20:10 20 Wrzesień 2018
Na żywo
    Minister obrony USA James Mattis w Hanoi, Wietnam

    Wściekły Pies marzy o eutanazji

    © REUTERS / Kham
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    5791

    Skoro inne kraje jak Irlandia wypięły się na NATO i kłaniają się po chińskie inwestycje, to róbmy to samo. My mamy kraje BRICS, Unię Eurazjatycką i ich banki rozwoju pod nosem i zamiast z tego korzystać, być na trasie jedwabnego szlaku, to pchamy się w amerykańskie wojny, hegemonie, koszta i ich drogie surowce.

    W wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CBS obecny sekretarz departamentu obrony USA i emerytowany generał marines James Mattis, który nie na darmo nosi przydomek Wściekłego Psa, oświadczył: „Terroryzm nie jest już najważniejszym priorytetem walki Stanów Zjednoczonych, Rosja i Chiny zastąpiły terroryzm jako nowy priorytet skupienia uwagi Ministerstwa Obrony, a uzyskanie nad nimi militarnej przewagi to główne zadanie USA w obecnej polityce. Paradoksem wojny jest, że wróg zaatakuje każdą widoczną słabość, a więc my, USA, nie możemy wprowadzić jednej zapobiegającej formy działań wojennych, a raczej musimy reagować na całościowe spektrum konfliktu, a to oznacza, że rozmiar naszej armii i jej skład mają wielkie znaczenie. Naród musi wypełnić wystarczające i zdolne do powstrzymywania siły, aby zapobiegać konfliktom, a jeśli ktoś nas nie posłucha i odstraszanie zawiedzie, musimy wygrać".

    Mattis jest kawalerem przez całe życie, a potencjalna kandydatka do małżeństwa Alice Gillis zrezygnowała dzień przed ślubem, aby nie niszczyć mu wojskowej kariery. Może dlatego tak łatwo mu przychodzą takie groźby. Nietrudno dostrzec, że plan Mattisa to chory pomysł zagrażający III wojną światową. Żartobliwie powiedzieć można, że potencjał odstraszania USA jest tak wielki, że od dwóch tysięcy lat na Ziemi nie było żadnej wojny.

    Gruzy WTC po zamachach terrorystycznych 11 września w Nowym Jorku
    © AFP 2018 / Alexandre Fuchs
    Deklaracje te niosą poważne zagrożenie również dla Polski, bo jesteśmy jednym z państw, w którym znajdują się strategiczne obiekty wojskowe Stanów Zjednoczonych, jak główny z nich, czyli baza „anty"rakietowa w Redzikowie. Zarówno transportem drogowym, kolejowym, jak i morskim przy pomocy portu gdańskiego do baz w Żaganiu, Świętoszowie, Skwierzynie, Bolesławcu, Elblągu itd. przyjeżdżają nie tylko amerykańscy żołnierze, ale i sprzęt wojskowy w postaci artylerii, wozów piechoty, bojowych, czołgów, etc. i najgorsze jest to, że o ile obecność żołnierzy jest rotacyjna, to sprzęt jest u nas magazynowany i z każdą „rotacją" dowożone są kolejne jego składy. Ma to posłużyć do częstszych ćwiczeń ataku na Rosję, prowadzonych na coraz większa skalę. W jaki sposób ma to więc zapewnić nam bezpieczeństwo, gdy Wściekły Pies oficjalnie grozi Rosji i Chinom?

    Dochodzą jeszcze koszty stacjonowania żołnierzy amerykańskich w Polsce. Patrząc na przykład Niemców, można dostać migreny. Amerykanie wymagają od Niemców sponsorowania nie tylko hangarów, trzeba jeszcze im wybudować zamknięte osiedla mieszkalne dla nich i ich rodzin, szkoły, przedszkola, żłobki, kina, słowem — chcą się czuć komfortowo jak u siebie. Niemcy na ten amerykański komfort musieli wydać do tej pory ponad 900 miliardów euro.

    Protesty w Stambule
    © AFP 2018 / Ozan Kose
    Szczerze wolałbym, żeby zamiast znajdować miliardy na stacjonowanie wojsk USA w Polsce, dostała je minister Rafalska. Obok 500+ dla dzieci znalazłyby się pieniądze 500+ dla długotrwale bezrobotnych, by mogli w siebie inwestować czy emigrować do miejsc z mniejszym bezrobociem, niestety my już na amerykańską obecność wydaliśmy kilka miliardów złotych. Nie dość, że mamy ten cały pancerny cyrk sponsorować, to jeszcze kto w tym będzie walczył i życie tracił — my, Polacy? A co my mamy z ochrony hegemonii ekonomicznej USA na świecie i faktu, że Chiny przeganiają amerykańską gospodarkę? Domy piętrowe z garażami, 2 tysiące euro zarobków i nowe mercedesy? Skoro inne kraje jak Irlandia wypięły się na NATO i kłaniają się po chińskie inwestycje, to róbmy to samo. My mamy kraje BRICS, Unię Eurazjatycką i ich banki rozwoju pod nosem i zamiast z tego korzystać, być na trasie jedwabnego szlaku, to pchamy się w amerykańskie wojny, hegemonie, koszta i ich drogie surowce.

    Wbrew pozorom do starcia na wielką skalę jest niedaleko, ze względu na przykład na Syrię, w której rosyjskie bazy wpierające prezydenta Syrii Baszszara al-Asada stoją naprzeciwko baz amerykańskich położonych w części zamieszkałej przez Kurdów. Sytuację w Syrii dodatkowo napina Izrael, który powołał do życia oddziały nowych strategicznych siły jądrowych wyposażonych w rakiety krótkiego zasięgu od 150 km do 300 km, które stanowią realne zagrożenie w syryjskiej wojnie, oraz mogą stać się przyczyną wojny atomowej. Nie tak dawno prezydent USA Donald Trump groził unicestwieniem narodu północnokoreańskiego oraz atakiem na Iran, mimo że oba państwa posiadają broń atomową, a obecnie sekretarz departamentu obrony USA stawia za główny cel amerykańskiej armii Rosję i Chiny w pierwszym szeregu przed terrorystami.

    Wniosek jest jeden Wściekły Pies marzy o eutanazji, szkoda tylko, że nas wszystkich.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Z Rosji wydalają północnokoreańskich pracowników
    Erdogan obwinił Trumpa o niewypełnienie zobowiązań w Syrii
    Atak Izraela na przedmieścia Damaszku
    Tagi:
    bazy wojskowe, wojna, James Mattis, Redzikowo, Rosja, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz