13:42 23 Październik 2018
Na żywo
    Mateusz Morawiecki

    Morawiecki nie zna granic

    © Sputnik . Alieksiej Witwickij
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    12421

    W Monachium uważał za słuszne złożyć kwiaty na jakimś grobie, ale wybrał miejsce równie trafnie jak wcześniejsza wypowiedź, choć niektórzy komentatorzy odetchnęli z ulgą, że nie był to grób Stepana Bandery.

    W polskiej polityce istnieje fenomen, który wydaje się nie mieć granic. Jeśli patrzymy na kolejne, pierwsze garnitury polityków, to odnosimy wrażenie, że nic gorszego nie może nas już spotkać. A tu za każdym razem niespodzianka. Kto wsłuchiwał się w wypowiedzi Prezydenta Komorowskiego, ten nie wierzył, że może zdarzyć się ktoś, kto będzie „lepszy” od Szoguna. I co? Pojawił się Prezydent Duda.

    Premier Szydło nie zbierała pochlebnych recenzji, ale „Polacy i Polki” nauczyli się z nią żyć. Była swojska, czyli nijaka. Wielu komentatorów życia politycznego w Polsce, pomijając zwolenników PiS, nie sądziło, że może pojawić się twór, który sprawi, że zatęsknimy do Pani Szydło — a jednak.

    Pojawił się wszechstronnie wykształcony: ekonomista — historyk lub historyk – ekonomista, no i rzecz niebywała jak na polskie warunki… znający język angielski. Atut, który w ustach wielu Polaków brzmi tak imponująco, że niweluje wszystkie inne ułomności.

    Premier Polski Mateusz Morawiecki
    © Zdjęcie : Służba prasowa Kancelarii Premiera RP
    Pan Kaczyński zafundował nam wyizolowanego społecznie i intelektualnie człowieka, który uwierzył, że jest innym/lepszym egzemplarzem „prawdziwego Polaka”. Odnoszę wrażenie, że „idealna Polska” wg. Morawieckiego powinna się składać tylko z Morawieckich.

    Każdy ma prawo czuć się wyjątkowym, Pan Morawiecki – także, z tą różnicą, że narzucanie standardów własnej wyjątkowości innym przypomina czasy podobnych osobników, którzy chcieli urządzić świat na swoją modłę. Pan Morawiecki ma swoich mentorów — i dobrze. Moi idole są krańcowo różni od jego autorytetów, z tym że Pan Morawiecki zmusza mnie, abym czcił pamięć jego bożyszcz i ten sam Pan Morawiecki chce zabronić mi upamiętniania moich.

    Pan Morawiecki przedstawia siebie jako osobę walczącą z ideologiami totalitarnymi, duszkiem wymieniając komunizm jako największą zarazę świata, potem łaskawie i z mniejszym entuzjazmem wymienia faszyzm. Dokonuje także rozróżnienia zbrodniarzy pod względem narodowościowym:

    „Tak jak byli żydowscy zbrodniarze, tak jak byli rosyjscy zbrodniarze, czy ukraińscy — nie tylko niemieccy".

    Nie wiem, czy kolejność jest dziełem przypadku, czy zamierzoną gradacją wypływającą z jego historycznych dociekań. Za swoich politycznych mentorów uznaje ludzi, którzy mają na swoim koncie krew rodaków i współpracę z oprawcami Polaków. Intelektualnie nie jest w stanie zrozumieć, że ludzie mogą różnić się pod względem wyznawanych poglądów i ideologii.

    Kiedy był ministrem finansów, podkreślał swoje ekonomiczne wykształcenie, które dawało jakoby rękojmię do zajmowania tego stanowiska. Dziś podkreśla swoje pierwsze/pierwotne wykształcenie historyczne, które ma podkreślać, że w dobie pisania nowej historii po 1945 roku jest niepodważalnym autorytetem. W Monachium chciał coś powiedzieć, ale dokładnie nie wiedział co, a kiedy się odezwał, zrobił bałagan na skalę światową, który będzie się nam odbijał czkawką przez następne dziesięciolecia.

    W Monachium uważał za słuszne złożyć kwiaty na jakimś grobie, ale wybrał miejsce równie trafnie jak wcześniejsza wypowiedź, choć niektórzy komentatorzy odetchnęli z ulgą, że nie był to grób Stepana Bandery.

    Są ludzie, którym największą krzywdę robi się pochlebstwami, a Mateusz Morawiecki jest tego doskonałym przykładem. Nie wiem, za jaki geniusz został szefem dużego banku, ale wiem, że geniusz nie był pierwszą przesłanką. Siedząc w zaciszu bankowego biurka, mógł wydawać się sprawnym menadżerem, ale wystawiony na światło dzienne, okazał się nieudolnym politykiem. Znając jego dotychczasowe osiągnięcia polityczne, zaczynam powątpiewać w jego talenty menadżerskie.

    Jest „coś odrzucającego” w ludziach pokroju Morawieckiego, jakiś aspołeczny genotyp, który łatwo odkryć, kiedy wystawia się ich na widok publiczny. Charakteryzują się pogardą do ludzi, którą dla niepoznaki omotują religijną nabożnością i udawaną troską o wyizolowaną grupę społeczną, która jest zwykle tak duża, że stanowi łakomy kąsek i zbyt głupia aby zrozumieć, że troska o nią ma charakter przedmiotowy.

    Jeśli Morawiecki, jak często podkreśla, jest patriotą z jego najszlachetniejszą odmianą to w imię wielkości Polski powinien ustąpić z funkcji, aby przeciąć spekulacje ogólnoświatowe i przestać być uosobieniem Polaka – kryptoantysemity. Chwały Polsce nie przynosi, a i sobie w zdominowanym „bankierskim światku” najlepszej opinii nie buduje. 

    Im szybciej przetnie pępowinę łączącą go z Urzędem Premiera, tym prędzej inni zapomną o jego niechlubnych wyczynach i przejdą nad nimi do porządku dziennego, przyjmując jego „sprawców żydowskich” jako efekt działań słabego historyka, beznadziejnego polityka, który ponoć zna angielski, ale nie wie co w nim wyraża. Niuanse polityki są o wiele bardziej złożone i wymagają większej elastyczności i finezji niż tępe podliczanie słupków, bez żadnej odpowiedzialności.

    Przewodniczący Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker
    © Sputnik . Alex Panzicov
    Jeśli "twórcą" Morawieckiego jest Jarosław Kaczyński, a tak jest, to jest on winien Prezesowi szacunek i przysługę, którą powinna się zawierać w słowach „Dla dobra Polski, podaję się do dymisji”.

    Nie jest odpowiedzialnym człowiekiem ani dobrym politykiem i tego nie zrobi, patriotyzm definiuje jako indywidualny pogląd w związku z własnymi wątpliwymi wartościami a Jarosława Kaczyńskiego uznaje za mentora o tyle o  ile pozwala mu realizować jego interesy. Marzy o usamodzielnieniu się w polityce, ale z zaściankową mentalnością i bankierskimi nawykami bardziej nadaje się na tępego „egzekutora” niż samodzielnego polityka.

    Im szybciej usunie się z politycznej sceny, tym bardziej przysłuży się Polsce, umożliwi kolejny ruch Prezesowi, który teraz stał się zakładnikiem własnej niefrasobliwości. Jarosław Kaczyński bez Morawieckiego zdobył władzę, ale przez Morawieckiego ją straci. Byłaby to pocieszająca konstatacja gdyby była grupa godniejsza do jej przejęcia, ale jeśli fenomen polskiej polityki jest zjawiskiem trwałym to strach pomyśleć co może być po Morawieckim.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Premier Morawiecki zmienia ustrój Polski?
    Morawiecki, wracaj do szkoły
    Morawiecki: Rosja dominuje w wojnie informacyjnej
    Nord Stream 2: Merkel nie zgadza się z Morawieckim
    Morawiecki: Gazociąg Północny 2 zagraża Ukrainie
    Klinczewicz odpowiada Morawieckiemu
    Tillerson do Morawieckiego: USA podejmą niezbędne kroki, by zablokować Nord Stream 2
    Juncker i Morawiecki: „Spotkamy się ponownie"
    Tagi:
    premier, polityka, Prawo i Sprawiedliwość, Bronisław Komorowski, Andrzej Duda, Jarosław Kaczyński, Beata Szydło, Mateusz Morawiecki, Monachium, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz