytuacja nie była tak prosta i jednoznaczna. „Zdrajcy i propagandyści” stanowili, także w parlamencie, nie tylko lwią część elektoratu, ale także podstawę potencjału gospodarczego kraju. Cios spadł więc nie tylko na demokrację, ale także na dobrobyt obywateli. Polityka Zełenskiego doprowadziła do tego, że ludzie zaczęli masowo opuszczać Ukrainę ze względu na warunki gospodarcze i społeczne, represje i prześladowania polityczne.
Wśród nich była masa ukraińskich polityków, dziennikarzy, biznesmenów, działaczy kultury i cerkwi, którzy wiele zrobili dla tego kraju. Osoby te zostały wykluczone z polityki i życia publicznego przez ukraińskie władze, choć mają prawo do swoich poglądów w nie mniejszym stopniu niż Zełenski i jego ekipa.
Biznes południowego wschodu jest w dużej mierze powiązany z Rosją i jej interesami, dlatego konflikt przestał być wyłącznie sprawą wewnętrzną. Rosja stanęła przed koniecznością nie tylko ochrony swoich interesów gospodarczych, ale także międzynarodowego honoru i godności, czego, jak pokazaliśmy powyżej, systematycznie jej pozbawiano. I nie było nikogo, kto mógłby naprawić tę sytuację.
Członkowie ukraińskiej partii pokoju zostali ogłoszeni zdrajcami, a władzę przejęła partia wojny. Konflikt zaczął się zaostrzać i stał się międzynarodowy.
Wydawałoby się, że nadal istnieje polityka europejska, ale masowo wspiera ona Zełenskiego, wciągając Europę w wojnę i prowokując własny kryzys gospodarczy. Teraz to już nie Europa uczy Ukrainę polityki, a Ukraina uczy Europę, jak osiągnąć upadek gospodarczy i ubóstwo dzięki polityce nienawiści i nieprzejednania. I jeśli Europa będzie kontynuować tę politykę, zostanie wciągnięta w wojnę, być może nuklearną.
Wróćmy teraz do miejsca, w którym zaczynaliśmy rozważania. Zimna wojna zakończyła się polityczną decyzją odnośnie budowy nowego świata, w którym nie ma wojen. Wyraźnie widać, że takiego świata nie zbudowano, że obecna polityka międzynarodowa wróciła tam, gdzie zaczynała reset. I teraz są tylko dwa wyjścia: rozpętać wojnę światową i konflikt nuklearny lub ponownie rozpocząć proces rozładowania napięć, do czego konieczne jest uwzględnienie interesów wszystkich stron. Ale w tym celu konieczne jest polityczne przyznanie, że Rosja ma interesy, które muszą być brane pod uwagę przy budowaniu nowego pokojowego ładu.
A co najważniejsze, trzeba by postępować uczciwie, nikogo nie oszukiwać (…) i nie próbować zarabiać na cudzej krwi. Jednak jeśli światowy system polityczny nie jest zdolny do elementarnej przyzwoitości, zaślepiony pychą i własnymi merkantylnymi interesami, to czekają nas jeszcze trudniejsze czasy.
Konflikt ukraiński albo będzie się dalej rozwijał, obejmując Europę i inne kraje, albo zostanie zlokalizowany i rozwiązany. Ale jak go rozwiązać, skoro na Ukrainie króluje partia wojny, podsycając wojenną histerię, która wyszła już poza granice kraju, a Zachód nie wiadomo dlaczego nazywa to z uporem demokracją? I ta partia wojny oświadcza nieskończoną już ilość razy, że nie potrzebuje pokoju, a potrzebuje więcej broni i pieniędzy na wojnę.
Ci ludzie zbudowali na wojnie swoją politykę i biznes, gwałtownie podwyższając swoje międzynarodowe rankingi. W Europie i USA wita się ich owacjami, nie wolno zadawać im niewygodnych pytań, kwestionować ich szczerości i uczciwości. Ukraińska partia wojny odnosi zwycięstwo za zwycięstwem, jednocześnie nie widać żadnego przełomu wojennego.
Ale ukraińskiej partii pokoju nie żałuje sie ani w Europie, ani w USA. Świadczy to o tym, że większość amerykańskich i europejskich polityków nie chce pokoju dla Ukrainy. Ale to wcale nie oznacza, że ​​Ukraińcy nie pragną pokoju i militarny triumf Zełenskiego jest dla nich ważniejszy niż ich życie i zniszczone domy. Po prostu ci, którzy opowiadali się za pokojem, byli oczerniani, zastraszani i represjonowani na rozkaz Zachodu. Ukraińska partia pokoju po prostu nie pasowała do zachodniej demokracji.
I tu pojawia się pytanie: jeśli partia pokoju i dialogu obywatelskiego nie pasuje do jakiejś demokracji, to czy jest to ogóle demokracja? I być może, aby ocalić swój kraj, Ukraińcy muszą zacząć budować własną demokrację i zainicjować dialog obywatelski bez zachodnich kuratorów, których działania są zgubne i destrukcyjne. Jeśli Zachód nie chce słuchać punktu widzenia drugiej części Ukrainy, to jego sprawa, ale dla Ukrainy taki punkt widzenia jest ważny i potrzebny, inaczej ten koszmar nigdy się nie skończy.
Oznacza to, że konieczne jest stworzenie ruchu politycznego ludzi, którzy się nie poddali, którzy nie wyrzekli się swoich przekonań pod groźbą śmierci i więzienia, którzy nie chcą, aby ich kraj stał się miejscem geopolitycznych kłótni. Świat musi usłyszeć takich ludzi, bez względu na to, jak bardzo Zachód domaga się monopolu na prawdę. Sytuacja na Ukrainie jest katastrofalnie trudna i niebezpieczna, ale nie ma nic wspólnego z tym, co codziennie mówi Zełenski.
 Gruziński chłopiec na pojeździe opancerzonym w Tbilisi, Gruzja - Sputnik Polska, 1920, 15.01.2023
Polityka
Gruzja nie udzieli pomocy wojskowej Ukrainie. Gruzińska minister wyjaśnia dlaczego
Po wprowadzeniu ograniczeń przez Unię Europejską strona pl.sputniknews.com nie jest dostępna w UE. Blokadę można ominąć, korzystając z aplikacji VPN na urządzeniu mobilnym lub komputerze. Zostań z nami!
Aktualności
0
Aby wziąć udział w dyskusji,
zaloguj się lub zarejestruj się
loader
Czaty
Заголовок открываемого материала