00:16 02 Kwiecień 2020
Krótki link
Autor
12483
Subskrybuj nas na

Rosyjscy ekonomiści przyglądając się wprowadzanym przez Zachód i USA sankcjom przeciwko gospodarce Rosji, nie raz wskazywali, że sankcje mogą opóźnić rozwój takich narodowych ekonomii jak irańska, czy kubańska. Gospodarki o takich rozmiarach i potencjale jak rosyjska, sankcjami nawet opóźnić się nie da.

Kiedy po wprowadzeniu sankcji w 2014 r. gospodarka rosyjska weszła w fazę recesji, a PKB zmniejszył się nawet o 4 punkty procentowe, towarzyszyła temu ogólnoświatowa recesja związana z drastycznym spadkiem cen ropy ze 110$ do nawet, w niektórych okresach, 30$. Ponieważ jednak rosyjski PKB zmniejszał się, Zachód i USA zadęli w triumfalne surmy; oto jak zadziałały sankcje — Rosja leży na łopatkach. Do dzisiaj jednak autentyczni i uczciwi eksperci nie potrafią rozsądzić, jaki wpływ na spadek rosyjskiego PKB miały sankcje, a jaki gwałtowna i błyskawiczna redukcja cen ropy.

Tymczasem z duszonej zachodnimi sankcjami rosyjskiej gospodarki zaczęły przychodzić zadziwiające wieści. Rosyjskie kontrsankcje, uderzające w sektor rolny Zachodu, spowodowały, że z rosyjskiego rynku zniknęła konkurencja i dotowane unijne produkty. Rosyjskie rolnictwo w ciągu trzech lat przeszło niesłychany okres rozwoju, porównywalny tylko ze wzrostem w okresie leninowskiego NEP-u (chociaż wtedy nie było dokładnych statystyk).

Jęczmień zebrany we wsi Szafrannoje, w rejonie Symferopolu
© Sputnik . Taras Litvinenko
Rosja stała się największym na świecie producentem i eksporterem pszenicy, a co jest szczególnie satysfakcjonujące, Rosjanie utarli nosa zadufanym Jankesom, eliminując ich z rynku zbożowego na Bliskim Wschodzie. W gorszej sytuacji znalazł się rosyjski przemysł. Zerwanie z dnia na dzień więzi kooperacyjnych zawsze jest szokiem i wymaga czasu, aby brak kooperacyjnych produktów zastąpić innymi dostawcami, bądź własną produkcją. Ale i w tej sprawie gospodarka rosyjska ma doświadczenie i umiejętności jak żadna inna na świecie.

Rozwiązanie Związku Radzieckiego z końcem 1991 r. spowodowało, że jednolity do tej pory radziecki przemysł w sporej części znalazł się nagle poza granicami Rosji. Trzeba było prawdziwej ekwilibrystyki, aby to, co pozostało w Rosji utrzymać w ruchu. Wobec tej twardej szkoły przetrwania z lat 90-tych, zerwanie kooperacji na wskutek zachodnich sankcji jest już tylko kooperacyjnym przedszkolem.

Recesję gospodarka rosyjska powstrzymała już w 2015 r., a rok 2016 to już okres wzrostu i niwelowania skutków recesji. Najgroźniejsze dla przyszłości gospodarki rosyjskiej wydaje się odcięcie od potężnych i zasobnych rynków finansowych Wall Street i londyńskiego City. Powinno to spowodować brak pieniędzy w rosyjskich bankach, bo poziom oszczędności rosyjskiego społeczeństwa jest jeszcze dosyć mierny. A brak pieniędzy w bankach, to ograniczenie lub nawet zaniechanie inwestycji, co w perspektywie paru lat może spowodować takie załamanie gospodarcze, przy którym recesja będzie niezbyt dokuczliwą pieszczotą. Przedsmak tego możemy obserwować na Ukrainie. Ale i w tym zakresie Rosjanie mają spore i długoletnie doświadczenie oraz doskonale wiedzą, jak przyciągnąć do rosyjskich banków zachodnie dolary, funty, liry, korony, pesa i euro. Przecież już W.I. Lenin w latach 20-tych powiedział, że kapitaliści sprzedadzą nam sznur, na którym ich powiesimy. I niewiele się minął z rzeczywistością. Chociaż W.W. Putin nie jest tak krwiożerczy jak Lenin i wieszać nikogo nie zamierza (na razie!). 

Biuro grupy naftowej Statoil w Stavanger, Norwegia
© AFP 2020 / NTB SCANPIX / Kent Skibstad
Kiedy 21 lipca Donald Trump, z bólem serca, podpisywał ustawę Kongresu USA o rozszerzonych sankcjach wobec Rosji, dosłownie w kilka godzin później rosyjski bank wystawił na sprzedaż za 3 miliardy $ państwowe obligacje Rosji. I to jaki bank — objęty najbardziej srogimi sankcjami i bank, i jego ścisłe kierownictwo, państwowy bank WTB Kapitał. Wystawione obligacje sprzedano w ciągu jednego dnia, a zgłoszeń na zakup obligacji WTB zgromadził na 7 mld $. Pozostałe 4 mld $ rosyjski rynek finansowy weźmie, gdy powstaną ciekawe i wysoce opłacalne projekty inwestycyjne, bo te 3 mld $ w stosunkach między tak potężnymi rynkami, to raczej „na waciki" i udana próba zagrania na nosie zachodnim wodzirejom. Najciekawsze w tym wszystkim jest to, że 80% z tych trzech miliardów $, to pieniądze od „inwestorów" z Wall Street i londyńskiego City. Widocznie sankcje, którymi tak upajają się politycy, mają „inwestorzy" w głębokim poważaniu.

Jest też tutaj dodatkowy smaczek. Gdy ponad rok temu Rosjanie chcieli sprzedać swoje papiery dłużne drobnym inwestorom w Europie Zachodniej, to Euroclear Bank zablokował taką możliwość, odmawiając ich dystrybucji. Komisarze europejscy dumnie ogłosili, że jest to jedno z największych zwycięstw wojny ekonomicznej nad upokorzoną Rosją. W sierpniu tego roku, to zeszłoroczne zwycięstwo gdzieś się ulotniło, a komisarze zamilkli. Cóż mogło zadecydować o tak radykalnej zmianie wśród tych, którzy mają pieniądze i chcą w jakiś sposób tymi pieniędzmi zarabiać. Na pewno jest to wielowątkowa postawa. Na pewno w grę wchodzi tutaj zespół przekonań, co do wartości gospodarki rosyjskiej. Na pewno uwzględnia się perspektywy gospodarki zachodniej. Na pewno wchodzi też w grę cena obligacji w terminie zapadalności. Dla sierpniowych papierów dłużnych sprzedawanych przez WTB Kapitał, wyniosła ona 4,25%, podczas gdy na Zachodzie mogą dostać najwyżej 1,5% lub w porywach całe 2%. Należało by się zastanowić czy jednak W. I. Lenin nie miał racji?    

Zobacz również:

„Nabywca nie jest wyjątkowy. Producenci nie są wyjątkowi. Wyjątkowa jest trasa”
Podwójne standardy producentów. Dlaczego wschodniej Europie dostaje się gorsze?
Rosjanie nie zamienili ojczyzny na lodówkę
Tagi:
obligacje, sankcje, eksport, gospodarka, Unia Europejska, USA, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz