23:34 16 Sierpień 2017
Warszawa+ 24°C
Moskwa+ 17°C
Na żywo
    Brak mi rodziców, brata, rodziny. Ale tu mieszkają moje dzieci, mąż, zakorzeniłam się tutaj. Raczej już nie planuję powrotu.

    Polacy w Rosji. Część pierwsza: Ania

    © Zdjęcie: Anna
    Krótki link
    Iwona Vinnik
    Polacy w Rosji (13)
    1848391238

    Ania po raz pierwszy przyjechała do Moskwy w 2004 roku - na kurs języka rosyjskiego organizowany w Instytucie im. Puszkina, potem wróciła do Polski. Co się stało, że po zaledwie roku przeprowadziła się do Rosji i do tej pory w niej mieszka?

    Po przejściu letniego kursu w Instytucie Puszkina wróciłam do Polski, w Warszawie dorabiałam sobie do pensji, udzielając lekcji języka rosyjskiego. Pewnego dnia dostałam pracę jako tłumacz obsługujący delegację z prywatnej firmy z Rosji. Zapałaliśmy do siebie wzajemną sympatią i latem, podczas kolejnej podróży do Moskwy do Instytutu Puszkina, podczas spotkania w biurze firmy, dostałam propozycję pracy w głównej siedzibie firmy w Sankt-Petersburgu. Firma zajmowała się importem rur z Europy, m.in. z Polski. Podjęłam szybką decyzję i już 2 sierpnia 2005 wysiadłam z pociągu na dworcu Witebskim w Petersburgu. Dalsza część historii jest prosta: miłość do Rosjanina, ślub, dzieci, przeprowadzka do Moskwy. Nieco później kredyt na mieszkanie w podmoskiewskiej Łobni.

    —  Jak zareagowała rodzina, znajomi na wieść, że emigrujesz do… Rosji?

    Wszyscy byli zszokowani, zwłaszcza mój tata. Mimo że minęło już 11 lat, on nadal nie może się pogodzić z moją decyzją.

    —  Czy miałaś jakieś obawy w związku z przeprowadzką?

    Jechałam docelowo na rok do pracy, nie planowałam osiedlać się w Rosji na stałe, w związku z tym obaw było niewiele. Pomimo tego, że już dobrze znałam język rosyjski, bałam się, że nikt mnie nie zrozumie, było trochę strachu o to, jak sobie poradzę w pracy.

    —  Co Ci się w Rosji podoba, a co nie? Czy czegoś Ci tutaj brakuje?

    Myślę, że to temat na oddzielny artykuł. Pierwszy szok: wybrałam się w podróż z Petersburga do Moskwy do znajomych. I zobaczyłam wagon plackartny (wagon sypialny bez przedziałów, zbudowany jest z przegródek, które nie są zamykane, a dodatkowo wzdłuż całego wagonu, także są miejsca do leżenia — red.). Miałam jeszcze klasyczny najgorszy bilet — boczne miejsce koło toalety. Nie umiałam rozłożyć tego „łóżka", poza tym byłam wprost zszokowana tym,że tyle ludzi śpi w obecności innych, na tak małej przestrzeni.

    Drugi kontrast — ludzie, którzy w godzinach szczytu w metrze są gotowi strącić cię pod pociąg, żeby tylko samemu wejść do wagonu, mogą pokazać ci drogę i odprowadzić cię na potrzebne miejsce (zupełnie obcy), zapłacić za ciebie w sklepie, jeśli nie masz gotówki, a tam nie przyjmują karty itd. Kraj kontrastów.

    Bardzo brakuje mi normalnych, niedrogich sklepów typu Biedronka i Lidl (Piatioroczka i Dixi to zupełnie nie dorastają im do pięt). Z jedzenia brakuje mi naszych polskich wędlin i kiełbas.

    Za każdym razem, kiedy idę do FMS (biuro migracyjne), przygotowuję się do odparcia ataku ze strony pracujących tam pań. Nienawidzę tłoku i popychania w metrze. Chamstwa na drogach.

    Podoba mi się otwartość i przyjazne nastawienie ludzi (być może miałam szczęście), o wiele bardziej niż w Polsce luźny i nieformalny stosunek pracodawcy do pracownika (chociaż być może to mi tak się szczęści), krótkie terminy zapisu do specjalistów w przychodni. Lubię miks kultur, różnorodność kuchni byłego ZSRR. Denerwuje mnie zacietrzewienie Rosjan, kiedy zaczynają się tematy polityczne (dlatego unikam takich rozmów). Cieszą mnie bezpłatne podręczniki w szkole córki, bezpłatne zajęcia dodatkowe (tańce, szachy, informatyka, sport). Nie podobają mi się godziny pracy w biurach (9-18, 10-19), co sprawia, że zanim się dojedzie do domu po pracy, ma się niewiele czasu dla siebie i rodziny.

    —  To jak wygląda Twój zwyczajny dzień?

    Wstaję zwykle około 6:00, zbieram się do pracy, dzieci do szkoły i żłobka. Czasami przychodzi teściowa, wtedy młodsza córka nie idzie do żłobka. O godzinie 7.41 mam kolejkę do Moskwy (jadę do metro Białoruska, taka kolejka jeździ z mojej stacji tylko kilka razy dziennie, a więc jeśli na nią nie zdążę, czeka mnie kilka przesiadek w metrze i spóźnienie gwarantowane). Kilka minut po 9 jestem w pracy przy metrze Profsojuznaja. Daleko, ale pensja jest w porządku. W pracy wychodzimy na skrócony lunch — 30 minut zamiast tradycyjnej w Rosji godziny, dlatego też już o 17.30 wychodzę z biura. Droga powrotna jest o wiele bardziej stresująca, muszę się spieszyć, pędzić po schodach ruchomych na górę, aby zdążyć na kolejkę i odebrać dziecko ze żłobka lub zwolnić opiekującą się nim babcię. W kolejce w drodze powrotnej zwykle drzemię lub czytam. Wieczorem rutyna — lekcje, gotowanie obiadu na następny dzień, sprzątanie, jakiś film i około północy sen.

    —  A jak traktują Cię Rosjanie — znajomi i nieznajomi?

    Zupełnie normalnie.Mówię prawie bez akcentu. Jednakże kiedy mieszkałam w Rosji jeszcze niedługo, ludzie byli dla mnie mili i otwarci, chcieli porozmawiać z cudzoziemką. Na dyżurne pytanie: „Dlaczego Polacy tak nie lubią Rosjan", już nawet nie próbuję odpowiadać, zmieniam temat.

    —  Szybko przyzwyczaiłaś się do życia w obcym kraju?

    Jeśli chodzi o aklimatyzację, abym mogła powiedzieć, że przestałam marzyć o powrocie do Polski, zajęło mi to 10 lat.

    —  Gdybyś mogła cofnąć czas — czy podjęłabyś tę samą decyzję?

    Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ sama sobie je często zadaję i nie znam na nie odpowiedzi. Na pewno otrzymałam bezcenne doświadczenia i poznałam mnóstwo ciekawych ludzi, w planie profesjonalnym też się bardzo rozwinęłam, nie wiem, czy w Polsce miałabym taką możliwość.

    —  Jak zmieniło się Twoje życie po przeprowadzce do Rosji? Na lepsze czy gorsze? Planujesz wrócić do kraju?

    Na gorsze, bo bardzo brak mi rodziców, brata, rodziny. Na lepsze, bo tu mieszkają moje dzieci, mąż, zakorzeniłam się tutaj. Raczej już nie planuję powrotu. Starsza córka planuje naukę na Uniwersytecie w Polsce, ale ma jeszcze trochę czasu, aby ten cel zrealizować.

    —  A co jeśli chodzi o poziom życia, kwestie materialne? Gdzie się lepiej żyło, w Polsce czy w Rosji?

    Do 2014 roku (kryzys) mój poziom życia w Rosji był zdecydowanie wyższy niż w Polsce. Po grudniu 2014 wszystko zmieniło się diametralnie, ceny wzrosły, zakupy za granicą z powodu niskiego kursu rubla i wysokiego euro stały się nieopłacalne.

    —  Czy ktoś z Twojego otoczenia ucierpiał wskutek sankcji?

    Tak. Z powodu sankcji ucierpiało wielu moich znajomych przewoźników, którzy zajmowali się transportem produktów spożywczych do Rosji.

    • Dalsza część historii jest prosta: miłość do Rosjanina, ślub, dzieci, przeprowadzka do Moskwy.
      Dalsza część historii jest prosta: miłość do Rosjanina, ślub, dzieci, przeprowadzka do Moskwy.
      © Zdjęcie: Anna
    • Na dyżurne pytanie: „Dlaczego Polacy tak nie lubią Rosjan”, już nawet nie próbuję odpowiadać, zmieniam temat.
      Na dyżurne pytanie: „Dlaczego Polacy tak nie lubią Rosjan”, już nawet nie próbuję odpowiadać, zmieniam temat.
      © Zdjęcie: Anna
    • Tutejsi ludzie, nawet zupełnie obcy, mogą pokazać ci drogę i odprowadzić cię na potrzebne miejsce, zapłacić za ciebie w sklepie.
      Tutejsi ludzie, nawet zupełnie obcy, mogą pokazać ci drogę i odprowadzić cię na potrzebne miejsce, zapłacić za ciebie w sklepie.
      © Zdjęcie: Anna
    1 / 3
    © Zdjęcie: Anna
    Dalsza część historii jest prosta: miłość do Rosjanina, ślub, dzieci, przeprowadzka do Moskwy.

    A już wkrótce kolejne historie Polaków w Rosji.

    Tematy:
    Polacy w Rosji (13)
    Tagi:
    PolacyWRosji, blog, emigracja, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz