18:38 22 Sierpień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 27°C
Na żywo
    Tablica upamiętniająca ofiary Rzezi Wołyńskiej

    Rzezi wołyńskiej nie było…

    © Zdjęcie: Public Domain
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    103647904

    Były prezydent, Pan Komorowski, jak jeszcze był „strażnikiem żyrandola”, w 2013 roku raczył zamieścić na oficjalnej stronie Prezydenta Rzeczypospolitej przemówienie, w którym napisał, że podczas wydarzeń na Wołyniu: „(…) zginęło co najmniej 5 osób”.

    Od kiedy rządy polskie zaczęły uszczęśliwiać Ukrainę demokracją w „stylu” zachodnim, jednoczyć się przeciwko wspólnemu wrogowi, zgodnie z zasadą „Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”, to w pojmowaniu oczywistych twierdzeń nastąpiły takie przewartościowania, że należy nad każdą rzeczą, każdym pojęciem i każdym wydarzeniem zastanowić się kilka razy, aby odpowiednio je zdefiniować, nie łamiąc aktualnie obowiązującego znaczenia. Opis rzeczywistości staje się coraz trudniejszy.

    Obalono już teorię Darwina, okazuje się, że historycznym błędem było to, że nie poszliśmy w 1939 roku czy może w roku 1941 na „ruskich” z III Rzeszą, Polskę w 1945 roku wyzwoliły wojska amerykańskie, odbudowali Polskę kosmici, a tak w ogóle to coś takiego jak państwowość polska między 1945 a 1989 rokiem nie istniało.

    Czy miała miejsce zatem tzw. rzeź wołyńska?

    Były prezydent, Pan Komorowski, jak jeszcze był „strażnikiem żyrandola”, w 2013 roku raczył zamieścić na oficjalnej stronie Prezydenta Rzeczypospolitej przemówienie, w którym napisał, że podczas wydarzeń na Wołyniu: „(…) zginęło co najmniej 5 osób”.

    Pomyśli ktoś błąd, przejęzyczenie, pomyłka. Nie… to nie pomyłka, to wynik historycznych dociekań historyka Bronisława Komorowskiego.

    Sam wątpiłem w ten wniosek, ale jak wszystko inne w życiu, to, co wydaje się absurdalne w pierwszej ocenie, po latach potrafi nabrać zupełnie innego wymiaru, czyniąc prawdopodobnym to, co wcześniej wydawałoby się niedorzecznym.

    Dla mnie owe 5 ofiar rzezi wołyńskiej nabiera całkiem innego kształtu w końcu stycznia 2017 roku, kiedy — ten sam — Pan Komorowski w rozmowie odbytej na antenie Polsat News, indagowany przez byłego premiera Leszka Millera w sprawie rzezi wołyńskiej odpowiada, w sposób niepozwalający wątpić, że używa rozumu — „To było dawno temu…”.

    Nie będzie żadnym nadużyciem, jeśli dodam, że odległość w czasie wykreśliła — wg. Pana Komorowskiego — tę zbrodnię z kart historii i ludzkiej pamięci.

    Były prezydent Komorowski wydaje się hołdować porzekadłu: „Co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr”.

    Zastanawia mnie, co powoduje politykiem, który pełnił tyle zaszczytnych funkcji w Polsce, łącznie z tą najważniejszą, że z taką nonszalancją odnosi się do tej tragedii.

    A może to jest tak?

    Były prezydent wywodzi się ponoć z „tych” Komorowskich, zatem i jego postrzeganie wartości jednostki też wywodzi się z tych sfer. A idąc tym tropem, wszystko nabiera innego wymiaru. Ofiar było wg. Komorowskiego „co najmniej 5 osób /Polaków/”, a przy takiej liczbie ofiar trudno mówić o rzezi.

    Pozostali bestialsko wymordowani to byli… chłopi, a w dodatku: To było dawno temu…

    Dwa składniki: stan chłopski, upływ czasu — i sprawy nie ma. Punkt mówiący o upływie czasu nie wytrzymuje próby, ponieważ nie sądzę, żeby Pan Komorowski powiedział: To było dawno temu… o zbrodni w Katyniu, która jest odrobinę starsza od wołyńskiej.

    Pozostaje zatem stan chłopski, który wpisany jest w tragedię wołyńską, a we współczesnej narracji nie występował w zbrodni katyńskiej.

    A na dodatek:

    Niestety stajemy się krajem coraz mniej ważnym dla Ukrainy, ponieważ stajemy się coraz mniej ważni dla Unii Europejskiej. Polska mocna pozycja w UE przekładała się na to, że mogliśmy działać więcej na rzecz Ukrainy. Fakt, że mamy teraz gorszą relację z Europą, wpływa na politykę Ukrainy wobec Polski

    — tłumaczy b. prezydent.

    Ja naiwnie myślałem, że nasze angażowanie się w ukraiński problem wynika z naszej „mocarstwowości i nienawiści do ruskich”, a tu się okazuje, że chodziło tylko o: działać więcej na rzecz Ukrainy/dawać więcej Ukrainie… a nienawiść do ruskich to mało???

    Z pogłębionej oceny byłego prezydenta wnioskuję, że władze Ukrainy zmieniają politykę wobec Polski, bo sama „polska nienawiść do ruskich” przestała się Ukrainie opłacać.

    Wynika, że z ukraińskiej zawieruchy Polsce zostanie tylko nienawiść do ruskich. Zostaniemy z tą nienawiścią, jak przygłupi z odbezpieczonym grantem. Rzucić strach, a trzymać dalej — ręce bolą.

    PS.

    Nie wiem, w czym jest problem, że prezydentem został… Pan Andrzej Duda?

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Tam jest piekło”. Donbas na skraju katastrofy humanitarnej
    Syryjska opozycja po raz pierwszy otrzymała od USA pojazdy opancerzone
    Trumpowi chcą przeszkodzić w zniesieniu antyrosyjskich sankcji
    Ukraiński polityk wezwał do podziału Rosji na części
    Sadyści Bundeswehry
    Tagi:
    blog, rzeź wołyńska, Leszek Miller, Andrzej Duda, Bronisław Komorowski, Ukraina, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz