04:57 19 Wrzesień 2018
Na żywo
    Donald Trump

    „Fejkowy” prezydent firmuje testament Brzezińskiego

    © REUTERS / Kevin Lamarque
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    7600

    Prawdziwe polityczne gwiazdy dodają blasku sportowemu wydarzeniu, miernoty zaś mają to do siebie, że w blasku sportowego święta chcą się trochę ogrzać.

    Brytyjski rząd jako wierny sojusznik Stanów Zjednoczonych wiele czyni, aby zepsuć Rosjanom Mundial. Choć oskarżenia przeciwko Rosji sypią się jak „domek z kart”, to jastrzębie z Londynu, Paryża i Waszyngtonu jeszcze się nie poddają. Bardzo szybko „zwietrzał” gaz bojowy użyty przeciw Skripalom. Ledwie Julia Skripal została wypisana ze szpitala, a świat popadł w kolejne oburzenie, Asad „oczywiście przy akceptacji” Rosji zaatakował gazem ludność cywilną.

    Wśród kreatorów czarnego PR gazy bojowe stały bardzo popularne. Społeczeństwo zachodnie jakoś dziwnie jest uczulone na gaz, przyzwyczaiło się do zamachów terrorystycznych w swoich miastach, przyzwyczaiło się, że ich żołnierze bombardują bogu ducha winnych ludzi w ramach „wprowadzania demokracji” lub walki z dyktatorami, których lud nie uważa za kwintesencje zła, a obcinacze głów jakoś się w oczach zachodnich społeczeństw zhumanizowali, pogubiło się w ocenach i daje się prowadzić na sznurku wszelkiej maści jastrzębiom, którzy raz od tzw. dyktatorów biorą pieniądze na kampanie wyborcze i do własnej kieszeni, a potem mordują owych „dyktatorów”, zwalniając się — autorytetem państwa — z obowiązku zwrotu zaciągniętego długu.

    Czasy budowania potęgi na grzbietach niewolników, oszukiwania wodzów plemiennych, wydawały się dawno minionymi, a tu niespodzianka – są tacy, co chcieliby ich powrotu.

    Pewien Niemiec, widząc tego rodzaju tendencje, podsumował je tak:

    Historia lubi się powtarzać — pierwszy raz jako tragedia, drugi jako farsa.

    O pierwszej staramy się zapomnieć i wyciągnąć z niej lekcje, ale ta druga wydaje się nie do pokonania. Farsa, z którą mamy niewątpliwie do czynienia, ma bardzo dobre samopoczucie, a że pławią się w niej zachodnioeuropejskie elity, to zaczyna być postrzegana jako normalność. Wszyscy, którzy to widzą i starają się o tym mówić, czują się jak odszczepieńcy, a przedstawiani są jako przeciwnicy woli większości i wolności. Wielkie koło uczyniła zachodnia moralność i etyka, aby wrócić w miejsce, gdzie przemoc, oszustwo i brak zasad stanowią zasadę współistnienia narodów.

    Kiedy Brytyjczycy byli już naprawdę blisko odnalezienia odcisków palców Putina na gazie, którym potraktowano Skripala i jego córkę, sprawa się rypła. Naukowcy brytyjscy — bacząc zapewne na swą reputację  — nie zechcieli „w ciemno” potwierdzić rewelacji Premier May, a kiedy przeprowadzili szczegółowe badania, to z pewnością określili, że nie mogą wskazać źródła pochodzenia trucizny.

    Nie można zamknąć sprawy, ale można ją przenieść na inny teren. Niezastąpiony pozostaje Prezydent Syrii, tak został obsobaczony przez światowe media, że można oskarżyć go o wszystko, a skoro Rosjanie są w Syrii, to łatwo w strój „czarnego luda” ubrać także Rosję i pozostawać w nadziei, że skołowana opinia publiczna będzie jeszcze bardziej pogubiona, a zapach gazu będzie złowieszczo krążył w jej myślach.

    Pokrzykiwania, pogróżki i groźby wypowiadane przez Trumpa i jego generałów, które w pierwszej kolejności mają pogłębić dezorientację opinii publicznej w perspektywie długotrwałej, to w perspektywie krótkotrwałej mają zniechęcić kibiców piłkarskich do odwiedzenia Rosji w ramach Mundialu — Rosja 2018.

    Dogorywający Brzeziński zalecał, aby w walce z Rosją wykorzystywać sport: wykluczać rosyjskich sportowców z zawodów, nie pozwalać organizować zawodów w Rosji, oskarżać państwo rosyjskie o szerzenie dopingu. Spadkobiercy realizują plan.

    Zostało jeszcze kilkadziesiąt dni – gołąbkom miłości i pokoju — na działania, które mogą: zawrócić drużyny narodowe z drogi do Rosji, narodowe federacje piłkarskie zmusić do rekomendowania kibicom porzucenia myśli o wyjeździe do Rosji.

    Organizowanie różnego rodzaju bojkotów przez różnej maści polityków może zniechęcić część populacji poszczególnych krajów do Rosji i to będzie niestety sukces. Prawdziwi fani piłki nożnej niczego sobie nie robią z tego rodzaju nawoływań, bo politycy, a raczej politykierzy, zawsze mają jakieś swoje powody, aby popsuć święto, a święta o zasięgu globalnym w szczególny sposób są przez nich adorowane.

    Prawdziwe polityczne gwiazdy dodają blasku sportowemu wydarzeniu,  miernoty zaś mają to do siebie, że w blasku sportowego święta chcą się trochę ogrzać.

    Wojna domowa w Syrii
    © AP Photo /
    Mimo wszystko setki tysięcy normalnych ludzi przyjedzie do Rosji i srodze się zawiodą, bo ulice okażą się czyste, ludzie uśmiechnięci, organizacja wspaniała, hotele w zależności od zasobności kieszeni zadowolą każdego a jedynym zmartwieniem będzie słaba gra narodowej drużyny kibica. Zapewne najlepiej będą bawić się Amerykanie i Holendrzy — a przyjedzie ich całkiem znaczna liczba /wg. danych FIFA chęć zakupu biletów zgłosiło ok. 200 tysięcy kibiców/ —  ponieważ nie mając swoich narodowych drużyn w zawodach, będą mogli kibicować tym, którzy wygrywają.

    Wszyscy — po mistrzostwach — wyjadą z Rosji, i będą się wstydzić, że byli na tyle głupi, aby wierzyć, że Rosja to dziki kraj, i cieszyć się, że byli na tyle mądrzy, że postanowili to sprawdzić, a to co ze sobą wywiozą, będzie wspomnieniem do końca ich życia.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    USA: samolot „sądnego dnia" wzbił się w powietrze
    Mija „czterdzieści osiem godzin Trumpa". Co dalej?
    Rosyjski raj podatkowy przy granicy z Polską
    Tagi:
    broń chemiczna, MŚ Rosja 2018, Siergiej Skripal, Baszar al-Asad, Donald Trump, Wielka Brytania, Rosja, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz