11:51 29 Luty 2020
Krótki link
Autor
15806
Subskrybuj nas na

Zaprzysiężono czterdziestego piątego prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, który przypomnę, stoczył bezprecedensowy bój o prezydencki fotel z Hilary Clinton.

Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump skomentował na Twitterze masowe protesty w wielu amerykańskich miastach po jego zaprzysiężeniu
© REUTERS / Jonathan Ernst
Ostatnia kampania wyborcza w USA była wyjątkową i jak wspomniałem, nie ma ona precedensu w historii prezydenckich wyborów w USA, a jej wyjątkowość polega na tym, iż pomimo medialnej nagonki na Donalda Trumpa, podczas gdy wszystkie siły świata sprzyjały jego kontrkandydatce, wygrał ostatecznie Donald Trump.

Hasłem przewodnim amerykańskiego prezydenta elekta jest „America first", co oznacza, że Donald Trump postanowił przywrócić Stanom Zjednoczonym godność, która została zbrukana przez jego poprzedników. Zapowiada on, że skupi się przede wszystkim na sprawach wewnętrznych swojego kraju, starając się przy tym zapewnić bezpieczeństwo przed czynnikami z zewnątrz, o czym często wspominał, mówiąc o konieczności stałego dozbrajania USA. Wybór przez amerykańskich obywateli Donalda Trumpa na swojego prezydenta był dla całego świata nielada niespodzianką i można przy tym śmiało powiedzieć, że w związku z tym wyborem na świecie zawrzało, ale epicentrum tego wulkanicznego wrzenia jest Europa, a uścislając, to Unia Europejska, wszak nie wszystkim krajom Europy założono unijne chomąto. 

Wbrew medialnym opiniom rzeczywistość wygląda w ten sposób, że na światowej scenie politycznej mamy dzisiaj zaledwie trzech liczących się graczy, którymi są oczywiście USA, Rosja i Chiny. Status mocarstwa straciła Europa i mam tu na uwadze europejską gospodarkę, w której nadal prym wiodą Niemcy, ale podczas ostatnich dekad Europę zdegradowano do zaledwie kolonialnego rynku zbytu. Wystarczy przytoczyć tu dalekowschodnią tandetę zalegającą na półkach korporacyjnych sieci handlowych we wszystkich europejskich krajach.

Jeżeli to jeszcze kogoś nie przekonuje, to podam tu przykład Polski, ponadtrzydziestomilionowego państwa, które po trzech dekadach tzw. „wolności" nie potrafi odbudować swojego przemysłu motoryzacyjnego, stawiając na swoim terenie fabryki samochodowe należące do koncernów z innych państw; którego obywatele sami wybierają przy zakupie wymarzonych czterech kółek złom z niemieckich szrotów bądź najtańsze w ofercie samochody z Korei Płd. Warto wskazać przy tym na to, że nawet rumuńska Dacia potrafiła wznowić produkcję rodzimych samochodów i to z dużym powodzeniem. 

Efekt wyborów w USA spowodował cenny grymas na twarzach unijnych „polityków", nie wyłączając z tego grona Angeli Merkel, której Trump niejednokrotnie zdążył wytknąć jej nieodpowiedzialną i zabójczą dla Europy politykę emigracyjną, skutkującą w przemianę niegdyś chrześcijańskiej Europy w kalifat, bądź, jak kto woli, w Państwo Islamskie, w którym rdzenni Europejczycy czują się wyobcowani. Nie mówiąc już o tym, że są prześladowani przez islamistów, którzy nękają Europę zamachami terrorystycznymi i myślę, że nie muszę przytaczać tu przykładów. 

Świat pozaeuropejski przyjął Trumpa z niekrytym często entuzjazmem, choć takiego entuzjazmu nie podzielają Chiny, do których szczególnym stosunkiem wyraża się nowy prezydent USA. Mało rozgarnięci osobnicy, których na świecie jest stanowczo zbyt wielu, trwają w przekonaniu, że Stany Zjednoczone rzeczywiście są ostoją i bastionem światowej demokracji, co jest opinią tak samo prawdziwą jak ta, że Merkel działa racjonalnie. Już podczas kampanii wyborczej łatwo było zauważyć, że na Trumpa trwa nagonka, mało różniąca się w swojej wymowie od tego, z czym mamy do czynienia ze strony światowych „elit" w stosunku do Rosji, do W. Putina, a tym samym do samych Rosjan.

Należy zadać pytanie: co w istocie wzbudziło taką trwogę i kliniczną nienawiść do Donalda Trumpa? Odpowiedź na to pytanie pozwoli nam zrozumieć stosunek do postaci Trumpa mienionych elit. Zanim przytoczę odpowiedź, to wskażę na to, że świat wygląda tak, jak wygląda, gdyż wszyscy patrzą nań przez pryzmat doniesień medialnych, gdzie media stanowią zbrojne ramię elit, które postanowiły uczynić z gatunku homo sapiens bezwolnego raba. Przeciętny człowiek jest dzisiaj niewolnikiem, wykonującym pracę na rzecz korpokratycznego ustroju świata. Jest wiele nazw tego zjawiska i przytoczę tu choćby takie terminy jak „Mędrcy Syjonu" czy osławione skądinąd NWO (New World Order). Ciekawym zjawiskiem jest to, że niby wszyscy wiedzą i zdają sobie sprawę z istnienia pozakulisowych elit finasowych, które modelują bezlitośnie kształt świata, ale nikt nie stara się przeciwdziałać temu zjawisku, a ci, którzy głośno wskazują na to, są odżegnywani od zdrowych zmysłów, a w najlepszym przypadku przypina im się miano krzewicieli teorii spiskowych.

Zapewne część z nas pamięta postać innego amerykańskiego prezydenta, Johna Kennedy'ego, którego zastrzelono w do dzisiaj nie wyjaśnionych okolicznościach w Dallas w 1963 roku. Wielu twierdzi, że bezpośrednią przyczyną zabójstwa JFK było jedno z jego przemówień, w którym prezydent zdemaskował to, co dzisiaj nazywamy NWO. Jak było w istocie, tego nikt wie, ale istotnym w sprawie jest to, że tego nikt nie chce wiedzieć.

Postawiłem wcześniej pytanie, na które teraz ktoś odpowie, i żeby owej odpowiedzi nadać jak najbardziej wiarygodny charakter, przytoczę fragment spiczu samego Donalda Trumpa, który w sieci krąży w zestawieniu z fragmentem przemówienia Johna Kennedy'ego. Polecam Państwu wysłuchanie tego niedługiego nagrania, które mam nadzieję usprawiedliwi powstanie tej notki. 

Żeby daleko nie szukać, posłużę się przykładem Polski na to, że zwykły obywatel jest jedynie nic nie znaczącym trybikiem w korpokratycznej machinie.

dziecko
© flickr.com / Lili Vieira de Carvalho
Kowalski(a) pracuje w jednej z zachodnich korporacji, których w Polsce jest bez liku, a Tesco, Biedronka, Volkswagen czy Toyota i w końcu Nestle, które wykupiło gros polskich marek, to tylko nieliczne przykłady na ich istnienie w naszym kraju. Uposażenie Polaka godzi w jego godność, gdyż za swoją ciężka pracę dostaje on niewielką zaledwie część wynagrodzenia kogoś pracującego na tym samym stanowisku w którymś z państw Zachodu, a to zachodni rodowód posiadają te korporacje, jak również banki, które od swoich magicznych kart uzależniły całe populacje ludzkie w poszczególnych krajach i to przecież nie tylko Europy. Kowalski nie przychodzi do domu ze stoczni dajmy na to, bo stoczni już nie ma, i młody Kowalski nawet nie pyta, dlaczego one zniknęły. Przychodzi on z Tesco albo z Volskwagena i nie bierze żony na zakupy do osiedlowego warzywniaka, ale do Biedronki, nie zdając sobie nawet sprawy z tego, co kupi, a jeśli zechce kupić pomarńczę, to przy jej konsumpcji nawet nie zapyta, dlaczego w tej pomarańczy nie ma pestek, które przecież zawsze w pomarańczach były. Były także w winogronach, a czy dzisiaj w winogronach z Biedronki ktoś znajdzie pestkę? Śmiałkom życzę powodzenia. 

Spójrzmy na Kowalskiego przy kasie, podczas gdy kupił opakowanie mienionych pomarańczy. Zostawia pieniądze w zagranicznym markecie. Część kwoty przeznaczona jest dla firmy Mosanto, która zadbała o to, aby w pomarańczach nabytych przez Kowalskiego nie było pestek. Za pomarańcze zapłaci on pieniędzmi, które nie należą do niego, gdyż bankowy kredyt nie jest naszą własnością, a jedynie skutecznym narzędziem ubezwłasnowolnienia posiadacza karty kredytowej. Bank, kóry udzielił Kowalskiemu kredytu, często z lichwiarskim procentem, nazywa się American Express bądź jakiś inny Deutsche Bank. Właściciel karty kredytowej (nie mylić z jej posiadaczem) doskonale wie, co Kowalski kupił, i jeżeli któregoś razu starczyło mu na papier toaletowy, to kredytodawca doskonale wie, czym Kowalski podciera tyłek, a ową informację bank sprzedaje dla sieci handlowych, które w ten spsób pozyskują dane, w czym gustują Kowalscy.

Część z kwoty ściągniętej z karty pójdzie na uposażenie dziewczyny siedzącej na kasie, która przebiera nogami, bo ostatni raz w toalecie była przed pracą, a przecież nie może sobie ot tak po prostu pójść siku. Jeżeli jej uposażenie jest ze wszech miar nędznym, często nie pozwalając na zaspokojenie podstawowych potrzeb, to transakcja Kowalskiego przy kasie dzięki tej ekspedientce jest jedyną pożyteczną rzeczą, którą zrobił Kowalski.

Czyli zarabia właściciel zagranicznej korporacji, bo Biedronka oprócz nazwy nic polskiego w sobie nie ma. Zarabia Mosanto i właściciel plantacji pomarańczy, która funkcjonuje pod egidą Mosanto. Zarabia jakaś globalna spółka transportowa dostarczająca pomarańcze do Polski, bo i dla niej przewidziany jest profit z pomarańczy, które kupił Kowalski, płacąc nie swoimi pieniędzmi. Zarabia także bank zachodni, gdyż Kowalski musi spłacić kredyt obarczony odsetkami. Jedyny związek z Polską w całej transakcji to podatek, który dziewczyna z kasy odprowadzi do Urzędu Skarbowego.

Londyn, protest przeciwko Brexit
© AFP 2019 / Niklas Halle'n
Gdy już Kowalskiemu suto się odbije po zjedzonej pomarańczy, genetycznie zmodyfikowanej przy pozbawianiu jej pestek, Kowalski nawet nie zapyta, dlaczego nie widział pestek. Otóz pestki, nie tylko pomarańczy, są nośnikiem związku zwanego amigdaliną lub witaminą B17, który w sposób naturalny i niezwykle skuteczny chroni ludzki organizm przed chorobą nowotworową. Jednym słowem Kowalski z każdej strony zostaje nabity w butelkę i szkoda, że często o tym nie wie. Taka sytuacja tożsama jest z realiami w pozostałych krajach, jednak w krajach zachodnich sprawa wygląda trochę lepiej, gdyż niektóre korporacje są jednostkami rodzimymi i część podatku zostaje w danym kraju, a także pensje pracowników są nieporównywalnie większe od polskich. Kto choć trochę się orientuje w otaczającej nas rzeczywistości, bez trudu dostrzeże związki w opisanej sytuacji z NWO, czy jakkolwiek inaczej nazwać to, co rządzi światem, i pozostaje na koniec zadać sobie pytanie: czy Donald Trump zdaje sobie sprawę, czyją podniósł rękawicę, i czy posiadając rzeczywiście szczere chęci, da radę przeciwstawić się temu, o czym mieliśmy okazję posłuchać w nagraniu?

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Gdy już nie jesteś prezydentem USA...
Ukraińskie lobby w Waszyngtonie, czyli jak Poroszenko pomagał Clinton
Clinton na mera Nowego Jorku?
Australia szuka alternatywy dla TPP
Tagi:
John Kennedy, Donald Trump, Angela Merkel, Unia Europejska, Chiny, Niemcy, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz