05:10 14 Grudzień 2017
Warszawa-1°C
Moskwa+ 0°C
Na żywo
    Mężczyzna pokazuje ślady na plecach po starciach podczas referendum w sprawie niepodległości Katalonii

    Trzy zdania o „lekcji”, jaką Madryt dał Katalończykom

    © AP Photo/ Emilio Morenatti
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    Referendum niepodległościowe w Katalonii (39)
    14742

    Political fiction czy rzeczywistość polityczna. Rannych ponad 500 osób. Po takiej lekcji nawet obojętny stanie się zwolennikiem niepodległości. Madryt dał „lekcje”. W czasie „przerwy” Katalończycy zrobią krok do przodu, czyli ogłoszą niepodległość. Dostali pałą za marzenia, kulą gumową za Katalonię.

    Ludzie ubrani w policyjnie mundury siekierami rozbijają szyby w drzwiach budynków publicznych… Im podobni, podbiegają do ludzi unoszących ręce, w geście poddawania się, i wyszarpują ich z grupy, ciągnąc w nieznanym kierunku…

    Inni, blokują dostępu do budynków publicznych, szpalery mundurowych przegradzają ulice nie pozwalając się przemieszczać ludziom po mieście, dla odmiany, kiedy taką taktykę przejmują cywile i przegradzają żywym murem ulice, mundurowi nawalają ich pałkami jakby chodziło, co najmniej o chuliganów, którzy zabraniają mundurowym dojścia do ofiar trzęsienia ziemi, jeśli pałki są nieskuteczne mundurowi strzelają kulami, na razie gumowymi, mnogość sił poniewierających ludźmi, każde podejrzewać, że dzieje się coś nadzwyczajnego…

    Doświadczeni ostatnimi wydarzeniami, możemy podejrzewać, że doszło do jakiegoś zamachu terrorystycznego, choć przyglądając się potencjalnym ofiarom, nie widzimy w ich oczach strachu, uśmiechy znikają z ich twarzy tylko wtedy, kiedy pojawiają się ludzie w mundurach…

    Wynoszeni przez mundurowych nie krzyczą, nie opierają się, ale także nie ułatwiają im działań, pozostali w grupie czasami krzyczą w ramach protestu, kiedy ich współtowarzysza mundurowi prowadzą w niewiadomym kierunku, ale nie jest to histeria, ani rozpacz, ani bezsilność, ale spolegliwe poddawanie się owym mundurowym, a pozostali jakby czekali na swoją kolej — do mundurowych lub wejścia do budynku, przed, którym się zebrali, a nad wszystkim krążą helikoptery, dla postronnego widza, który siedzi przed ekranem telewizora i nie rozumie, o co idzie.

    Buduje się jakieś irracjonalny obraz, ci w mundurach to nie terroryści, choć wyszarpują ludzi z grup niczym wcześniej upatrzone ofiary, pozostali raczej obojętnie przyglądają się temu, że mundurowi, w jednym miejscu blokują drzwi wejściowe do budynku, w drugim wyciągają kogoś z tłumu, w trzecim rozbijają pożarowymi toporami drzwi, w czwartym ludzie uciekają, kiedy mundurowi nawalają ich pałkami albo strzelają do nich gumowymi kulami.

    Wszystko to się dzieje bez jakiegokolwiek zainteresowania służb porządkowych, na oczach kamer i ludzi biegających z aparatami i mikrofonami z napisami Press na emblematach zawieszonych na szyjach, aż do czasu, kiedy zaczynasz się przyglądać dokładniej i widzisz, że owi mundurowi to nie terroryści, którzy panoszą się w mieście, a siły porządkowe/policja, że ludzie zebrani na ulicach i biernie poddający się przemocy, to nie potencjalne ofiary terrorystów, tylko mieszkańcy jakiegoś miasta, którzy przyszli coś wyrazić, coś zademonstrować, o coś zawalczyć, ludzie, którzy uwierzyli, że wolność słowa, że wolność zgromadzeń, że pokojowe demonstrowanie i to wszystko, czego tak dużo jest w oficjalnym przekazie ma, jakąś wartość, nie wiedzą czy nie chcą wiedzieć, że działania, które podejmują, są dla dysponentów siłami policyjnymi, jakiegoś rodzaju zagrożeniem, gdzie, zatem to może się dziać, pierwsze skojarzenie, jakie przychodzi do głowy, musi to być jakiś kraj z autorytarną władzą, bezwzględnym autokratą…

    Zaczynasz szukać, a nie czując się polityczno – geograficznym idiotą, wyczuwasz trudność i problem z umiejscowieniem na mapie tego wydarzenia, wszystko wkoło: budynki, ulice, ubiór ludzi i flagi w ich rękach podpowiadają, że to nie tzw. kraj trzeciego świata, lica nie azjatyckie, nie afrykańskie, nie południowo amerykańskie i konstatujesz, że została Ci tylko Europa, a jeśli Europa to, do kogo należy flaga: cztery czerwone pręgi na złotym tle i niebieski trójkąt z białą gwiazdą po lewej stronie …  Katalonia … tak to flaga pro-niepodległościowa Katalonii.

    Okazuje się, że wszystkie wolności obywatelskie mają swoją wartość, nadają się na sztandary i tak chętnie są przedstawiane jako cel dla wszystkich na świecie, i są gloryfikowane, kiedy nie chcesz z nich korzystać, bo kiedy to czynisz, to cały ten demokratyczny domek z kart rozpada się, a wierzący w jego istnienie wychodzą na idiotów, którzy zamiast poruszać się wyznaczonymi ścieżkami, zaczynają „pozbawieni wyobraźni” kreować rzeczywistość, do której kreowania nie mają podstawowego prawa, które jest nadrzędne względem wszystkich innych praw tj. praw do użycia totalnej siły.

    Wolność wyrażania poglądów w europejskiej demokracji kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy wpływowych grup nacisku, możemy, zatem demonstrować przeciwko aborcji lub za aborcją, przeciwko stosowaniu prezerwatywy lub za jej stosowaniem, za sankcjonowaniem związków jednopłciowych lub przeciw, za pedofilią bądź przeciw, za islamizacją bądź przeciw islamizacji, za imigrantami bądź przeciw.

    Możemy także demonstrować przeciwko państwom i ich przywódcom, którzy są na liście do zwalczania przez demokrację europejsko-amerykańską, i to chyba wszystko, bowiem dopuszczanie do demonstracji w sprawie: TTIP, CETA i ACTA  to sposób na pozyskanie wiedzy, czego opinia społeczna nie chce i co należy przed nią ukryć albo znaleźć sposobu jak ominąć to, co w sposób „globalny” trudno wprowadzić i jeśli, jeszcze ktoś ma wątpliwości, co do poziomu europejskiej demokracji, to albo ma mentalność „leminga” albo zwykle wszystko mu „wisi”, i jeden i drugi będzie mógł żyć w poczuciu swojej wyższości nad pozostałym do czasu, aż go „powieszą”, ale wtedy zwykle bywa za późno. 

    Baskowie siłą chcieli zbudować własne państwo i stworzyli ETA, podkładali bomby, strzelali do ministrów i premierów Hiszpanii, w zamian, za wiedzą premiera Filipe Gonzaleza, została utworzona Antyterrorystyczna Grupa Wyzwolenia /GAL/, która w imieniu rządu likwidowała/zabijała ludzi związanych z ETA, jej nie uznano za terrorystyczną, mimo, że stosowała takie same metody jak ETA, bowiem terroryzm definiują nie metody, ale to komu te metody służą, a o prawdziwości tej tezy zaświadcza teraźniejszość polityczna na Bliskim Wschodzie i na północy Afryki/

    Katalończycy nie chcieli iść drogą Basków i postanowili skorzystać z prawa, uwierzyli, że ono jest panaceum na wszystkie problemy w cywilizowanym świecie, a zostali potraktowani jak Baskowie, na razie pałami i kulami gumowymi, a jak zajdzie potrzeba to kule gumowe można zamienić na bardziej skuteczne.

    Tematy:
    Referendum niepodległościowe w Katalonii (39)

    Zobacz również:

    Katalonia: 90% uczestników referendum głosowało za niepodległością
    Zakończyło się referendum niepodległościowe w Katalonii
    Europosłanka: Referendum w Katalonii jest legalne
    Tagi:
    referendum niepodległościowe w Katalonii, Katalonia, Hiszpania
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz