12:43 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Śledztwo w sprawie otrucia Siergieja Skripala

    W czapę

    © REUTERS / Henry Nicholls
    Krótki link
    Piotr Listkiewicz
    Sprawa otrucia Siergieja Skripala (98)
    1541

    Świat chyba nigdy nie był tak plotkarski jak obecnie. Plotka, niegdyś twór salonów i tłustych dostojnych matron, które Boy-Żeleński „gołe po śniegu gnałby", trafiła w końcu do nie mniej ekskluzywnych salonów tak zwanych polityków.

    Robert John Burck, performer
    © AFP 2018 / TIMOTHY A. CLARY
    Choć metoda przekazu „jedna pani, drugiej pani" nie przestała być aktualna, plotka rozprzestrzenia się głównie przy pomocy mediów, czyli rozmaitych szczekaczek głównego nurtu prasowego.    

    Plotka zwana ostatnio „fejkniusem" króluje natomiast w Internecie, a zwłaszcza w tak zwanych „portalach społecznościowych". Atrakcyjnie podana plotka potrafi zebrać kilkanaście milionów kliknięć w przeciągu 24 godzin i w pewnym momencie przestaje być plotką, a zaczyna być faktem, albowiem jeśli ileś tam milionów mówi to samo, to musi być w tym przynajmniej łut prawdy. I jest to całkiem naturalne, bo przecież plotka to zlepek prawdy, półprawdy i całkowitego fałszu. Czytając plotkę, wychwytujemy to, co nam najbardziej pasuje — najczęściej jej sensacyjne i mocno skrzywione przesłanie.

    Plotka nie potrzebuje dowodu na prawdziwość informacji, bo będąc tworem zrodzonym w umyśle jakiegoś medialnego pismaka, takiego dowodu nie posiada, a zasłanianie się dziennikarską dyskrecją w stosunku do anonimowych źródeł informacji, można tylko wyśmiać. Dlatego bezskuteczne są żądania Ławrowa dowodów rosyjskiego mieszania się do wyborów prezydenckich w USA, bo takiego dowodu nigdy nie dostanie, dokładnie tak samo jak USA nie dostały dowodów na rozliczne, wyimaginowane winy Saddama Hussaina, w tym posiadanie broni masowej zagłady, przy pomocy której Irak miał napaść na Amerykę. A może dlatego, że „autorytety", znając podłoże plotki, po prostu tej broni nie szukały?

    Wojna domowa w Syrii
    © AP Photo /
    Plotki najcięższego kalibru, tzn. takie, które wywierają wpływ na sytuację na świecie, prowokują do konfliktów międzypaństwowych i prowadzą do wojen, powstają w gabinetach polityków. Takiej plotki nie da się tak łatwo podważyć, bo tworzą ją i rozprzestrzeniają autorytety — prezydenci, ministrowie, premierzy i członkowie parlamentów. Taka plotka również nie potrzebuje dowodu, ponieważ zrodzona w imaginacji jakiegoś VIP-a, powtórzona ustami na przykład prezydenta, jest tym samym uświęcona i przypieczętowana.

    Na przykład sprawa przytrucia Skripala i jego córki na ławce w pobliżu supermarketu jakimś świństwem z rodzaju broni chemicznej. Jeszcze osławiony Scotland Yard nie zdołał na dobre zacząć śledztwa, a już powstała plotka, że to rosyjskie służby specjalne na rozkaz Putina, dokonały próby sprzątnięcia byłego pułkownika GRU, który nie podejrzewając niczego zażywał złotej wolności w angielskim Salisbury. Plotka dostarcza niby dowodu, mówiąc, że trująca substancja pochodzi z Uzbekistanu, gdzie była produkowana na masową skalę przez byłe ZSRR.

    Wyobraźmy sobie inny scenariusz: otóż ktoś zabija kochanka swojej żony kluczem francuskim made in China. Czy to oznacza, że mamy pociągnąć do odpowiedzialności Chiny, a personalnie przewodniczącego Xi Jipinga?

    Odwiedzający w muzeum stworzonym na terytorium byłego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu
    © Sputnik . Valeriy Melnikov
    Nie czekając na śledztwo i choćby cień dowodu, brytyjski sekretarz stanu Boris Johnson wyskoczył (jak zwykle) jak Filip z konopi w parlamencie z wielce emocjonalnym przemówieniem, w którym oskarżył Rosję o udział w próbie zabójstwa „obywatela brytyjskiego" na „brytyjskiej ziemi", traktując wydarzenie jako niemal okazję do wypowiedzenia wojny. Zgodnie z anglojęzyczną manierą Johnson użył popularnych angielskich zwrotów w rodzaju „najprawdopodobniej" i „jest wysoce prawdopodobne, że za zabójstwem Skripala stoi Rosja". W ślad za nim ruszyła do boju pani premier Wielkiej Brytanii, powtarzając oskarżenia w stosunku do Rosji oraz obiecując sankcje i represje. W rezultacie W. Brytania wydaliła z kraju 23 rosyjskich dyplomatów, zamroziła rosyjskie aktywa itd., na co Rosja nie omieszkała odpowiedzieć tym samym.

    Brytyjską nagonkę na Rosję służalczo poparły inne kraje Europy, w tym oczywiście Polska oraz Stany Zjednoczone. Bowiem choć okazji do potępienia Rosji nie brakuje, to jeszcze jedna plotka nie zawadzi. Zgnoić, podeptać, opluć — o niczym innym nie marzy się w zachodnim świecie, który nie bez powodu nazywamy „zgniłym"…

    Swoją drogą Skripal to typ spod ciemnej gwiazdy jak każdy tego rodzaju „podwójny agent". Nie można liczyć na chwałę, pracując dla Rosji, a jednocześnie wysługując się angielskiemu wywiadowi. Nie można dwóm panom służyć, bo prędzej lub później jednego trzeba zdradzić. Znamy to już z Ewangelii. Skripal zdradził swój kraj i swoich kolegów po fachu, zdrada zaś jest grzechem śmiertelnym w takich kołach jak wywiad i kontrwywiad. Jak powiedział niedawno Putin (na jakiś czas przed incydentem w Salisbury), zdrajcy przypłacają śmiercią swoją zdradę. Być może dla sądu wojskowego — opierającego się na udowodnionych faktach — sprawa może być na tyle błaha, że wyrok zapada stosunkowo łagodny, ale ofiary zdrady pamiętają długo i pewnego pięknego poranku zdrajca dostaje w czapę. Skripal podkablował kilkadziesiąt osób, które musiały się przeorganizować, przechodzić do podziemia, uciekać, zmieniać nazwiska itd.

    Protesty w Korei Południowej w przeddzień wizyty Trumpa
    © AFP 2018 / Ed Jones
    Albo weźmy plotkę o syryjskim „dyktatorze", Assadzie, który nie ma nic innego do roboty jak mordować swoich ziomków przy pomocy zabronionej broni chemicznej. Zabronionej oczywiście wszystkim krajom oprócz USA. Imperium Dobra postanowiło go przykładnie ukarać. W ten sposób na całym Zachodzie wprowadzono mantrę: „Assad musi odejść" (Assad must go!) i rozpętano siedmioletnią wojnę domową, sponsorowaną przez CIA i Pentagon. Odgałęzieniem tej plotki była w ubiegłym roku informacja, że Assad znowu wytruł sarinem kilkadziesiąt osób, a w CNN, BBC, FOX i innych ukazało się zdjęcie oberwanego, zapłakanego dziecka (podobno syryjskiego). Ten widok tak wzruszył Ivankę, że przybiegła do taty, aby go prosić o zbombardowanie Syrii — co też Trump skwapliwie uczynił. Na syryjską bazę lotniczą poleciało stado 59 tomahawków, z których nb. w cel trafiło tylko 24, zaś reszta zabłądziła na pustyni.

    Czasami szanowane instytucje, jak np. ONZ, kolportują plotki o tych krajach i ich przywódcach, które nie zamierzają kłaniać się USA. Prezydent Filipin, Duerte, każe strzelać do handlarzy narkotykami, zamiast bawić się w aresztowania, eskortowania więźniów przez dżunglę i trzymania ich na państwowym wikcie. Autorem plotki jest ONZ-owska Komisja Praw Człowieka, która widzi tylko to, co wolno jej widzieć, a przymyka oko i ucho na przestrzeganie tych praw na przykład w Arabii Saudyjskiej, która nb. przewodniczy tej komisji na czas aktualnej kadencji. Choć w AS kobiety już mogą jeździć samochodami (sic!), to jednak nadal obcina się tam ręce i głowy za grubsze przewinienia, więzi za głupstwa i torturuje. Komisja nie zauważa również Guantanamo i innych miejsc kaźni poza terytorium Stanów Zjednoczonych, ale za to rozczula się nad sytuacją narodu koreańskiego (północnego), który natychmiast trzeba zbawić naturalnie przez zmianę reżimu w wykonaniu amerykańskich, uzbrojonych po zęby „boys". Takie są plany i Trump zapewne będzie chciał narzucić Kimowi swoją wolę podczas spotkania w maju (o ile do niego dojdzie). Na razie jednak to zbawianie odbywa się przy pomocy drakońskich sankcji, restrykcji i blokad, które coraz bardziej głodzą ten naród.

    Czy to nie dziwne, że gdzie tylko USA (NATO, Zachód — niepotrzebne skreślić) rozpętuje nową wojnę, zawsze najpierw zaczyna od sankcji? Niosąc kaganek oświaty, bombarduje się szkoły; wprowadzając demokrację, wprowadza się ustrój neokolonialny; walcząc o pokój, robi się to na siłę oraz jednocześnie zagładza się i zubaża społeczeństwo tego kraju. Jest to wprawdzie okazja dla rozmaitych organizacji charytatywnych, ale pomoc się spóźnia, ciężarówki nie mogą dojechać, piloci samolotów i towarowych helikopterów boją się latać na niskich wysokościach itd. W rezultacie ludzie giną z głodu tuż przed oczami superbogatej reszty świata. Pomoc najlepiej wygląda na papierze. 

    Trump o mały włos przegrałby wybory, gdyby jego przeciwniczka, Clintonowa, przewidziała, że plotka o „łapaniu za d… i do wyra" odniesie odwrotny skutek. Druga plotka zrodzona w jej obozie na temat wyczynów Donalda w moskiewskim hotelu z rosyjskimi seksrobotnicami nie była już ani tak spektakularna, ani wiarygodna. Obóz Trumpa prawdopodobnie składał się w większej części z mężczyzn jego pokroju, którzy zrobiliby dokładnie to samo, będąc na jego miejscu.

    Na temat plotki można pisać bez końca. Wydaje się, że jest to przywara, która tak do nas przywarła, że stała się składnikiem naszej natury. Niemniej jednak musimy starać się ją wykorzenić.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji. 

    Tematy:
    Sprawa otrucia Siergieja Skripala (98)

    Zobacz również:

    Ostatni artykuł Stephena Hawkinga
    Times: Wielka Brytania zapewniła Putinowi zwycięstwo w wyborach
    Media: Eksperci ds. broni chemicznej przybyli do Wielkiej Brytanii
    Tagi:
    Siergiej Skripal, USA, Wielka Brytania, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz