14:19 16 Sierpień 2018
Na żywo
    Australijski kardynał George Pell

    Sądny dzień kardynała (część 3)

    © AP Photo / Rick Rycroft
    Krótki link
    Piotr Listkiewicz
    5381

    Najważniejszym aspektem pedofilii jest psychologiczny efekt odbijający się na życiu dziecka - przede wszystkim na jego dzieciństwie, ale w bardzo wielu przypadkach ciągnący się do śmierci, która następuje często w wyniku samobójstwa. Jest to piętno odciśnięte na sferze mentalno-emocjonalnej, które nie daje się zatrzeć ani wykorzenić.

    Kościół katolicki
    © Sputnik . Wadim Zhernow
    Ofiary pedofilów można podzielić na trzy grupy: ci ludzie, którzy zapomnieli; ci, których dzieciństwo wywarło wpływ na życie od tamtej pory do dnia dzisiejszego; oraz ci, którzy popełnili samobójstwo.

    Trudno powiedzieć, jaki jest procent ludzi, którzy w dzieciństwie mieli takie lub inne „przygody" z pedofilami, ale w dorosłym życiu przeszli nad tym do porządku dziennego, czyli po prostu wyrzucili to z pamięci. Oczywiście wspomnienia wracają, ale w coraz słabszej formie, co spowodowane jest jedną z właściwości ludzkiego umysłu, która zaciera wspomnienia, jeśli nie są „odżywiane", tzn. gdy nie przywołuje się ich zbyt często. Jest to np. jeden ze sposobów terapii, jakimi współczesna psychologia i psychiatria powinny leczyć tego typu wspomnienia z dzieciństwa, a nie cofać ich do tamtego okresu, w celu ujawnienia przyczyn traumy i depresji. Ludzie, którzy „zagłodzili" pamięć o tych wydarzeniach, prowadzą normalne życie niezakłócone emocjami i cierpieniami tamtych, odległych dni.

    Występ uczestniczek talent show Miss Moskwy.
    © Sputnik . Ekaterina Chesnokova
    Druga grupa jest najliczniejsza. Wspomnienia zamęczają umysł na jawie i we śnie do dzisiejszego dnia. Wypracowany w dzieciństwie reżim ukrywania tajemnicy trwa do tej pory, nie pozwalając na ujawnienie i oskarżenie pedofila. Tajemnica powstawała pod wpływem strachu przed karą cielesną rodziców oraz przed śmiesznością w społeczności szkolnej. Choć już dzisiaj nie ma potrzeby utrzymywania sekretu, ten strach pozostaje. Poszkodowani opowiadają dzisiaj o szoku, w jakim byli tuż po wydarzeniu, i jaka była ich reakcja. Jedna z kobiet miała 12 lat, gdy ksiądz wziął ją na kolana, zmusił, żeby go całowała w usta i tak dalej (dalszy ciąg proszę sobie dośpiewać). Gdy się mu wyrwała, pobiegła z płaczem do nauczycielki, a następnie, w domu, oświadczyła, że więcej do tej szkoły nie pójdzie. Na pytanie rodziców o powód opowiedziała wydarzenie. Matka zdjęła z nogi pantofel i zbiła ją po twarzy. Później ojciec dołożył jej pasem, w wyniku czego przez kilka dni nie mogła chodzić. Oczywiście posłano ją z powrotem do tej samej szkoły i do tego samego księdza, który obecnie odsiaduje wyrok za udowodnione mu czterdzieści takich wydarzeń (wyrok zostanie prawdopodobnie przedłużony za kilkadziesiąt innych wydarzeń, które zostały ujawnione w czasie odbywania kary).

    Drugim powodem utrzymywania tajemnicy był strach przed reakcją innych dzieci. Chłopcy jak ognia bali się etykiety „pedała", którą przylepiano każdemu, kto miał „przygodę" z pedofilem. Jak wiadomo, dzieci bywają okrutne, i nawet te, których pedofile nie ominęli, przezywały inne, aby prawdopodobnie w jakiś sposób zniwelować to, co same przeszły.

    Jeszcze jednym czynnikiem jest poczucie winy, które zupełnie irracjonalnie pojawia się jakiś czas po wydarzeniu. W katolickiej społeczności miasteczka ksiądz był postrzegany jako święty nie tylko przez naiwne dzieci, ale również przez rodziców. W miarę upływu czasu coraz bardziej zacierało się okropieństwo czynu pedofila-idola, często również sadysty-idola — zostawał sam idol, a poczucie winy przechylało się na stronę ofiary. „Co ja zrobiłem jemu, że on zrobił to mnie" — było dręczącym pytaniem bez odpowiedzi.

    Pedofile tamtych lat (mowa tu o okresie od lat 60' do końca ubiegłego wieku) nie tykali dzieci pochodzących z „dobrych domów" oraz z rodzin, które brały czynny udział w działalności parafii. Ich ofiarami były dzieci ze środowiska biedoty, wielodzietnych rodzin, ludzi mieszkających w kwaterunku, bez ojca albo z ojcem pijakiem, a ich czesne płaciła diecezja. To im zapewniało bezpieczeństwo, bezkarność i możliwość dalszej działalności pedofilskiej.

    Prawie sto procent poszkodowanych wyrastało na „trudnych" nastolatków, którzy wcześnie zaczynali kłamać, kląć, palić, zadawać się ze złym towarzystwem, chuliganić itp., co z kolei pogłębiało konflikty z rodzicami. Taka młodzież chodziła na wagary, nie odrabiała lekcji i przysparzała wielu kłopotów nauczycielom. Jeden z poszkodowanych powiedział, że przez okres szkoły podstawowej i średniej niczego się nie nauczył, między innymi dlatego, że był w nim ciągły gniew, żal i niechęć do całego systemu szkolno-kościelnego. Trzeba tu dodać, że ofiary pedofilii w australijskim stanie Wiktoria to absolwenci prywatnych szkół katolickich. Bardzo niewielu z nich z czasem ustatkowało się i zaczęło prowadzić w miarę normalne życie. Jednak od czasu do czasu wracały nieprzyjemne wspomnienia — często wyolbrzymione — i wtedy ich sposób zachowania pogarszał się, miewali maratony alkoholowo-narkotykowe, co z kolei powodowało utratę pracy, kłopoty finansowe i konflikty w łonie własnej rodziny.

    Trzecią grupą są samobójcy. Niewątpliwie do przykrych wspomnień z dzieciństwa dopisywał się słaby charakter, często wyrażający się wpadaniem w nałogi jak alkoholizm i narkomania. Uzależnienia w ciągu niedługiego czasu robiły z nich ludzki wrak, absolutnie nienadający się do współżycia społecznego. Ale nie zawsze. Jeden z poszkodowanych prowadził normalne życie, miał rodzinę składającą się z żony i dwojga dzieci, dobrze prosperującą firmę budowlaną, a mimo to pod wpływem ataku silnej depresji popełnił samobójstwo w wieku czterdziestu paru lat. Trudno tu więc wypośrodkować motywy targnięcia się na swoje życie.

    Samobójstwa udane i nieudane zdarzały się również w młodszym wieku, stosunkowo niedługo po wydarzeniach z pedofilami. Dzieci i młodsze nastolatki nie zawsze mogły sobie poradzić z życiem pod presją zachowania tajemnicy z jednej strony a chodzeniem do tej samej szkoły i spotykaniem tego samego pedofila z drugiej. Narastało irracjonalne poczucie winy zmieszane z obrzydzeniem i wstydem, gdy tylko ich oczy spotkały się ze spojrzeniem pedofila. Narastał gniew, gdy widzieli, że ich prześladowca nie tylko nie podlega karze, ale awansuje coraz wyżej w hierarchii kościelnej, jak w przypadku George'a Pella. Nie mogli się pogodzić z poczuciem krzyczącej o pomstę do nieba niesprawiedliwości. Dziewczynki na ogół próbowały zażywać po kilkadziesiąt środków przeciwbólowych, chłopcy powodowali śmiertelne wypadki samochodowe, oblewanie się benzyną i podpalanie, wieszanie się i strzelanie do siebie z broni palnej. Było również podcinanie sobie żył itp. Niektórych odratowano, inni pożegnali się z tym życiem na zawsze.

    Opisane wyżej czynniki zamykały usta ofiarom najpodlejszego z czynów, najokropniejszej krzywdy, jaką można dziecku wyrządzić. Większość z nich straciła zaufanie do dorosłych: do katolickiego duchowieństwa, do rodziców, nauczycieli, a nawet w stosunku do swoich kolegów i koleżanek jadących na tym samym wózku. Nawet wyjawienie sekretu najbardziej zaufanemu przyjacielowi wiązało się z ryzykiem, bo gdyby sprawy się między nimi pogorszyły, były przyjaciel mógł „rozgadać". Rodzice nie wierzyli i posądzali o kłamstwo, a ich reakcja była często jak wyżej opisano. Nauczyciele nie wierzyli albo udawali, że nie wierzą, aby nie być zmuszonym do popchnięcia sprawy dalej. Wyjątkiem była jedna zakonnica, dyrektorka katolickiej szkoły, która zajęła się pedofilią księży w swoim otoczeniu, donosząc do biskupa, który nb. szybciutko zamiótł sprawę pod dywan, zaś zakonnica została przeniesiona. Doniesienie do policji w tamtych czasach również wiązało się z ryzykiem, bo policja, chcąc zweryfikować informację, kontaktowała się przede wszystkim z rodzicami, szkołą i katolicką parafią.

    Ofiary opowiadają ze smutkiem i żalem, do jakiego stopnia wydarzenia z dzieciństwa zaważyły na ich życiu, gdy już pozakładali swoje rodziny. Prawie wszyscy mówią o zahamowaniach w okazywaniu uczuć, tzn. uczucie było, lecz stłamszone, podobnie jak ściśnięte gardło pod wpływem emocji żalu. Gdy ofiary stały się rodzicami własnych dzieci, nie były w stanie okazać im swojej miłości rodzicielskiej. Opowiadają, że wewnętrznie chcą objąć, pocałować, powiedzieć miłe słowo, ale coś ich powstrzymuje, a nawet odpycha. Ich osobowości są wyschnięte i zdrewniałe.

    Po złamaniu pieczęci „tabu", czyli wyjawieniu prawdy przed Komisją Królewską, wielu ofiarom kościelnej pedofilii po prostu ulżyło. Dopóki rozmawiali o tym z innymi poszkodowanymi, przeważał gniew i żądza zemsty, lecz po przesłuchaniu przez Komisję ich uczucia zmiękły. Kilka osób posądzanych wcześniej przez adwokata Pella o pazerne dążenie do pieniężnej rekompensaty, jak się okazało, nie chce żadnych pieniędzy, lecz chce widzieć Pella na sali sądowej i chce, żeby im spojrzał w oczy. Wszyscy, cała kilkudziesięcioosobowa grupa chce sprawiedliwości, sprawiedliwego wyroku wymierzonego człowiekowi o nazwisku George Pell. Nie kardynałowi, „czwartemu po Bogu" w Kościele Katolickim, lecz człowiekowi-pedofilowi, który własnym pedofilskim procederem i kryciem innych księży-pedofilów zrujnował im życie. Nie chcą od niego niczego, poza tym, żeby się przyznał do winy w ich obecności. Nie chcą przeprosin — lecz chcą jego ukorzenia się przed nimi i Bogiem.

    Prowincja Al-Hasake, kościół zniszczony przez terrorystów PI
    © Sputnik . Valery Melnikov
    Czy kardynał o tym wie? Czy ze swoją inteligencją i wykształceniem potrafi sobie wyobrazić, jaką katastrofę zgotował swoim ofiarom? Ile osób targnęło się na swoje życie przez niego? Ci którzy tego nie zrobili mają swoje rodziny, ich dzieci są już dorosłe, a nigdy nie dostały dobrego słowa, ojcowskiego lub matczynego uścisku, szczerego uczucia. Większość z nich nawet nie wie, co ich ojciec lub matka przeszli w dzieciństwie, dlatego będą mieć żal o oschłość i brak uczuć. Czy Pell nie potrafi sobie wyobrazić, że jego zboczenie wycisnęło głębokie i bolesne piętno na następnym pokoleniu? Dlaczego nie gryzie go sumienie?

    George Pell został wywindowany na obecną pozycję „czwartego po Bogu" w Watykanie przez trzech kolejnych papieży: JP2, Benedykta i Franciszka. Czy ci papieże byli ślepi? Gdzie ich nieomylność, ich boskość, ich wewnętrzne wejrzenie tak silnie i szeroko reklamowane przez nauki Kościoła?

    Graffiti upamiętniające ofiary rzezi wołyńskiej (Warszawa, ul. Młyniarska. Autor - Mikołaj Ostaszewski)
    © East News / Marek BAZAK
    Niniejszy cykl w języku polskim ma za zadanie zainspirować i ośmielić tych Polaków, którzy mieli spotkanie z pedofilem w dzieciństwie. Nie bójmy się, że prawda wyjdzie na wierzch i komuś zaszkodzimy. Spróbujmy przełamać swój strach i wstyd. Zjawisko pedofilii musi zniknąć przede wszystkim z Kościoła oraz z naszego społeczeństwa. Pedofile, zwłaszcza w Kościele, liczą na bezkarność i nietykalność. Wykażmy im, że są w błędzie — że sprawiedliwość ludzka ich dosięgnie już tutaj, na tym fizycznym poziomie. Jaka kara spotka ich po tamtej stronie, nie wiemy i nie musimy wiedzieć. Na pewno nie ujdzie im to bezkarnie. Nie zważajmy na to, że nasz prześladowca dobiega już kresu swojego życia. Niezależnie od wieku musi ponieść konsekwencje grzechów młodości — karę, która odstraszy innych pedofilów.

    Przede wszystkim zaś trzymajmy nasze dzieci z daleka od pozornie miłych i dobrych księży. Miejmy oczy otwarte, jeśli już tak bardzo chcemy, żeby nasze dzieci były ministrantami, śpiewały w chórze i były aktywne w życiu parafii. Idźmy razem z dzieckiem na lekcje religii i zajęcia pozalekcyjne, jeśli odbywają się przy kościele, i zwracajmy uwagę, jak księża zachowują się w stosunku do innych dzieci. Sprawdzajmy, czy nasze dzieci nie „czatują" z nieznajomymi na śliskie tematy. Bądźmy czujni. Zainteresujmy się, co się dzieje, gdy nasze dziecko nagle zacznie zachowywać się inaczej.

    Nie istnieje gwarancja, że nasze dzieci unikną nieprzyjemnych sytuacji, ale nasza obecność i czujność może w większości przypadków uniemożliwić dostęp pedofila do naszego potomstwa.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Skandal pedofilski we Włoszech: zatrzymano proroka sekty
    Kara śmierci dla pedofila
    W Rosji chcą prowadzić rejestr pedofilów
    Władze Niemiec umywają ręce od „pedofilskiego eksperymentu” w Berlinie
    Tagi:
    pedofilia, religia, kościół katolicki, Australia
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz