06:08 16 Listopad 2018
Na żywo
    Ściana Wiktora Coja

    Polacy w Rosji. Część piąta: Krzysztof

    © Zdjęcie : K.S.
    Krótki link
    Iwona Vinnik
    Polacy w Rosji (13)
    3642

    Obiecana kolejna część cyklu o Polakach, którzy wyemigrowali do Rosji. Przenosimy się do Petersburga.

    — Mieszkasz w Petersburgu, zwanym Północną Stolicą Rosji. Wszyscy zgadzają się co do tego, że to piękne miasto, wyróżnione wieloma nagrodami z kategorii turystyki. Niejeden pozazdrościłby tego, że tam mieszkasz. Jak to się stało, że tak właśnie wyszło?

    — W moim przypadku zadecydowały względy rodzinne. Moja żona jest Rosjanką, pochodzi z Petersburga, a poznaliśmy się w Polsce. Po raz pierwszy przyjechałem do Petersburga zimą 2008 r. — moja przyszła małżonka chciała, żebym poznał jej rodzinę. No i przez osiem następnych lat mieszkaliśmy w Polsce, a do Północnej Stolicy wpadaliśmy z wizytą kilka razy w roku. W końcu nasze życie tak się potoczyło, że postanowiliśmy przenieść się do tego wspaniałego miasta na stałe.

    Petersburg od początku mnie zafascynował. Zwłaszcza że jest pełen specyficznego folkloru i miejskich legend, co najbardziej mnie, jako etnologa, interesuje.
    © Zdjęcie : K.S.
    Petersburg od początku mnie zafascynował. Zwłaszcza że jest pełen specyficznego folkloru i miejskich legend, co najbardziej mnie, jako etnologa, interesuje.

    Petersburg od początku mnie zafascynował. Zwłaszcza że jest pełen specyficznego folkloru i miejskich legend, co najbardziej mnie, jako etnologa, interesuje. Poza tym jego historia — miasto ma dopiero nieco ponad 300 lat, a miało tu miejsce już tyle niesamowitych wydarzeń, że można by obdzielić kilka miast. Czytałem o Petersburgu wszystko, co wpadło mi w ręce, teściowie mają na ten temat sporą bibliotekę. W końcu fascynacja miastem zaowocowała założeniem poświęconej mu strony internetowej. Można ją znaleźć pod adresem www.popetersburgu.pl

    Miasto ma dopiero nieco ponad 300 lat, a miało tu miejsce już tyle niesamowitych wydarzeń, że można by obdzielić kilka miast.
    © Zdjęcie : K.S.
    Miasto ma dopiero nieco ponad 300 lat, a miało tu miejsce już tyle niesamowitych wydarzeń, że można by obdzielić kilka miast.

    — Jak zareagowało Twoje otoczenie na wieść, że zdecydowałeś się zamieszkać w Rosji?

    — Żyjemy w czasach powszechnej migracji — zwłaszcza Polacy mogą coś powiedzieć na ten temat. Chyba w każdej rodzinie jest ktoś, kto wyemigrował za chlebem do Anglii, Irlandii czy Norwegii, więc ludzie są już przyzwyczajeni do tego zjawiska. Tylko że z reguły kierunek tych migracji jest odwrotny — to najbardziej dziwiło moich znajomych i rodzinę, gdy dowiedzieli się, że zamierzamy przenieść się na Wschód. Zawsze odpowiadałem: „A czy ja muszę robić to samo, co wszyscy?". Z kolei w Rosji często spotykam się też z odwrotną sytuacją — zdziwieni są sami Rosjanie! „Jesteś z Polski i przyjechałeś do Rosji?!" — pytają zdziwieni, jakbym z własnej woli opuścił krainę mlekiem i miodem płynącą.;)

    Czytałem o Petersburgu wszystko, co wpadło mi w ręce, teściowie mają na ten temat sporą bibliotekę.
    © Zdjęcie : K.S.
    Czytałem o Petersburgu wszystko, co wpadło mi w ręce, teściowie mają na ten temat sporą bibliotekę.

    — Czy były jakieś obawy, niepewność przed przeprowadzką do tego kraju, który już „mlekiem i miodem miał nie płynąć"?

    — Zanim przeprowadziłem się do Petersburga, bywałem już w Rosji od dawna i wiedziałem, czego się spodziewać, więc nie miałem większych obaw przed przyjazdem. Jedyne moje obawy wiązały się z pozostawieniem rodziny i przyjaciół. Okazało się jednak, że i tutaj szybko znalazłem znajomych.

    — Co najbardziej doceniasz, co Ci się podoba tu, gdzie teraz mieszkasz?

    W Rosji przede wszystkim podobają mi się ludzie. Z pozoru czasem dość szorstcy, ale przy bliższym poznaniu — dobrzy i życzliwi. Nastawieni na innego człowieka, na rodzinę. Dużo uwagi poświęcają dzieciom, wielkim szacunkiem i opiekuńczością otaczają ludzi starszych. Jakby egoizm Zachodu nie zdołał ich (jeszcze) zmienić. Nie chcę uogólniać, być może np. w Moskwie ludzie są zupełnie inni — ale w Petersburgu wygląda to właśnie tak. Być może to kwestia lokalnej historii, w mieście wciąż żyje ponad 100 tysięcy ludzi, którzy przeżyli blokadę. A blokada to jedna z podstawowych składowych tożsamości miasta i jego mieszkańców. Nie podoba mi się, kiedy czasem ktoś z miejscowych wchodzi mi z butami w ten mój wyidealizowany obraz;) Na szczęście to rzadkie przypadki.

    W końcu fascynacja miastem zaowocowała założeniem poświęconej mu strony internetowej.
    © Zdjęcie : K.S.
    W końcu fascynacja miastem zaowocowała założeniem poświęconej mu strony internetowej.

    — A za czym tęsknisz? 

    Najbardziej brakuje mi środowiska, z którym trzymałem się w rodzinnym Szczecinie, ludzi, z którymi dorastałem. Brakuje mi też niektórych produktów spożywczych. Przede wszystkim dobrego, naturalnego chleba. A jestem człowiekiem, który w Polsce praktycznie żył na chlebie! Cieszy mnie natomiast ogromna ilość sklepów z naturalnym piwem „z kija". Jest rozlewane na miejscu do plastikowych butelek od pół do dwóch litrów.

    — Opowiedz, jak wygląda zwyczajny dzień Polaka w Petersburgu?

    — Pracuję przez internet, więc często jestem w domu. Dużo czasu poświęcam też swojej stronie i poznawaniu miasta — odwiedzam muzea (jest ich w Petersburgu ponad 200!), zwiedzam zabytki, chodzę po ulicach i fotografuję wszystko, co mnie zaciekawi. Jeśli przeczytam o czymś, co mnie zainteresuje — wsiadam na rower i jadę to zobaczyć. Uwielbiam jeździć po mieście rowerem, zwłaszcza po centrum, co w opinii miejscowych stawia mnie w szeregu potencjalnych samobójców. Kiedy tylko pogoda pozwala, ciągnie mnie na ulicę, nad kanały, na plac pałacowy — tam zawsze coś się dzieje. Staram się też jak najwięcej czasu poświęcać synkowi. Generalnie nie narzekam na nadmiar czasu wolnego.

    Żyjemy w czasach powszechnej migracji – zwłaszcza Polacy mogą coś powiedzieć na ten temat.
    © Zdjęcie : K.S.
    Żyjemy w czasach powszechnej migracji – zwłaszcza Polacy mogą coś powiedzieć na ten temat.

    — Jak traktują Cię miejscowi? Szczególnie kiedy dowiadują się, skąd jesteś.

    — Przez miejscowych jestem traktowany normalnie, cudzoziemiec w Petersburgu nikogo nie dziwi — miasto jest pełne przybyszów z najróżniejszych stron świata i turystów. Nikt ostentacyjnie nie patrzy w metrze, kiedy rozmawiamy z żoną po polsku. Czasem bywam zagadywany, gdy ktoś słyszy obcy akcent, ale dominuje wtedy raczej życzliwa ciekawość. Rosjanie często chcą wiedzieć, jaki jest stosunek Polaków do nich. Podkreślają, że sami Polaków szanują, ale niepokoi ich to, co widzą w mediach. Niektórzy mówią: „Powinniście trzymać się z nami, jak kiedyś, a nie z Ameryką".

    — Ile czasu minęło, zanim się przyzwyczaiłeś do nowego kraju, miasta?

    — Nie czuję się jeszcze w pełni zaaklimatyzowany, ale nie narzekam. Właściwie ta perspektywa przybysza, którego wszystko interesuje, dla którego wszystko jest niejako nowe, pozwala mi zwracać uwagę na szczegóły, których miejscowi mogą nie dostrzegać. Staram się dzielić takimi odkryciami z czytelnikami mojej strony.

    — Czy zmieniłbyś decyzję o wyjeździe? A może planujesz wrócić do Polski?

    Nie zmieniłbym swojej decyzji. Petersburg dał mi naprawdę wiele nowych możliwości i cennych lekcji życia. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, ale na dzień dzisiejszy — jest mi tu dobrze.

    — Pozwól, że padnie pytanie polityczne, ale z przymrużeniem oka. Co sądzisz o prezydencie Rosji?

    — Nie wiem, nie znam go osobiście.

    Odwiedzam muzea (jest ich w Petersburgu ponad 200!), zwiedzam zabytki, chodzę po ulicach i fotografuję wszystko, co mnie zaciekawi.
    © Zdjęcie : K.S.
    Odwiedzam muzea (jest ich w Petersburgu ponad 200!), zwiedzam zabytki, chodzę po ulicach i fotografuję wszystko, co mnie zaciekawi.

    — Jeśli miałbyś porównać poziom życia w Polsce i Rosji — gdzie ludziom żyje się lepiej?

    W Polsce panuje pogląd, że Rosja dzieli się na ludzi bardzo bogatych i bardzo biednych. Ja bym powiedział, że dzieli się na bardzo bogatych i żyjących na zwyczajnym, średnim poziomie. Grunt, żeby była praca. Nie widzę większej różnicy w poziomie życia w Polsce i w Rosji. Zależy, czy żyje się w wielkiej metropolii, jak Piter czy Moskwa, czy w małej wiosce, gdzie po likwidacji miejscowego kołchozu bieda aż piszczy. Ale czy w Polsce nie jest tak samo na popegeerowskich wsiach?

    — A sankcje? Odczułeś je jakoś na własnej skórze?
    Sankcji zupełnie nie odczułem ani ja, ani moja rodzina — wydaje mi się, że dotknęły przede wszystkim dużych firm, niektóre wielkopowierzchniowe sklepy musiały drastycznie zmniejszyć swoje gabaryty. Ale Rosjanie sobie radzą. Nie takie „kryzysy" musieli już w swojej historii przechodzić. Sądzę, że to ich w jakiś sposób jednoczy, czują się wspólnotą, która zahartowała się w wielu próbach. Odnoszę wrażenie, że zaczną mówić o kryzysie dopiero, gdy z podwórek zaczną znikać dzikie koty, a ze stawów łabędzie. W Petersburgu już przez to przechodzili.

    Tematy:
    Polacy w Rosji (13)

    Zobacz również:

    Polacy w Rosji. Część pierwsza: Ania
    Polacy w Rosji. Część druga: Eleonora
    Polacy w Rosji. Część trzecia: Ola
    Polacy w Rosji. Część czwarta: Polak na Bajkale
    Kierunek Rosja!
    Tagi:
    PolacyWRosji, blog, emigracja, Petersburg, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz