Opinie
© Zdjęcie: Pixabay

Na polskich drogach brakuje kierowców: czy Ukraińcy pomogą?

Krótki link
Autor Anna Sanina
Subskrybuj nas na

Choć pracę w charakterze kierowcy znalazło już ponad 80 tysięcy obywateli Ukrainy i Białorusi, zapotrzebowanie na profesjonalne kadry w kraju pozostaje nadal wysokie. Aktualnie Polsce brakuje ponad 100 tysięcy kierowców.

Sytuacją na poważnie zaniepokojono się już w 2016 roku. Szczegółowa analiza rynku pracy, przeprowadzona przez Związek Pracodawców „Transport i Logistyka Polska” i firmę PWC, pokazała, że do 2025 roku gałęzi przewozów ciężarowych potrzebnych będzie o 300 tysięcy kierowców więcej niż naliczono ich na podstawie danych z 2015 roku (około 600-650 tys. osób, z czego około 500-550 tysięcy stanowili kierowcy samochodów ciężarowych). Żeby zaspokoić potrzeby sektora transportowego liczba kierowców otrzymujących stosowną kwalifikacje powinna wzrastać co roku o około 25 tys. osób. Jednak, jak widać, cel ten trudno osiągnąć.

Społeczeństwo starzeje się – nie ma kto pracować

Jak wyjaśnia w komentarzu dla Sputnika prezes związku pracodawców „Transport i Logistyka Polska” Maciej Wroński, w Polsce brakuje obecnie ponad 100 tys. kierowców. Jednak Wroński zwraca uwagę na to, że branża transportu nie jest w tym osamotniona. Podobne zjawisko ma miejsce w mniejszym lub większym stopniu w całej gospodarce. Pracowników brakuje także na budowach, w przemyśle motoryzacyjnym, w usługach i w wielu innych branżach.

„Przyczyn tego stanu rzeczy jest kilka. Pierwsza z nich to demografia. Jako społeczeństwo starzejemy się. Na rynek pracy wchodzi corocznie coraz mniej pracowników. Z drugiej strony rozwijająca się w szybkim tempie gospodarka tworzy coraz więcej miejsc pracy. Bezrobocie spadło do najmniejszego od ponad 20 lat poziomu, a pracownik może z łatwością wybierać wśród ofert zatrudnienia, wybierając te najatrakcyjniejsze” – mówi Maciej Wroński.

Wynagrodzenie duże, ale rodzina droższa

Chociaż, jak pisze portal RMF24, średnie wynagrodzenie kierowców zawodowych oscyluje obecnie w Polsce w okolicy 6 tys. złotych na rękę (nawet 10 tysięcy złotych w niektórych regionach), nie pomaga to rozwiązać problemu ich deficytu. Zdaniem rozmówcy Sputnika przede wszystkim jest to zawód trudny.

„O atrakcyjności pracy nie decydują tylko zarobki. Praca kierowcy wiąże się z bardzo dużą odpowiedzialnością i wbrew potocznym opiniom wymaga wiele wysiłku. Ponadto w polskiej specjalności – międzynarodowym transporcie drogowym, kierowca przebywa dłuższy czas z dala od domu. A to ma negatywny wpływ na życie rodzinne. Dlatego część młodych ludzi nie bierze takiej pracy w ogóle pod uwagę” – wyjaśnia Maciej Wroński.

Według niego dziś istotna jest umiejętność takiej organizacji pracy przewozowej, która umożliwi częstsze powroty do domu.

„Kierowcy chcieliby być co weekend z rodziną. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Niemniej ta firma, która zaoferuje lepsze warunki pracy – np. powrót do domu co dwa tygodnie zamiast co trzy – łatwiej pozyska i utrzyma pracowników. Ważne są także właściwe relacje międzyludzkie w pracy. Dobre traktowanie kierowców ze strony ich bezpośrednich przełożonych, uwzględnianie ich potrzeb, a także ewentualne dodatkowe profity – jak np. zorganizowanie pomocy dla żon kierowców w zakresie opieki nad dzieckiem” – dodaje rozmówca Sputnika.

Brakuje kierowców ze Wschodu, a kobiety zajmują się dziećmi

W Polsce jest już kilka firm, które z powodzeniem stawiają na kobiety. Czy one mogłyby uratować sytuację? Według Macieja Wrońskiego, choć tkwią w tym określone perspektywy, nie ma co liczyć na to, że coraz więcej przedstawicielek słabej płci zdecyduje związać swoje życie z zawodem kierowcy.

„Chodzi o firmy, które zatrudniają małżeństwa jeżdżące razem w dalekie trasy w obsadzie dwuosobowej. Oczywiście życie ma swoje prawa i taka oferta pracy nie dotyczy młodych matek. Tu opieka nad dzieckiem wyklucza możliwość podjęcia pracy u przewoźnika” – wyjaśnia prezes Związku pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.

W sytuacji niedoboru kadr mogliby pomóc kierowcy ze wschodu, którzy pracują na takich samych warunkach, co kierowcy z Polski, a jednocześnie znacznie lepszych niż tych, które panują w ich krajach. Jednak obecnie w branży brakuje nawet ich.

Już dzisiaj zatrudniamy w Polsce ponad 80 tys. kierowców z Ukrainy i Białorusi. Gdyby nie oni, musielibyśmy znacznie zredukować naszą obecność na międzynarodowym rynku transportu drogowego. To jednak nadal nie rozwiązuje naszych problemów do końca. Dlatego już dzisiaj myślimy o pozyskaniu pracowników z innych dalej położnych państw. Nawet z Azji południowo-wschodniej – mówi Maciej Wroński.

„Niektórzy siedzą za kierownicą ciężarówki po raz pierwszy”

Z kolei redaktor naczelny portalu 4Trucks.pl Michał Bąk jest sceptycznie nastawiony wobec kierowców ze Wschodu.

„Problem kierowców ze Wschodu jest taki, że wielu z nich nie ma doświadczenia. Widać to najlepiej podczas szkoleń, kiedy okazuje się, że niektórzy siedzą za kierownicą ciężarówki po raz pierwszy. Innym problemem jest brak lojalności wobec pracodawcy. Problemem jest też brak znajomości języków obcych. Kierowcy z doświadczeniem emigrują na Zachód w poszukiwaniu lepszych zarobków” – mówi Michał Bąk w komentarzu dla Sputnika.

Na problem deficytu kierowców ekspert patrzy pod nietypowym kątem.

Jest zdania, że wpływ na brak kierowców miała m.in. likwidacja szkół zawodowych. „Obecnie powstają klasy patronackie o kierunku kierowca-mechanik, jednak potrzeba czasu na odbudowę zawodu” – uważa Michał Bąk i dodaje, że mimo to polskie firmy transportowe są bardzo nowoczesne i mają wiele perspektyw.

„Poziom zarządzania i organizacja pracy dorównuje lub często przewyższa poziomem firmy na Zachodzie. Dlatego stanowimy tak dużą konkurencję dla Zachodu” – mówi na zakończenie rozmówca Sputnika.