Widgets Magazine
03:08 20 Wrzesień 2019
Marsz 11 listopada w Warszawie

Dlaczego Polska chce Boga?

© Sputnik . Alexey Vitvitsky
Krótki link
Autor
274225
Subskrybuj nas na

My! Chce-my! Bo-ga! Wychrypiał do mikrofonu facet, którego głos niedwuznacznie świadczył o dwóch setkach pod zimne piwo, zanim wbiegł na estradę. Dla kurażu oraz żeby gładko wyszczekać to, za co mu zapłacono.

Marsz w Warszawie
© Sputnik . Aleksiej Witwickij
Jakiego Boga można wzywać takim głosem i z taką dozą złości i nienawiści? Jaki Bóg da odzew, gdy wzywa się go w ten sposób? Słowo MY jest tu ważniejsze niż jakiśtam Bóg. MY go wzywamy, MY go chcemy, więc jego obowiązkiem jest przyjść do NAS.

Czym się różnimy od tych, którzy na okrągło, przez całą dobę powtarzają Allach-u Akhbar? Chyba tylko tym, że oni chwalą Boga, nazywając go Wielkim, zaś my go „chcemy", przyzywamy go, jak gdyby był naszym służącym, wtedy tylko, gdy mamy nóż na gardle. 

Już w następnym wyskandowanym sloganie otrzymujemy odpowiedź na powyższe pytania. Pol-ska-kato-lic-ka! Zabrzmiało twardo i z jeszcze większą gwałtownością ze wszystkich głośników. Aha, już wiemy zatem, że nie wzywamy Boga prawosławnego, ewangelickiego, buddyjskiego, czy — Boże broń! — islamskiego Allacha, lecz katolickiego Boga, który jest nadrzędnym, a właściwie jedynym Bogiem. Tylko MY, katolicy to wiemy. Tylko MY wiemy, który Bóg ze wszystkich Bogów wszystkich błądzących religii, jest prawdziwy — który jest jedyny, bo tylko MY wiemy, jak praktykować katolicyzm i jak trzeba czcić NASZEGO Boga.

Niewątpliwie facet z estrady chciał pobudzić bezładną masę ludzką przewalającą się leniwie i niemrawo przed kamerami różnych telewizyjnych kanałów. Zajęci robieniem „selfie", „textowaniem", paleniem papierosów i kręceniem się w kółko bez sensu i celu, uczestnicy „marszu" nie wydawali się zbytnio zainteresowani tym tak „wielkim wydarzeniem", jakim jest Marsz Niepodległości. Mało kto reagował na slogany, które wkrótce zamieniły się w złowrogi pomruk zbliżającej się burzy.

Spróbujmy spojrzeć na tę warszawską, listopadową hucpę z innej perspektywy. Przede wszystkim po co nam, Polakom, jakieś „marsze"? Czy mamy kompleks PRLu, kiedy wszelkie wyjścia ludności na ulice, za wyjątkiem 1-go maja, były uważane za manifestacje skierowane przeciwko systemowi, surowo zabronione i bezlitośnie rozpędzane przez milicję i ORMO? Może mamy niedosyt bycia razem w tłumie, ocierania się ciałem o ciała w hedonistycznej ekstazie, wznoszenia okrzyków aprobaty lub dezaprobaty panującego nam miłościwie ustroju? A może chcemy poczuć się wzniośle jako dumni obywatele tego samego dumnego narodu, żyjący złudzeniem, że mamy wpływ na decyzje wybranej przez nas samych kliki, idący tak razem i skandujący prawomyślne okrzyki ku chwale kapitalistycznej, „demokratycznej" ojczyzny? Kupą mości panowie — wiadomo bowiem, że człowiek jest stworzeniem stadnym i niewątpliwie czuje się lepiej i bezpieczniej w stadzie bezwolnych baranów.

Dolar
© Sputnik . Konstantin Chalabov
A potem, gdy tylko przyzwoici manifestanci marszu niepodległości zaczęli się rozchodzić, mniemając, że impreza dobiega końca, ich miejsce zajęli faszyści i naziści, ogoleni na skina, z twarzami ukrytymi pod kapturami i balaklawami, niosący czarne sztandary i transparenty o treści rasistowskiej i antysemickiej. Zapłonęły pochodnie, rozległy się huki petard i sztucznych ogni. Zmieniły się skandowane hasła, zmienił się też nastrój. Nastrój grozy, niepokoju. Achtung, achtung, nadchodzi! Zapachniało Majdanem. Patriotyczna — w swoich założeniach — impreza przeistoczyła się w marsz chuliganerii, która wreszcie znalazła wentyl dla swojej niewyżytej energii oraz szlachetną motywację i środki finansowe dla pospolitej rozróby. Iluż wyznawców katolickiego Boga z pierwszej części marszu zostało, aby albo wziąć udział w dalszym ciągu, albo żeby przynajmniej popatrzeć, co się będzie działo?

Biała Europa Braterskich Narodów oraz Europa Tylko Dla Białych, to ciąg dalszy haseł w rodzaju My Chcemy Boga. Czy Bóg ma się NAM zamanifestować, aby uchronić nas przed następnym potopem — tym razem potopem kolorowych z Azji i Afryki? Jeśli naprawdę wołamy prawdziwego Boga i wierzymy, że jest on prawdziwy, to powinniśmy wiedzieć, że on kocha wszystkich jednakowo i być może z jego woli potop uchodźców wzbiera z każdym dniem bardziej. Jeżeli wierzymy w Boga, czy jesteśmy gotowi, aby żyć zgodnie z jego wolą na dobre i złe?

Marsz Niepodległości w Warszawie
© Sputnik . Aleksey Vitvitskiy
Europa ma olbrzymi dług w stosunku do krajów Afryki i Azji, bo to one były i nadal są bezlitośnie dojone przez europejskich kolonizatorów. Być może przyszedł czas spłaty tego długu? Pomyślmy o tym, zanim zaczniemy żądać „Europy tylko dla białych". Zastanówmy się nad hasłem „Biała Europa braterskich narodów" — jak idiotycznie brzmi na tle naszego wołania do Boga. Naszym bratem/siostrą jest każda żywa istota na tej planecie — czarna, biała, żółta i brązowa. Zastanówmy się, czy naprawdę wiemy, co to znaczy „braterstwo" i czy jesteśmy gotowi być bratem lub siostrą każdego.

Interwencja i pomoc Boga przychodzi wtedy, gdy on tego chce, a niekoniecznie wtedy, gdy MY chcemy. On ma swoje plany, o których nie mamy pojęcia. On nie potrzebuje, abyśmy mu doradzali i stawiali żądania. On sam wie, co ma robić. Trochę więcej pokory, a mniej egocentryzmu, bigoterii i hipokryzji, jeśli wydaje nam się, że przyjdzie do nas ten, który włada całym uniwersum.

Boga, jakiego chcemy podczas takich demonstracji, mamy pod dostatkiem w kościołach, których Polska ma do przesytu. Obwołaliśmy Chrystusa naszym „królem" i wystawiliśmy mu tyleż dumny co śmieszny pomnik, jaki dotąd był tylko w fanatycznej Brazylii. On nie potrzebuje pomników, lecz czystości naszych serc i umysłów. Czy zapytaliśmy go o zdanie? Czy zwołaliśmy jakiś plebiscyt lub demokratyczne wybory? Czy rzeczywiście w naszej żałosnej naiwności sądzimy, że jest naprawdę naszym „królem"?

Prawdziwego Boga mamy szukać w sobie, w swoich sercach, umysłach i duszach. Szczęśliwy jest ten, kto go tam znajduje. Reszta to stado bezmyślnych baranów idących owczym pędem za przywódcami, którzy bardziej nadają się do wariatkowa niż do rządzenia krajem. Czy ktoś ich kiedyś rozliczy, tak jak oni rozliczyli socjalistyczne społeczeństwo socjalistycznego kraju?

Te warszawskie ulice, które rozbrzmiewały faszystowskimi okrzykami 11 listopada, były kiedyś zburzone przez faszystów i przez „komuchów" odbudowane. Tego nie powinni zapomnieć zamaskowani gówniarze pod faszystowskimi sztandarami. To wasi pradziadkowie odbudowali i zbudowali ten kraj, pracując czasami po 12 godzin za nędzną zapłatę lub za menażkę zupy z powojskowej kuchni polowej. Co robicie z miasta, które nazywacie swoją stolicą? W czym wam przeszkadza Pałac Kultury i Nauki, że chcecie go zburzyć? Zburzcie w takim razie osiedla mieszkaniowe w całej Polsce, Nową Hutę, Nowe Tychy i inne polskie miasta zbudowane od podstaw w szczerym polu. Zburzcie zabytki minionych wieków, tylko dlatego, że odrestaurowali je „komunistyczni" fachowcy. Zburzcie fabryki, stadiony, ogródki jordanowskie. Faszystowska falanga odżyła i zagnieździła się… gdzie? W Polsce — o, ironio!

Czas strząsnąć z siebie złudzenia, przestać żyć fikcją pod dyktando oszalałych umysłów i zmysłów. Czas spojrzeć na siebie z boku. Krytycznie. Czas przyjrzeć się bacznie przywódcom, którzy prowadzą nasz kraj na zatracenie.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Nad Polską i Węgrami zawisła groźba utraty unijnych dotacji
Protesty w Paryżu
Kto wykupi dług Ukrainy?
Tagi:
Marsz Niepodległości, kościół, faszyzm, islam, Katolicyzm, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz