21:09 20 Sierpień 2018
Na żywo
    Lech Wałęsa

    Wałęsa. Czyj to w końcu agent?

    © Zdjęcie : Wikipedia
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    7654

    Polityka Stanów Zjednoczonych wobec Rosji nie zmieniła się od czasów Związku Radzieckiego.

    Sankcje przepływu i handlu technologiami, używanie swoich zdolności produkcyjnych i spekulacji finansowych, by obniżyć ceny surowców jak ropa czy gaz, miały wywołać w Związku Radzieckim kryzys ekonomiczny, przy jednoczesnym sponsorowaniu opozycji, podburzaniu społeczeństwa i obarczaniu Rosji za wszystkie winy na arenie międzynarodowej.

    Dziś stosowane są dokładnie te same mechanizmy, wojna ekonomiczna wprowadzona za pomocą sankcji przez Stany Zjednoczone trwa w najlepsze. Unia Europejska, Kanada, Stany Zjednoczone i Australia biorą w niej aktywny udział. USA w dalszym ciągu próbują osłabiać Rosję ekonomicznie przy jednoczesnym sponsorowaniu kolorowych rewolucji i obwinianiu Rosji za wszystko. Rezultaty tej agresji widać choćby na Ukrainie, gdzie Wiktoria Nuland otwarcie przyznała, że USA wydały na rewolucję „godności" 5 miliardów dolarów, które zresztą trafiły w ręce skrajnie prawicowych banderowskich ugrupowań.

    Nie inaczej było z Solidarnością. Jak podaje w swojej książce Peter Schweitzer, od początku finansowana była ona przez Stany Zjednoczone. W szczytowej erze przelewy sięgnęły nawet 740 milionów dolarów, a rokroczne wsparcie sięgało 8 milionów dolarów. Zagraniczne agencje i stowarzyszenia wpłacały Solidarności co roku pół miliona dolarów, z czego tylko American Federation of Labor and Congress of Industrial Organizations (AFL-CIO) około 75% tej kwoty. Katalizatorem w sponsorowaniu Solidarności był doradca do spraw bezpieczeństwa Zbigniew Brzeziński. Ale wsparcie finansowe to nie wszystko, co od USA dostawali opozycjoniści. Działacze Solidarności wyposażeni byli w system rozkazodawczo-komunikacyjny C3I (w skrócie tym „C" oznacza komunikację, a „I" intelligence, czyli służby specjalne) w wersji dla wywiadu, który dostarczyło CIA. Umożliwiał on komunikację nawet w warunkach stanu wojennego. CIA było okiem i uchem dla podziemia związkowego, dostarczało danych wywiadowczych, ostrzegało, doradzało. Dzięki temu wsparciu można było organizować akcje i strajki. Ponadto główne oddziały zaopatrzeniowe mieściły się w Brukseli i Sztokholmie. To z tych lokalizacji drogą morską przez szwedzkie porty w paczkach udających części zamienne, narzędzia i produkty rybne dostarczane były pakunki CIA. Dane zawarte w tym akapicie pochodzą z książki „Victory, czyli zwycięstwo — tajna historia lat osiemdziesiątych, CIA i Solidarność" autorstwa dziennikarza śledczego i naukowca Petera Schweitzera, którą mam w wersji elektronicznej i na którą się powołuję.

    Portal IntelNews.org specjalizujący się w dziennikarstwie i komentowaniu danych wywiadowczych, którego edycją zajmują się znani profesorzy specjalizujący się w zagadnieniach wywiadu, szpiegostwa i bezpieczeństwa podaje jasno na stronie, że agent SB Edward Graczyk, który miał rekrutować Lecha Wałęsę, oświadczył na piśmie, że nigdy żadnej oficjalnej zgody o współpracy Lecha Wałęsy z SB nie dostał. Jak podaje portal IntelNews, co jest mniej dyskusyjne, to fakt wspierania Solidarności przez CIA. Eksperci portalu powołują się na książkę dyrektora CIA Roberta Gatesa, z której przytaczają cytaty „CIA było wtedy najbardziej aktywne w Polsce" oraz drugi, który przyznaje, że CIA dostarczało Solidarności „urządzenia i sprzęt drukarski, a także sprzęt komunikacyjny". Gates przyznaje także, że sponsorował radiostację Solidarności oraz wspierał finansowo podziemie, w którym stworzył tajną telewizję, która została użyta do zagłuszenia oficjalnego dziennika i nadania przekazu do strajków działaczy Solidarności podczas wizyty Papieża. IntelNews podaje także, że operacja w Polsce zakończyła się sukcesem operacyjnym dla CIA i twierdzi, że pytanie nie brzmi, czy Lech Wałęsa jest agentem, ale pytaniem do historyków jest, dla której służby pracował.

    Muammar Kaddafi
    © Sputnik . Vladimir Fedorenko
    Ekipy Solidarności idą zresztą otwarcie za ciosem i pośmiertnie rękami ministra Macierewicza awansują zdrajcę wszystkich tajemnic wojskowych i planów obrony PRL, planów technicznych najnowszych sowieckich broni, agenta CIA pułkownika armii USA Ryszarda Kuklińskiego na stopień generalski, nazywając go pierwszym oficerem NATO. Pułkownik zresztą zwracał się do działaczy Solidarności, mówiąc „jestem jednym z Was". Gdański dziennik Solidarności się wręcz chwali, kogo mianują, za co i kto wyrażał największe pochwały.

    Twierdzenie, że Lecha Wałęsa to agent bezpieki, to jak twierdzenie, że Ziemia jest płaska. Solidarność i jej ekipy były i być może są wykorzystywane tylko jako element całościowego planu Stanów Zjednoczonych w realizacji nacisku społeczno-ekonomiczno-politycznego na Związek Radziecki i obecną Rosję. Zarówno Polska, jak i Ukraina zostały w tej grze Zachodu obrabowane z majątku narodowego, o czym zresztą w swej książce Schweitzer dawał wzmianki, że takie plany były gotowe od początku lat 80. w amerykańskiej administracji, by z Polski zrobić default, czyli bankruta. Rosja też przestanie być tą złą, jak odda wszystkie przedsiębiorstwa strategiczne w ręce zachodniego kapitału.

    Moi drodzy, nie twierdzę w tym artykule, że każdy działacz Solidarności był świadomy tego wsparcia Stanów Zjednoczonych i kolaborował z CIA. Mimo obfitych danych o pomocy dla Solidarności oprócz pułkownika Kuklińskiego nikogo się oficjalnie z nazwiska nie wymienia jako agenta. Ale to ma być wolność, niepodległość i rozwój? Chyba zachodniej machiny propagandowej w Polsce. Życzyłbym sobie, by ludzie przynajmniej zaczęli myśleć i nie opowiadali bajek o „Bolku" i Lolku.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Duma o agresywnych sygnałach z Waszyngtonu
    SBU oskarża liderów DRL o organizację ataków w Kijowie
    Erdogan: Jesteśmy gotowi wkroczyć do Afrinu
    Tagi:
    agent, Solidarność, Lech Wałęsa, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz