07:20 19 Październik 2017
Warszawa+ 10°C
Moskwa+ 6°C
Na żywo
    Wizyta Lecha Wałęsy w Moskwie, spotkanie z prezydentem Borysem Jelcynem, foto archiwalne

    Wiadro wody na łby obrońcom Wałęsy

    © Sputnik. Юрий Абрамочкин
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    3667257624

    „Ogryzanie” Wałęsy to dowód na to, że doświadczenia nabytego podczas opluwania Tymińskiego nie zapomniano, a może nawet je udoskonalono.

    Kiedy ustawiali się do zdjęć z Wałęsą — przed wyborami czyniły to całe zastępy „obalaczy komuny” — nikomu nie przeszkadzały jego kontakty z SB. Profesorom, intelektualistom, naukowcom, całej kulturalno-społecznej elicie, która przyssała się do ruchu zawodowego. Nie przeszkadzał im niewykształcony, nieokrzesany działacz związkowy, za którym ciągnęły się jakieśtam kontakty z „komunistycznym reżimem”. Dziś jeśli nie każdy, to większość krytyków Wałęsy chwali się swoją wiedzą na temat Bolka. Kto wysili się na odrobinę uczciwości, wie, że większość krytyków Wałęsy chętnie pławiła się w blasku „Bolkowego słońca”.

    Obrońcy czci Wałęsy powinni przypomnieć sobie, jak się zachowali, kiedy „elektrykowi” zachciało się być prezydentem… wystawili mu Mazowieckiego, taki to był i jest ich stosunek do Niego. Kiedy nie wiedzieli, jak „walka z komuną” się skończy, Wałęsa był dobry, a kiedy zrobiło się bezpieczniej, odezwało się w nich to, co tylko zasnęło na chwilę, czyli prymitywna pogarda dla „roboli”, których po przejęciu władzy wysłali na bezrobocie. Oczywiście rękami Wałęsy i na jego koszt.

    Były prezydent Polski Lech Wałęsa
    © AFP 2017/ Stringer
    W tym miejscu nie wypada nie wspomnieć, że intelektualna elita nowej Polski wykazała się kompletnym politycznym dyletanctwem, ale zdała celująco egzamin w innej dyscyplinie – w szkalowaniu przeciwnika. Ilość pomyj wylana na Stana Tymińskiego była wprost imponująca, a zawartość owych pomyj przyprawiała o zawrót głowy. Każdego dnia informowano o kolejnych niegodziwych działaniach Tymińskiego. Nie grzebano w jego przeszłości, bo jej nikt nie znał. Tymińskiemu stworzono przeszłość, o której on sam nie miał pojęcia, a nowy dziennik opiniotwórczy — III RP — z tuby propagandowej Mazowieckiego ze strachu — w drugiej turze wyborów — stał się tubą Wałęsy.

    Konfitury władzy o mało nie wypadły z rąk.

    „Ogryzanie” Wałęsy to dowód na to, że doświadczenia nabytego podczas opluwania Tymińskiego nie zapomniano, a może nawet je udoskonalono. Wałęsa padł ofiarą tego, co kiedyś było mu pomocne w zdobyciu prezydentury.  

    Wśród obrońców Wałęsy trudno znaleźć takiego, który w przeszłości z nim nie „wojował”.

    Jarosław Kaczyński
    © AFP 2017/ WOJTEK RADWANSKI
    Szczególnie kuriozalny przypadek obrońcy to były premier „Yes, Yes, Yes”, według którego Wałęsa padł ofiarą „czystej nienawiści PiS i Jarosława Kaczyńskiego”. Może Marcinkiewiczowi nie chodzi o Wałęsę, a tylko o zadawnioną urazę do Jarosława Kaczyńskiego, który we wrześniu 2007 roku mówił na konferencji prasowej: „zrobiliśmy krzywdę panu Marcinkiewiczowi, robiąc go premierem (…) Nie wytrzymał bycia premierem, (…) nie wytrzymał także tego, że tym premierem przestał być”

    O kompetencjach Marcinkiewicza mówił tak: «znakomicie tańczył na kinderbalach», a «jeśli chodzi o inne sprawy, to było znacznie gorzej». Może ten obrońca nie tyle broni Wałęsy, co kąsa Kaczyńskiego?

    Kolejny łaskawca współczuje i insynuuje: „Nie mam niewybaczalnych pretensji o to, że w latach 70. współpracował z SB”. Dalej jeszcze lepiej: „Mam jeden podstawowy zarzut do Lecha Wałęsy, że brnął i nadal brnie w swoim kłamstwie”. Gdyby to nie był Kukiz, można by dyskutować, ale to jest Kukiz.

    Ryszard Petru, jak go tylko dopuszczą do „radia” czy do „telewizora”, chce wznieść się na szczyty elokwencji. Najczęściej kończy się to gafami, do których zdążył wszystkich już przyzwyczaić, co pozwala mu być bezkarnym przy kolejnych głupotach. W tym wypadku chce czekać do „uwiarygodnienia materiałów”.  Zapewne myśli o instytucjach, w których obiektywność sam wątpi. Dialektyka według Petru.

    Schetyna jak nie wie co powiedzieć, to chce czekać. Mam wrażenie, że kiedyś zacznie czekać na samego siebie, wierząc, że to najlepsze wyjście. W sprawie Wałęsy jakżeby inaczej: «Trzeba poczekać  na oficjalne stanowisko IPN». Należałoby zapytać Schetynę: Jakie jest jego stanowisko w sprawie IPN-u? I co zrobi, gdy IPN potwierdzi prawdziwość oskarżeń? Zapewne poczeka na to, co zrobią inni.

    Kosiniak-Kamysz, jak zwykle i jak PSL: ani nie pomoże /chyba że sobie/ ani nie zaszkodzi, a mówiąc, że «Nie ma w polityce aniołów i nie ma osób krystalicznych», bardziej ociepla wizerunek swój i swoich kolegów, niż tłumaczy Wałęsę. Na okrasę dodaje kilka komunałów, w które sam nie wierzy, ale że dobrze brzmią, warto je zawsze dodać, co czyni z wprawą ministranta: „Ważne jest, że jak nawet się popełni błąd, to potrafi się z niego wyjść, przełamać, stanąć na czele ruchu związkowego, który doprowadził do wolnej Polski, wolnej Europy, zburzył Mur Berliński. Możemy zmieniać, zakłamywać historię, ona i tak się w końcu obroni” — peroruje.

    Paweł Kukiz
    © AFP 2017/ Janek Skarzynski
    Nie wiem, co grosze: miałkość Kosiniak-Kamysza, niezdecydowanie Schetyny, partactwo Petru czy niezrównoważenie Kukiza, ale to są ludzie, którzy dzisiaj wpływają na naszą rzeczywistość i budują zręby przyszłości, o której wydają się nie mieć zielonego pojęcia, tym bardziej że znana przeszłość jest dla nich tak samo zagadkowa jak niewiadoma przyszłość. Na tym tle Jarosław Kaczyński wygląda na człowieka, który przynajmniej wie, czego chce, i robi to.

    Pamięć historii rządzi się swoimi prawami. Prezydent Lech Wałęsa i Prezydent Lech Kaczyński — obaj są i pozostaną na kartach historii III RP w sposób szczególny. Ich nazwiska będą pisane pogrubioną czcionką, a pozostali prezydenci z tego okresu będą tylko statystyką i uzupełnieniem kolejnej liczby porządkowej.  

    Kontakty Wałęsy z SB nie będą miały żadnego znaczenia. Jego namiętność do ględzenia będzie mu wybaczona przez jednych z miłości, przez drugich z szacunku, a w przyszłości zapomniana.

    Jarosław Kaczyński
    © REUTERS/ Pawel Kopczynski
    Ślad Lecha Kaczyńskiego w historii został naznaczony jego tragiczną śmiercią. Ani Wawel, ani pomniki i tablice nie utrwalą go w pamięci bardziej niż tragiczna śmierć. Szkoda tylko, że ta śmierć nie wybudowała „pomnika zrozumienia” między Polakami a Rosjanami. 

    Do fałszywych obrońców i oskarżycieli Wałęsy.

    Jeśli kiedykolwiek i ktokolwiek w przyszłości wspomni Wasze imię, to tylko wtedy, gdy będzie mowa o Wałęsie.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Zacharowa skomentowała nagonkę na rosyjskie media w Wielkiej Brytanii
    Czy w USA dojdzie do impeachmentu?
    Trump grozi Meksykowi wysłaniem wojsk, aby powstrzymać „złych chłopców"
    „Ostatnie naboje" Poroszenki. Rada Federacji zareagowała na nowy pomysł Kijowa
    Czy wstąpienie Ukrainy do NATO będzie oznaczać rezygnację z Donbasu?
    Tagi:
    blog, Tomasz Mazowiecki, Jarosław Wałęsa, Ryszard Petru, Lech Kaczyński, Paweł Kukiz, Jarosław Kaczyński, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz