01:42 09 Grudzień 2019
We Włoszech wciąż aktualny jest temat migracji, będący od kilku lat najbardziej palącym problemem, pełnym mitów i tabu

Dyplomacja „paplaczy”

© AFP 2019 / Andreas Solaro
Krótki link
Autor
24652
Subskrybuj nas na

Terroryzm zwalcza się marszami milczenia i wyrazami współczucia dla rodzin ofiar, a środki budżetowe przeznacza się na zbrojenia w ramach przyszłej wojny z Rosją.

Ćwiczenia NATO Anakonda 2016 w Polsce
© AFP 2019 / Janek Skarzinski
Putin „zabrał” Ukrainie Krym, „wywołał wojnę” na wschodzie Ukrainy i przez to jest jak Państwo Islamskie. Premier Orban nie „zabrał” Ukrainie Krymu, nie „wywołał wojny” na wschodzie Ukrainy i jest jak Państwo Islamskie. Pytanie, na które powinien odpowiedzieć sobie każdy z ludzi myślących, brzmi: O co tak naprawdę chodzi? Proste schematy podrzucane ludowi obrażają inteligencję myślących. 

Senator amerykański McCain papla o Rosji i Putinie, co mu ślina na język przyniesie. On może, bo on jest Amerykanin — jemu wszystko wolno. Ambasador Holandii na Węgrzech Gajus Scheltema papla o Orbanie, co mu silnia na język przyniesie. Jemu też wolno, bo paplanie w dyplomacji stało się regułą, szczególnie że za paplanie nie ponosi się żadnej odpowiedzialności. Można powiedzieć — paplać każdy może.

Paplacze w poczuciu bezkarności i przekonaniu o swojej wyjątkowości dają i dadzą nam w przyszłości jeszcze nie jeden przykład wykwitu swojej inteligencji, odwagi i bezkompromisowości. Bowiem bierność społeczeństw europejskich, ignorancja polityczna, przekonanie, że nieszczęścia zdarzają się innym, rozzuchwalają „wybrańców narodu” w każdym państwie.

Prezydent Rosji Władimir Putin na urlopie
© Sputnik . Aleksey Nikolskyi
Pani Merkel zaprosiła emigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, choć wielu Europejczyków musi pukać do unijnych drzwi i czekać, aż im ktoś łaskawie je otworzy, za to „zaproszeni” weszli do Europy jak do obory, choć i w oborze Unia Europejska wymaga od  swoich rolników wysokich standardów.

W wojennej atmosferze, którą umiejętnie podgrzewają środki masowego przekazu, nie ma miejsca na rzetelną ocenę sytuacji. Codzienna porcja informacji musi być pełna Rosji i Putina, a ostatnio także Korei Północnej, tak aby słuchacze i widzowie wiedzieli, gdzie jest zagrożenie. Na czarną listę trafił także Orban, bo grzechem jest myśleć samodzielnie.

Nikt nawet nie zastanawia się nad tym, że demonizowana Rosja i wydumane zagrożenie z jej strony nie doprowadziło do śmierci żadnego Europejczyka, czego nie można powiedzieć o „gościach” zaproszonych przez europejską liderkę liderów Angelę Merkel. Także koreańskie rakiety nie poczyniły żadnych strat w ludziach, a to o tych zagrożeniach „bębnią” nam każdego dnia do ucha.

O ofiarach terroryzmu mówi się w kategoriach statystycznych bez definiowania, że są to efekty rzeczywistego zagrożenia. Sposoby zabijania Europejczyków stają się coraz bardziej proste i prymitywne, przez co lęki, jakie wzbudzają, stają się powszechne.

"Goście" na plaży mogą cię zgwałcić i pobić, na bulwarze rozjechać samochodem, na chodniku „zadźgać” nożem, do samolotu włożyć ładunek wybuchowy, kopniakiem zepchnąć ze schodów i na wiele różnych sposobów sprawić, że życie staje się nieprzewidywalne w drodze do szkoły, do pracy czy na spacerze.

Terroryzm zwalcza się marszami milczenia i wyrazami współczucia dla rodzin ofiar, a środki budżetowe przeznacza się na zbrojenia w ramach przyszłej wojny z Rosją.

Terroryzm paraliżuje europejskie społeczeństwo i mnoży ofiary, ale zagrożenie jest bagatelizowane bądź przemilczane. Rosyjskie zagrożenie nie generuje ofiar, ale mówi się o nim więcej niż o ofiarach terroryzmu. Bać się rzeczywistego czy potencjalnego? Komu potrzebne jest takie „status quo” i kto na nim korzysta? Wielu zachodnioeuropejskich polityków wykazuje bojowość i odwagę, chowając się za murem swoich społeczeństw niczym za „żywymi tarczami”.

Tragedia ostatnich dni, której ofiarą padła młoda kobieta we Włoszech — Polka, choć narodowość w tym wypadku nie jest ważna – to przejaw tego, że rządy paplaczy, chroniąc samych siebie służbami państwowymi i agencjami ochroniarskim na koszt podatników, nie dostrzegają problemu, bo paplaczy ten problem nie dotyczy. Paplaczy chroni aparat państwowy, a społeczeństwo jest barykadą oddzielającą zboczeńców i zbrodniarzy od sprawców zagrożenia/paplaczy, którzy wolą dywagować o przyszłej wojnie z Rosją, z Chinami, z Koreą Północną, a tę trwającą na ulicach zostawiają ludowi, choć bliższe prawdy jest twierdzenie, że lud zostawiają na pastwę terroryzmu.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Najgorsza międzynarodowa umowa handlowa w historii według Trumpa
Wykopki z Aleksandrem Łukaszenką (wideo)
Agresorem jest NATO
Tagi:
kryzys migracyjny, Daesh (Państwo Islamskie), John McCain, Władimir Putin, Angela Merkel, Włochy, Węgry, USA, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz