Widgets Magazine
15:12 23 Sierpień 2019
Te 2,5 roku przyniosło mi wiele nowych, ciekawych znajomości i doświadczeń, jak na przykład  ślub w przepięknej scenerii...

Polacy w Rosji. Część trzecia: Ola

© Zdjęcie : A.T.
Krótki link
Iwona Vinnik
Polacy w Rosji (13)
10883

Przenosimy się do pięknej Tuły, gdzie mieszka nasza kolejna bohaterka, która krytycznym okiem spogląda na otaczającą ją rzeczywistość.

—  Skąd się tu wzięłaś?

Samolot linii lotniczych Aeroflot zniża się do lądowania na lotnisku Szeremietiewo w Moskwie
© Sputnik . Maksim Blinov
Sprawcą całego zamieszania i jednocześnie największej przygody mojego życia jest mój mąż. Przyjechał do Polski na staż, a wyjechał nie tylko z doświadczeniem zawodowym, ale i z przyszłą żoną. Nie trudno więc się domyślić, że spotkaliśmy się w pracy. Moja firma otwierała filię w Tule i ściągnęła kilku ludzi, a w tym mojego męża, aby zobaczyli, jak powinno to wszystko wyglądać. Przy okazji poznawaliśmy się i my, aż w końcu stwierdziliśmy, że nie możemy bez siebie żyć. Dobrze, że nam się to w ogóle udało, ponieważ na początku ani ja nie mówiłam po rosyjsku, ani on nie znał polskiego. Dogadywaliśmy się po angielsku i trochę na migi.

Przyjechał do Polski na staż, a wyjechał nie tylko z doświadczeniem zawodowym, ale i z przyszłą żoną...
© Zdjęcie : A.T.
Przyjechał do Polski na staż, a wyjechał nie tylko z doświadczeniem zawodowym, ale i z przyszłą żoną...

— No więc miłość, ale dlaczego nie osiedliliście się w Polsce?

Długo zastanawialiśmy się, czy zostać w Polsce, czy razem wyjechać. Braliśmy pod uwagę wiele czynników, jednak w tamtym momencie zadecydował obecny stosunek Polaków do Rosjan. Kilka razy odczuliśmy na własnej skórze, że Rosjanie nie są mile widziani w naszym kraju i tak zapadła decyzja o mojej emigracji.

Na stałe mieszkam tu ponad 2,5 roku. 28 grudnia 2013 roku postawiłam stopy na rosyjskiej ziemi już jako emigrantka, ale zanim do tego doszło, zaczynałam od krótkich (tygodniowych) wizyt w celu zapoznania się z rodziną męża, krajem i wszystkim, co kryje się pod hasłem „Rosja". Czasem miałam wrażenie, że mąż chce mnie nastraszyć, wywożąc do zimowej Baszkirii (do rodziny), gdzie było 30 stopni mrozu, ale się nie dałam.

Najpierw jeździłam do Rosji jako turystka, potem na 3-miesięcznych wizach, a po ślubie w 2014 roku złożyłam dokumenty na pozwolenie na pobyt, które dostałam pod koniec tego samego roku.

—  Jak zareagowali Twoi bliscy na tę decyzję, że „uciekasz" do Rosji?

Moja rodzina nie była zachwycona, ale wcale nie dlatego, że to Rosja, tylko dlatego, że w ogóle będziemy daleko, i do tego dochodzi jeszcze kwestia konieczności wyrabiania wiz i stosunkowo drogie bilety lotnicze, co nie ułatwia odwiedzin.

Znajomi natomiast reagowali znacznie gorzej, ponieważ „znają" Rosję tylko od tej złej strony, a to wszystko dzięki polskiej telewizji, gdzie propagowana jest nienawiść do tego kraju i jej obywateli, i gdzie pomija się pozytywne informacje, a w ich miejsce umieszcza tylko te negatywne, wywołujące pogardę, niechęć i wrogość. W tej chwili jednak większość moich znajomych zapowiada się z wizytami, więc chyba uwierzyli, że nie taki diabeł straszny…

Rosjanie to bardzo otwarci, serdeczni i gościnni ludzie. Do tego bardzo ciekawi naszej kultury i języka.
© Zdjęcie : A.T.
Rosjanie to bardzo otwarci, serdeczni i gościnni ludzie. Do tego bardzo ciekawi naszej kultury i języka.

—  Opuściłaś bezpieczny, rodzinny dom i jechałaś w „nieznane". Czy miałaś jakieś obawy?

Dość pospolite: jak przyjmą mnie rodzina i znajomi męża, jak ja się tu odnajdę, czy się dogadam, bo przecież mój język był jeszcze w powijakach. Największą obawą była jednak tęsknota za rodziną i Przyjaciółkami. Na szczęście w tych czasach mamy telefony i Skype, co umożliwia codzienny kontakt i pozwala trochę z tą tęsknotą walczyć. Moi Teściowie też kiedyś opuścili rodzinne miasto, przenosząc się z Ufy do Tuły, a wtedy mieli tylko telegramy i listy. 

—  Co ci się w Rosji podoba, a co nie, czy są rzeczy, których Ci tutaj brakuje?

Rosja jest ogromnym i ciekawym krajem, jednak pełnym przeciwności. Gdzie się nie obejrzeć, tam piękne krajobrazy, wspaniałe zabytki, ale przy tym jest sporo zaniedbanych miejsc i niewykorzystanych możliwości. Gdyby choć trochę bardziej się postarać i wykazać więcej chęci, to ten kraj mógłby stać się w zupełności samowystarczalnym, a mieszkańcy żyliby w dostatku i spokoju o przyszłość. Choć nie powiem, że nie zauważam zmian na lepsze, bo w czasie tych 2,5 roku mojego życia chociażby nasza Tuła wypiękniała i ma więcej do zaproponowania.

Fajnie by było, gdyby przyjazd tutaj nie wiązał się z tyloma formalnościami, i nie mówię tylko o pobycie stałym, ale też o zwykłej turystyce czy możliwości odwiedzin przez bliskich. Moim zdaniem znaczenie więcej ludzi decydowałoby się na zobaczenie tego kraju, gdyby nie konieczność wyrabiania wiz.

A czego mi jeszcze brakuje? Bliskości morza. Tak się składa, że my w ogóle mieszkamy tak jakby po środku wszystkiego — mamy 1500 km do Polski, 1500 km do rodziny męża (Ufa) i 1500 km nad morze.

Polskich wędlin mi brakuje… bo do tutejszych kiełbas nijak nie mogę się przekonać,
i niektórych produktów tutaj niedostępnych lub w o wiele wyższej cenie niż w Polsce, ale ten problem rozwiązujemy, robiąc zapasy podczas odwiedzin.

 

Noworoczna Moskwa.
© Zdjęcie : A.T.
Noworoczna Moskwa.

—  Opowiedz, jak wygląda Twój normalny dzień w Rosji.

Obecnie nie pracuję, ale pochłaniają mnie zwykłe, codzienne zajęcia domowe.
A to, że mieszkam pod miastem w domu jednorodzinnym, sprawia, że, szczególnie latem, na nudę nie mogę narzekać. Sadzenie, doglądanie, pielenie, a potem przetwarzanie plonów zajmuje bardzo dużo czasu. Rano odprawiam męża do pracy, a potem sama sobie reguluję rytm dnia w zależności od pogody i chęci. Weekendy to najczęściej czas dla nas albo na spotkania ze znajomymi.

—  A jak się czujesz wśród Rosjan? Szybko znaleźliście wspólny język?

Rosjanie to bardzo otwarci, serdeczni i gościnni ludzie. Do tego bardzo ciekawi naszej kultury
i języka. Na początku zadawali wiele pytań o wszystko, a teraz jestem już po prostu jedną z nich, choć w rozmowach dalej pojawia się temat tego, co i jak w Polsce.    

Gdyby jeszcze w urzędach (szczególnie tych imigracyjnych) zmienił się stosunek do obcokrajowców, to byłoby świetnie, ale myślę, że taki problem akurat spotykany jest nie tylko w tym kraju. Często bywa tak, że urzędnicy FMS od razu zmieniają nastawienie, kiedy dowiadują się, że jesteś z Polski, i od razu przyjaźniej na ciebie patrzą.

—  Długo zajęła Ci aklimatyzacja?

Ciężko powiedzieć. Myślę, że bardzo pomogły mi te wcześniejsze tygodniowe przyjazdy oraz rodzina, która od razu przyjęła mnie jak swoją. Najciężej jest w święta (prawosławni Rosjanie obchodzą je w innych terminach niż katolicy), kiedy wiesz, że polska rodzina zasiada do wspólnego stołu, a ty jesteś daleko. Pozytywne nastawienie jest przy aklimatyzacji bardzo ważne, bo jeśli skupisz się tylko na tęsknocie i tym, co złe, to będzie ci znaczenie ciężej.

—  Czy gdybyś mogła cofnąć czas, podjęłabyś taką samą decyzję?

Póki co niczego nie żałuję. Mój dom jest tam, gdzie mój mąż, taką podjęliśmy decyzję. Serce jednak zawsze będzie podzielone między dwa kraje, bo każdy z nich dał mi coś innego.

Rosja jest ogromnym i ciekawym krajem, jednak pełnym przeciwności. Gdzie się nie obejrzeć, tam piękne krajobrazy, wspaniałe zabytki, ale przy tym jest sporo zaniedbanych miejsc i niewykorzystanych możliwości.
© Zdjęcie : A.T.
Rosja jest ogromnym i ciekawym krajem, jednak pełnym przeciwności. Gdzie się nie obejrzeć, tam piękne krajobrazy, wspaniałe zabytki, ale przy tym jest sporo zaniedbanych miejsc i niewykorzystanych możliwości.

—  Opowiedz, jak zmieniło się Twoje życie po przeprowadzce do Rosji. Czy w planach na przyszłość rozważasz możliwość powrotu do kraju (z mężem, dziećmi)?

Mówi się, że wszędzie lepiej tam, gdzie nas nie ma. A tak naprawdę moje życie stało się przede wszystkim spokojniejsze. Tutaj ludzie, mimo wielu przeciwności, jakoś bardziej pozytywnie podchodzą do życia i to się udziela.

Te 2,5 roku przyniosło mi wiele nowych, ciekawych znajomości i doświadczeń, jak na przykład ślub w przepięknej scenerii (choć podobno w Polsce też już jest dostępna wyjazdowa ceremonia) czy kąpiel przy 20-stopniowym mrozie (w dzień Chrztu Jezusa 19 stycznia).

A czy planujemy powrót do Polski? Życie nauczyło mnie, żeby nie snuć dalekosiężnych planów, bo ono pełne jest niespodzianek…

—  Twoim zdaniem gdzie żyje się lepiej pod względem poziomu życia — w Polsce czy w Rosji?

Jeśli z jednej wypłaty jesteśmy w stanie się utrzymać bez zaciskania pasa, to chyba nie mam na co narzekać. Są rzeczy, które tańsze są tutaj, a inne w Polsce, a gdyby wszystko to połączyć w jednym kraju, to w ogóle byłoby wspaniale.

—  W polskich (i nie tylko) mediach straszą Putinem, a co Ty na ten temat sądzisz?

Doceniam go za to, że jest stanowczym prezydentem i nie daje się zastraszyć i zagnać w kąt, ale mógłby bardziej zwrócić uwagę na codzienne problemy i potrzeby zwykłych obywateli, i zamiast stawiać na politykę oko za oko, to wyjść naprzeciw i próbować dogadać się z przywódcami innych krajów. Myślę, że wszystkim wyszłoby to na dobre.

—  Sankcje… Czy odczułaś je w jakiś sposób?

Myślę, że każdy z nas po trochu na tym ucierpiał, patrząc chociażby na stale rosnące ceny produktów na sklepowych półkach, a stojące w miejscu wypłaty, ale nie powiedziałabym, żeby to jakoś znacząco wpłynęło na poziom naszego życia. Mimo wszystko mam nadzieję, że
w końcu dojdzie do porozumienia między Rosją i Unią Europejską, i wszystko będzie jak dawniej.

Tematy:
Polacy w Rosji (13)

Zobacz również:

Polacy w Rosji. Część druga: Eleonora
Polacy w Rosji. Część druga
Polacy w Rosji. Część pierwsza: Ania
Kierunek Rosja!
Tagi:
PolacyWRosji, blog, emigracja, Tuła, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz