08:28 22 Kwiecień 2018
Warszawa+ 7°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Marsz komunistów w Rosji, rocznica rewolucji październikowej

    Zmartwychwstanie Stalina

    © Sputnik . Evgeny Biyatov
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    Kontrowersje wokół filmu „Śmierć Stalina" (4)
    12282

    To chyba główny cel obecnej brytyjskiej dyplomacji.

    Rzeka Moskwa
    © Sputnik . Natalia Selivestrova
    Niebawem do polskich kin wchodzi na ekrany film z gatunku czarnej „komedii" brytyjskiej produkcji „Śmierć Stalina". Film reżyserowany przez Armando Lunacciego opowiada o chaosie, jaki powstał po śmierci Stalina pośród elit władzy Związku Radzieckiego, które to zaczęły bić się o władzę, jednocześnie główkując, jak nie dać się zabić i przeżyć ten chaos. Film demonizuje zarówno Związek Radziecki, jak i samego Stalina.

    Wśród aktorów są Steve Buscemi grający Nikitę Chruszczowa, Adrian McLoughlin grający Stalina, Jasonn Isaacs wcielił się w rolę Georgija Żukowa, Simon Russel Beale zagrał Ławrientija Berię, skład obsady jest oczywiście liczny i wszystkich wymienić nie sposób. Obsada jest brytyjska, anglojęzyczna, podobnie jak i film ma język angielski, oraz napisy lub lektora dla widza zagranicznego. Zdjęcia do filmu również powstawały w Wielkiej Brytanii.

    Właśnie ten brytyjski klimat i obsada, oraz „gra" aktorów sprawia, że tytuł nie powinien brzmieć „Śmierć Stalina", a „Mała Komunistyczna Brytania", bo „Małą Brytanię" (Little Britain) już Brytyjczycy nagrali, a zawsze jak się naród śmieje z własnych ułomności, to jest szansa, że je chociaż widzi i jakąśtam nadzieję na poprawę. W filmie padały okrzyki niech żyje Stalin i Lenin oraz John Ford i John Wayne, co podkręca w nim tylko klimaty „Małej Komunistycznej Brytanii". Poza tym walki, spiski, donoszenie, gierki są typowe dla dzisiejszej brytyjskiej drogi do kariery. Takie sceny się dzieją na każdym podwórku.

    Ze śmierci Stalina w filmie zrobiono tylko „komedię", zmarł on zaraz po liście od pianistki Marii Judiny, która zwyzywała go od dyktatorów i tyranów i życzyła mu śmierci. Nazwała go również zdrajcą narodu. Którym pomimo zabójstw i prześladowań na pewno nie był. Rosja dzięki niemu nie tylko przetrwała wojnę, ale ją wygrała.

    Na przygotowaniach do pogrzebu Stalina używano tak obleśnych i niecenzuralnych słów, typowych dla zachodniego slangu, które nigdy nie padłyby w Rosji. Wulgarne określenia męskiego przyrodzenia, lubrykanty, niecenzuralne słowa o ssaniu tego i owego syjonistom. Seksualizacja, podły, chamski język bardziej typowy dla dzisiejszej „kultury" zachodu niż dla Rosji.

    Osobiście odbieram film jako smutny, mający na celu pokazanie wszystkiego co najgorsze w Związku Radzieckim podczas wojny, w dodatku przekolorowane zachodnią wolnością wychowania i rozwiązłością języka. W filmie drwi się w chamski sposób z prześladowania Rosjan podczas ery stalinowskiej, z olbrzymich krzywd, jakie były dokonywane na osobach podejrzanych i prześladowanych. Sugerowanie zaraz po śmierci Stalina w filmie, że wszyscy lekarze są w gułagu albo nie żyją, a Stalinowi nie ma kto pomóc, to już szczyt bezczelności.

    Wielka Brytania zdaje się już nie pamięta, że winna była walczyć ramię w ramię z Hitlerem ze Związkiem Radzieckim, a nie rosyjskimi rękami i do ostatniego Rosjanina, oraz rękami Polaków, którym potem za Bitwę o Anglię, bitwę, w której Polacy wywalczyli suwerenność Wielkiej Brytanii od jarzma hitlerowskiego, kazano zapłacić Brytyjczykom 107 650 000 funtów, jak donosi portal wgospodarce.pl.

    Łatwo dzisiaj rusofobi wypominają pakt Ribbentrop-Mołotow, a zapominają o finalnym efekcie, że po wojnie to Stalin dał Polsce niepodległość, a zachód nie wspomniał o tym ani słowem. Ani Churchill, ani Roosevelt nawet nie raczyli o nas wspomnieć. To Stalin dał nam w ramach reparacji niemieckich za wojnę podczas konferencji w Jałcie Śląsk i Pomorze Zachodnie. Dał nam rejony bogate w surowce, w czarne śląskie złoto, które do dzisiaj stanowi o naszej samowystarczalności energetycznej. Mamy firmy surowcowe jak KGHM, Kompanię Węglową, Jastrzębską Spółkę Węglową itd. Właśnie za to należy mu się od nas Polaków proste słowo dziękuję.

    Zdaje się, że wejście filmu do kin, zbieżne z wydalaniem rosyjskich dyplomatów, ma jeszcze bardziej popsuć stosunki dyplomatyczne z Rosją, a najlepiej gdyby w Moskwie, w której premiera filmu jest odwołana, gdyż uznano go za obrzydliwy i taki on w istocie jest, wywołała wściekłość. Stalin zmartwychwstał bynajmniej jako idea brytyjskiej dyplomacji i jej pomysł na Rosję.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tematy:
    Kontrowersje wokół filmu „Śmierć Stalina" (4)

    Zobacz również:

    Sawczenko ma pomysł na Ukrainę
    Władimir Putin z wizytą w Turcji (wideo)
    „Kasza masowego rażenia"
    Tagi:
    stosunki dyplomatyczne, kino, Stalin, ZSRR, Rosja, Wielka Brytania
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz