13:59 19 Październik 2018
Na żywo
    Robert John Burck, performer

    Szkolny Dziki Zachód

    © AFP 2018 / TIMOTHY A. CLARY
    Krótki link
    Piotr Listkiewicz
    5263

    Dawno temu, w antycznych latach 60' XX wieku, Wojciech Młynarski śpiewał Balladę o Dzikim Zachodzie.

    Mężczyzna z pistoletem
    © Sputnik . Mikhail Mordasov
    Jej refren brzmiał następująco:

    …i tym tylko od innych różni się ta ballada,

    że w tym mieście gdzieś na prerii krańcach

    na jednego mieszkańca jeden szeryf przypadał,

    jeden szeryf na jednego mieszkańca…

    Wojna domowa w Syrii
    © AP Photo /
    Naturalnie była to zawoalowana aluzja do wszechobecności SB, o czym wielu z nas przekonywało się na własnej skórze. Bowiem zbytnia odchyłka od socjalistycznej normy w myśli, mowie lub uczynku często trafiała na czujne ucho i oko któregoś z lokalnych „szeryfów" w cywilu i w poważniejszych przypadkach wiązała się z przykrymi konsekwencjami.

    No, ale nie o tym mowa. Dwa tygodnie temu do szkoły średniej na Florydzie wszedł pod koniec zajęć starszy uczeń tej samej szkoły uzbrojony w lekki karabin automatyczny, kilka sztuk broni krótkiej i magazynków poupychanych po kieszeniach. W wyniku strzelaniny z odległości paru metrów w ciągu kilku minut zostało zmasakrowanych 17 osób i prawie drugie tyle rannych. Chłopak oddał się w ręce policji jakby nic się nie stało.

    Strzelaniny w szkołach nie są niczym niezwykłym. W samym tylko roku 2017 było ich kilka w Stanach Zjednoczonych. Wzbudziło to burzliwą debatę na temat tzw. „second amendment" („druga poprawka" do amerykańskiej konstytucji) na wszystkich szczeblach władzy. Dyskusja miała na celu ostateczne zalegalizowanie posiadania broni przez obywateli oraz jej noszenia. W zasadzie poprawka istnieje od końca XVIII wieku, ale w różnych czasach była różnie interpretowana i nie zawsze była przestrzegana w całości. Zwłaszcza w czasach wojny secesyjnej cały naród amerykański był uzbrojony i broń można było nosić na wierzchu, co zostało spowodowane zasadą „kto pierwszy" naciśnie spust, ten zwycięża i oczywiście przeżywa pojedynek. Obecnie zasada ta powróciła, naród praktycznie może posiadać wszystkie rodzaje ręcznej broni, a w niektórych stanach może ją nosić na wierzchu, tak jak widzimy na filmach z Dzikiego Zachodu. Dość powiedzieć, że statystycznie różnych rodzajów ręcznej broni palnej jest w rękach prywatnych trzy razy więcej niż wszystkich obywateli USA z niemowlętami urodzonymi wczoraj włącznie. Takich karabinów jak ten, który został użyty we wspomnianej masakrze, jest mniej więcej 15 milionów w rękach prywatnych.

    Odwiedzający w muzeum stworzonym na terytorium byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
    © Sputnik . Valeriy Melnikov
    Wiele organizacji rządowych i pozarządowych prowadzi niekończące się dyskusje nad celowością zniesienia „drugiej poprawki", argumentując, że teraz już nie te czasy; że teraz już nie potrzeba mieć spluwy na wierzchu, bo za rogiem nie czyha bandyta. Czy naprawdę? Jeśli nie czają się gangi, to przynajmniej napatoczy się jakiś policjant, który zastrzeli cię zwłaszcza wtedy, gdy jesteś czarny. Za jej utrzymaniem, czyli pozostawieniem w stanie nietkniętym „niezbywalnych praw" narodu amerykańskiego do posiadania i używania broni jest tych organizacji o wiele więcej. W zasadzie mało kto myśli, żeby w ogóle rozbroić obywateli USA, ponieważ ze wszystkich ustaw konstytucji prawo posiadania i noszenia broni jest najbardziej „święte". Ktoś kto lobbuje za zniesieniem lub chociażby ograniczeniem tego prawa, może pożegnać się z karierą polityczną i zawodową.

    Dlatego nikt się nie wychyli z tak prostym rozwiązaniem. Wprost przeciwnie — każda następna strzelanina w publicznym miejscu zwielokrotnia wrzask Amerykanów, aby im dać coraz łatwiejszy dostęp do broni — i to nie zwykłych pukawek, lecz coraz bardziej technicznie zaawansowanej broni automatycznej. Co za paradoks! Dzieci z buziami mokrymi od łez układają kwiatki na grobach koleżanek i kolegów, a rodzice domagają się jeszcze więcej broni w zawziętej, irracjonalnej żądzy zemsty. Na kim? Sprawca został zastrzelony podczas strzelaniny lub siedzi w więzieniu — nawet pięścią mu nie można pogrozić.

    Protesty w Korei Południowej w przeddzień wizyty Trumpa
    © AFP 2018 / Ed Jones
    Zakaz posiadania broni musiałby wyjść z Kongresu i Białego Domu, ale wzbudziłby najwyżej rewolucję. Zamiar walki z systemem prawnym i państwowym, czyli amerykańskim reżimem rządzącym, jest z góry skazany na niepowodzenie. Jeśli teoretycznie 100% społeczeństwa, od bezdomnego bezrobotnego, poprzez wszystkie sfery aż do kongresmanów i senatorów, do partii politycznych i Białego Domu chce dorwać się do broni, to musi ją dostać — zwłaszcza, gdy wie, że mu się to prawnie należy. Przeciwstawianie się jest śmieszną walką z wiatrakami.

    Dlatego Trump podczas spotkania w Białym Domu z młodzieżą ocalałą z masakry powiedział, że zamierza pozwolić nauczycielom — po odbyciu odpowiedniego treningu — na codzienne noszenie broni, ponieważ nieuzbrojona szkoła jest strefą zachęcającą tchórzliwych maniaków do bezkarnych napadów, podczas których nikt nie odpowie ogniem na ogień.

    Jest to wielkie uproszczenie i rodzi wiele wątpliwości natury technicznej i organizacyjnej. Oczywiście prezydent Stanów Zjednoczonych nawet jednym słówkiem nie wspomniał, że coraz częstsze masakry — jak np. nie tak dawno w Las Vegas — wymagają od narodu amerykańskiego nie zbrojenia się po zęby, lecz rozbrojenia. Taki pomysł niewątpliwie strąciłby go ze stołka, co zresztą grozi mu prawie od samego początku jego prezydentury.

    Z globalnego punktu widzenia, konstytucyjna ustawa o prawie posiadania i noszenia broni jest najbardziej faworyzowana w Stanach Zjednoczonych. Jak często bywa, ludzie starają się dopasowywać przepisy do swojego widzi mi się, a nawet obchodzić je i nie przestrzegać. Jednakże w przypadku posiadania i noszenia broni wszyscy zgodnie zgadzają się z tym prawem. Patrząc na to z psychologicznego punktu widzenia, Amerykanie są jak mali chłopcy, którzy chcą sobie postrzelać. Naprawdę. Jednakże, gdy zapytać dorosłego faceta, po co mu cały arsenał w domu, nie bardzo wie, co ma odpowiedzieć. „Bo jak po mnie przyjdą", „bo jak będą chcieli zająć mój dom i dobytek", „bo jak będą chcieli porwać mi dziecko", „bo jak zechcą zgwałcić mi żonę". I tak dalej. ONI. Jacy ONI, kto to są ci ONI?

    W dawnych czasach bandyci napadali na odległe farmy, zagarniali dobytek, bydło i konie, ale gdy farmer umiał i miał czym się bronić, była szansa, że przegoni, a nawet zlikwiduje bandę. Dziś ONI przyjadą opancerzonymi wozami z uzbrojeniem daleko przewyższającym uzbrojenie napadniętego. Będą mieli na sobie pancerze kuloodporne. Będzie ich dużo, ale gdy tylko napotkają na opór, zawołają przez radio posiłki. Oddział otoczy dom i naszpikuje ołowiem wszystko co się rusza. Zgodnie z prawem.

    Pistolet na amerykańskiej fladze
    © Fotolia / Les Cunliffe
    A zatem tworzenie domowego arsenału rodzi się ze strachu. Przed czym? Przed rabunkiem, którego i tak nie można uniknąć? Przed śmiercią, która tym szybciej nastąpi, im wcześniej zacznie się strzelać do napastników? Gdy przyjdą ONI — bez względu na to czy to będą bandyci, czy policja (co zresztą na jedno wychodzi) — batalia zawsze będzie nierówna, a jej skutek dla domorosłego herosa wiadomy.

    Tak więc wiemy już skąd się bierze amerykańska agresja. Ten kto chce posiadać karabin i pistolet, nie będzie miał większych obiekcji, że Ameryka nieustannie się zbroi. Wprost przeciwnie — będzie z tego dumny. Nie będzie żałował swojego podatku na cele zbrojeniowe, za to poskąpi go na rozwój cywilizacyjny, w tym na rozwój ekonomii, kultury i nauki. Komu potrzebna jakaś „cywilizacja"? Przecież najważniejsze jest poczucie dumy z bycia pępkiem świata, jego właścicielem, policjantem, sędzią i katem. AMERICA FIRST!    

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rosja apeluje do USA: Przestańcie wspierać terrorystów
    Putin o tym, jak w latach 90. musiał spać z bronią
    Moskwa wydali brytyjskich dyplomatów
    Tagi:
    strzelanina, broń, Donald Trump, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz