Widgets Magazine
16:34 20 Lipiec 2019
Jarosław Kaczyński

Brawo Prezesie Kaczyński

© REUTERS / Pawel Kopczynski
Krótki link
Aleksander Kwaśniewski
18676

Nie pamiętam i nie sądzę, że ktokolwiek z Polaków pamięta lub usłyszał kiedykolwiek takie słowa od polskich polityków, którzy byli prezydentami, premierami przez cały okres III RP.

Prezes Jarosław Kaczyński przyjechał do Katowic, wizytując struktury PiS, i przy okazji udzielił wywiadu Radiu Katowice. Zapytany o to, czy w kontekście inauguracji prezydentury Donalda Trumpa nie obawia się o relacje Polski z USA, czy nie ulegną one pogorszeniu, szef PiS odpowiedział zdecydowanie: Nie. 

Dalszą część wypowiedzi należy zostawić bez komentarza, ponieważ  – jak rzadko się zdarza – jest on zbędny. 

Prezes Kaczyński dodał:

Natomiast cieszę się, że jest w najwyższym stopniu prawdopodobne, że ustaną te niebywałe po prostu ingerencje w wewnętrzne sprawy polskie, które miały miejsce, których sam, można powiedzieć, byłem w jakiejś mierze i świadkiem, i może to jest złe słowo, ale go użyję: ofiarą, bo na mnie naciskano tutaj bardzo i to w sprawach, które nie powinny rządu amerykańskiego w najmniejszym stopniu interesować. 

Nie pamiętam i nie sądzę, że ktokolwiek z Polaków pamięta lub usłyszał kiedykolwiek takie słowa od polskich polityków, którzy byli prezydentami, premierami przez cały okres III RP.

Trudno też podejrzewać, że działali oni w innej rzeczywistości i takich nacisków nie było.

Można było domyślać się, ale nikt odpowiedzialny — nie mając pewności —  nie odważyłby się powiedzieć, że jest tak jak jest.

Prezes Kaczyński mówi w swoim imieniu, trudno więc mu nie przyznać racji bądź poddawać w wątpliwość to, co mówi.

Jarosław Kaczyński
© AP Photo / Alik Keplicz
Tragedia, którą fundują nam nasi „europejscy politycy”, ta „elita”, tak wysoko nosząca się przed Polakami, przed obcymi, wydaje się przybierać pozycje chłopa pańszczyźnianego, ze stanu którego większość tej „elity” się wywodzi.

Służalczość naszych elit i ich niepohamowane pragnienie świecenia — choćby — „światłem odbitym” popycha nasz kraj gdzieś na peryferie zachowań etycznych i moralnych, stawia nas wszystkich w rzędzie bezwolnej masy oczekującej swojego końca.

Nasza „europejskość, „światowość” definiowana przez naszych przywódców, „europejskich polityków”, pozycjonuje nas gdzieś między bezrobotnym a niewolnikiem. Pierwszy, choć wolny, ale bez perspektyw na dzień następny, drugi, choć „ niewolny”, ale przynajmniej z perspektywą na „miskę”. Jedno i drugie godne pożałowania, choć we współczesnym świecie — gdzie majątek ośmiu najbogatszych jest równy majętności połowy mieszkańców globu — trudno oczekiwać litości.

Kaczyński powiedział jak jest, a Tusk, Bielecki, Pawlak, Komorowski, Wałęsa, Kwaśniewski i inni, czy powiedzą, ile podejmowanych przez nich decyzji wyszło z ambasady Stanów Zjednoczonych, a które były wytworem ich intelektu i służyły tylko Polsce?

Sprawą odrębną – i zapewne nigdy nie odkrytą – pozostanie fakt, jaką formę owe naciski przybierały.

O, sancta simplicitas — wypadałoby zakrzyknąć za Janem Husem.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Chyba każdy mężczyzna był kiedyś w takiej sytuacji
Współpraca Ukrainy i Brazylii w kosmosie zaowocowała 475 milionami dolarów na minusie
Forbes: Rosja zamienia się w magnes do przyciągania pieniędzy
Nowa Jałta dwóch czołowych „trumpistów"
Kurs na Wschód: Departament Stanu USA weźmie się za kulturowe „programowanie" Chińczyków
Tagi:
Prawo i Sprawiedliwość, Donald Trump, Jarosław Kaczyński, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz