16:38 03 Grudzień 2016
Na żywo
    Prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński

    Problem TK zawiera się w <ga>

    © REUTERS/ Kacper Pempel
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    4314100

    Z punktu widzenia obywatela - mam nadzieję, że ów „szary” jest do czegoś potrzebny państwu i ma prawo do jakiejś w nim roli – Konstytucja III RP jest tworem nieznanym i nieprzydatnym. Spróbujcie powołać się na Konstytucję gdziekolwiek tam, gdzie jej zapisy powinny być jak „miecz Damoklesa”.

    Ruskie idą...
    © Sputnik. Iliya Pitalev
    Czy tak trudno dostrzec, że w walce o Trybunał Konstytucyjny wcale nie chodzi o to, czy stoi on na straży Konstytucji, czy jego brak daje możliwość swobodnego manewrowania zapisami konstytucyjnymi? Jak trzeba było dokonać zmiany Konstytucji, aby ochronić swoją pozycję — która paradoksalnie wydawała się wspólna — dogadywali się bez słów, bez negocjacji.

    Tak naprawdę chodzi o kontrolę nad TK. Opozycji nie jest potrzebny TK kontrolowany przez PiS, a PiS nie jest potrzebny TK kontrolowany przez opozycję.

    Żadna grupa rządząca nie potrzebowała Trybunału Konstytucyjnego, który byłby niezależny. Jeśli komuś w Polsce zależałoby na takim Trybunale Konstytucyjnym, to nigdy nie ubrałby go w ramy prawne takiego sposobu jego wybierania. Trybunał Konstytucyjny jest ciałem politycznym, czy to się komuś podoba, czy nie. Obecni w Sejmie i ci poza Sejmem nigdy nie zrobili najmniejszego legislacyjnego kroku, aby uczynić go bezstronnym strażnikiem zasad.

    Z punktu widzenia obywatela — mam nadzieję, że ów „szary” jest do czegoś potrzebny państwu i ma prawo do jakiejś w nim roli – Konstytucja III RP jest tworem nieznanym i nieprzydatnym. Spróbujcie powołać się na Konstytucję gdziekolwiek tam, gdzie jej zapisy powinny być jak „miecz Damoklesa”. 

    Prezydent Rosji Władimir Putin podpisuje akt przyłączenia Krymu do Rosji, 21 marca 2014
    © AP Photo/ Sergei Chirikov, Pool
    Trybunał Konstytucyjny chroni iluzoryczne treści zawarte w Konstytucji, której zapisy są wewnętrznie sprzeczne, a większość jej artykułów odwołuje się do ustaw, których jakość pewien populista „przed kamerami” mierzył w kilogramach. Nikt o tym nie mówi, bo po co? Zostajesz posłem, senatorem czy Prezydentem nie po to, aby problemy rozwiązywać, ale by tworzyć następne.

    Historia III RP — PRL, którego ponoć nie było, istnieje w świadomości jego oponentów tylko jako obszar bezprawia — pełna jest przypadków, kiedy ustawy sprzeczne z Konstytucją całkiem dobrze się miały i nikt z owych światłych obrońców demokracji i prawa nawet nie próbował zmienić stanu sprzecznego z Konstytucją:

    — zasada proporcjonalności w wyborach po zmianach z 1993 roku

    — ustawa regulująca wybory do Parlamentu Europejskiego

    Jarosław Kaczyński
    © REUTERS/ Marek Podmokly
    Ktoś /pod każdym projektem są podpisy osób je inicjujących/ wpadł na pomysł, aby eliminować z życia publicznego zapisem ustawowym o karalności z oskarżenia publicznego. Znacie takiego, co mówił: „Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie”. Od tamtych czasów nic się nie zmieniło.

    Rozgrzesza was tylko naiwność, jeśli wierzycie, że to melodia przeszłości. Domyślam się, że w wielu głowach zaświta myśl, że karani nie powinni reprezentować narodu. Trudno by się z tym nie zgodzić, gdyby nie popularne ale…

    Mąż, który bił swoją żonę, znęcał się nad rodziną, cieszył się pełnią praw wyborczych, a ktoś, kto za mocno walnął w ryj złodzieja /złapanego na gorącym/, był sądzony za przekroczenie obrony koniecznej i lądował na „aucie politycznym”, i tyko swój: obrzydliwy, przestępczy, kryminalny głos mógł oddać na „damskiego boksera”. Wszak żona niezdara ciągle potykała się o wysoki próg i uderzała o szafkę.

    Wspomniana wyżej ustawa o wyborze do Parlamentu Europejskiego przez autorytety prawnicze — nie polityczne — była uznawana za niekonstytucyjną w kwestii ograniczenia biernego prawa wyborczego. Polecam opinie: prof. P. Winczorka i dr. R. Piotrowskiego.  

    Kwestię wyżej opisaną uregulowano kilka lat później — zmieniając konstytucję – aby uniemożliwić jednej osobie, podkreślam, jednej osobie, startowanie w wyborach.

    Tym wybrańcem, dla tej elity, która spiera się o Trybunał Konstytucyjny, był Andrzej Lepper.

    Bohaterem nie jest ani obecny Prezes TK, ani ci, którzy stoją na przeciwnym biegunie. Prezes TK swoją „apolityczność” pokazał na zjeździe prawników. Opozycja traktuje TK jako „paliwo polityczne”, które dość szybko chciała porzucić na rzecz wkurzonych kobiet, mylnie przyjmując, że staną się one nową siłą napędową”. Kobiety wzięły 500+ i dały sygnał, że o zwiększeniu wydatków państwa zadecydują same.

    Jeśli już stawać po którejś ze stron, to lepiej po stronie tych, których jest więcej. Z większością jest nawet bezpieczniej, jeśli ktoś ceni sobie bezpieczeństwo. Wszak demokracja to rządy większości, a jaka jest większość, mniejszość wie. Wyjścia są dwa, choć znoszą się wzajemnie. Oświecona mniejszość przejmuje władzę /wiadomo jak/, ale wtedy musi przestać posługiwać się retoryką demokratyczną albo mniejszość pogodzi się z faktem, że większość ustali prawa na swoją miarę i elitaryzm zamieni na egalitaryzm.

    Zastanawiające, jakie polityczne znaczenie mogą mieć dwie litery <ga>.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosyjskie siły przeciwlotnicze na Krymie wzmagają czujność
    Rosyjska Duma wzywa USA i Wielką Brytanię, by nie dopuściły do przepisywania historii
    Iran stawia warunki Rosji ws. korzystania z bazy Hamadan
    Jaceniuk porównał Poroszenkę do czołgu i nazwał go swoim wrogiem
    Mińsk i Moskwa są bliskie rozstrzygnięcia kwestii ceny gazu i ropy
    Tagi:
    blog, konstytucja, Trybunał Konstytucyjny, Andrzej Rzepliński, Andrzej Lepper, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz

    Wszystkie komentarze

    • komisarz aleks
      Obserwując wybory w różnych krajach, zdaje mi się, że światowa większość dojrzała do wprowadzenia "ga" do elitaryzmu.
    Pokaż nowe komentarze (0)

    Tematy dnia