05:30 25 Wrzesień 2018
Na żywo
    Demonstracja przeciwko islamizacji Europy, Drezno, Niemcy

    Angela from the jungle

    © AP Photo / Jens Meyer
    Krótki link
    Jan Twardowski
    10423

    Nie, nikt nie stara się sugerować, że pani Merkel pochodzi z dżungli, gdyż prawdopodobnie nie pochodzi, ale z pewnością pani kanclerz odpowiedzialna jest za powstanie miejsca okrytego ze wszech miar najgorszą sławą i mam tu na myśli tzw. „Calais Jungle".

    Czy tylko za to?

    Oczywiście, że nie tylko, bowiem po tym, jak pani Merkel zastosowała swoją ultraliberalną politykę emigracyjną w Europie, Stary Kontynent nawiedziła fala gwałtów, mordów, a także zamachów terrorystycznych.

    Czyż tak nie było?

    Co się teraz okazuje? Okazuje się, iż pani kanclerz uległa swoistej transformacji, zmieniając się z zatroskanej o tzw. „uchodźców" cioci w kogoś, kto stanowczo i kategorycznie wyraża się o tym, co powszechnie zdążono nazwać „islamizacją Europy".

    Pani Merkel już nie strzela sobie selfie z emigrantami, bo przecież do jesieni czasu mało, a nie ma co liczyć, że wyborcza walka w Niemczech będzie przykładem politycznej finezji.

    Angela Merkel. Zjazd Unii Chrześcijańsko-Chadeckiej
    © AP Photo / Martin Meissner
    Dzisiaj możemy sobie poczytać, także na Sputniku, o tym, jak długo trwały owacje po przemówieniu Angeli Merkel podczas zjazdu Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej w Essen. Można się zastanawiać, czym Merkel porwała swoją partyjną konfraternię do 11-minutowego klaskania w rączki, bo tyle trwała owacja i chyba ktoś celowo mierzył czas, aby wskazać, że Merkel oklaskiwano dłużej aniżeli Władimira Putina podczas jego ostatniego orędzia.

    Wielce zabawnym jest to, że Merkel żywi nadzieję, że „uchodźcy" dobrowolnie opuszczą Niemcy i Europę, i pozostaje tylko zapytać, skąd wezmą pontony, bo pani Merkel o biletach z Lufthansy nic chyba nie wspomina.

    Swoją drogą to można pozazdrościć optymizmu pani Merkel, bo taka Polska np. może mieć dużo większy problem z pozbyciem się „uchodźców" z Ukrainy, którymi przy byle okazji chełpi się pani Szydło, a skądinąd wiadomo, że Polska może się ich spodziewać jeszcze więcej, a liczby określane są w milionach.

    Nie o polskiej premier jednak traktuje ta notka, zatem powróćmy do pani Merkel.

    Otóż jej nagłą przemianę można tłumaczyć w trójnasób.

    Pierwsza opcja zakłada, że Merkel zainscenizowała islamizację Europy po to, aby się teraz wycofać z tego haniebnego projektu, co pozwoli wygrać jej wybory jesienią w 2017 roku.

    Drugi wariant mówi, że przemiana pani kanclerz to nic innego jak polityczny kamuflaż mający spowodować kolejną wygraną w wyścigu o kanclerski fotel, a już po wygranej emigrancki kurek zostanie odkręcony przez pana Erdogana, którego relacje z panią kanclerz w ostatnim czasie nie kształtują się najlepiej. Do czasu wyborów jakimiś środkami Erdogan będzie utrzymywany z daleka od tego kurka, a po wygranych przez Merkel wyborach w Niemczech UE (czyt. Merkel) na tyle rozwścieczy prezydenta Turcji, że ten rzeczywiście zaleje Europę islamistami, a pamiętać należy, że ma on ku temu odpowiednie środki i możliwości.

    Ta opcja jawi się najbardziej niebezpieczną dla Europy, ale historia nam mówi, że Niemcy nigdy o tę Europę się nie martwiły i wystarczy wspomnieć o dwóch wojnach światowych.

    Dlaczego należy przypuszczać, że tym razem ma być inaczej?

    Żołnierz tureckiej armii przy syryjsko-tureckiej granicy
    © AP Photo / Lefteris Pitarakis
    Trzecia możliwość jest chyba najbardziej prozaiczną i można założyć, że Merkel zasugerowała się kampanią wyborczą Donalda Trumpa, której jednym z kluczowych elementów była polityka emigracyjna, i pamiętamy wszyscy o murze, który rzekomo ma stanąć na granicy USA i Meksyku.

    Pijarowcy Merkel mogli wyciągnąć z tego wnioski, tłumacząc swojej pracodawczyni, że uprawiając dotychczasową politykę w zakresie wiadomych „uchodźców", popełni ona polityczne samobójstwo.

    Wszystkie wymienione opcje można ze sobą miksować w dowolnych konfiguracjach i wariacjach.

    Martwić albo przerażać może to, że po Brexicie pani Merkel zdolna jest poczuć się panem czy panią Europy, a co to oznacza, to mogła się przekonać Grecja, z której UE zrobiła karykaturę państwa.

    Osobiście mam nadzieję, że odżywające ruchy narodowe w poszczególnych krajach Europy (oprócz Polski, niestety) zastopują hegemonistyczne aspiracje… No właśnie, kogo? W miejsce trzykropka należy wstawić nazwisko pani kanclerz czy nazwę państwa — Niemcy?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    W Wenezueli ruszy produkcja kałasznikowów
    Walka o Boże Narodzenie
    PiS chce wycofania konwencji antyprzemocowej
    Koalicja kierowana przez USA zbombardowała szpital w Mosulu
    USA nie poradziły sobie z rolą światowego lidera po rozpadzie Związku Radzieckiego
    Tagi:
    polityka migracyjna, islamiści, Unia Chrześcijańsko-Demokratyczna (CDU), Beata Szydło, Angela Merkel, UE, Niemcy
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz