09:40 22 Wrzesień 2018
Na żywo
    Donald Trump

    Szeryf Donald Trump to „największy dyktator w dziejach"

    © REUTERS / Kevin Lamarque
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    10785

    Donald J. Trump znany jest z "Twittterowej dyplomacji" w której pręży nie tylko muskuły ale i resztę członków swojego ciała. Stany Zjednoczone działają z pozycji siły, pewne swoich technologii wojskowych, a dzieje się tak za sprawą wydatków jakie ponosi na zbrojenia administracja Trumpa względem innych krajów.

    Według Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych w Londynie Stany Zjednoczone wydają 603 miliardy dolarów na zbrojenia. Powołując się na Organizację Narodów Zjednoczonych, do której również raportowane są wydatki militarne, średnio jedna czwarta tej kwoty przeznaczana jest na siły lądowe, morskie i powietrzne, czyli 3/4 wydawanych pieniędzy pochłania utrzymanie floty i personelu. 1/5 wydawana jest na potrzeby konstrukcyjne, pozostałe 50 miliardów wydawane jest na badania i opracowywanie nowych technologii.

    Dla porównania kolejne w tabeli Międzynarodowego Instytutu Stosunków Strategicznych w Londynie Chiny wydają zaledwie 150 miliardów dolarów na zbrojenia. Według ONZ 2/3 z tej kwoty również przeznaczana jest na personel, koszta operacyjne i utrzymanie, pozostała 1/3 zaś na konstrukcje na potrzeby armii.

    Rosja natomiast według IISS w Londynie jest dopiero czwarta w tabeli po Arabii Saudyjskiej i wydaje 61 miliardów dolarów na zbrojeniówkę. Z czego na personel, koszty operacyjne i utrzymanie przeznaczane jest 4/5 tej kwoty według ONZ, a 1/5 na potrzeby konstrukcji dla armii. Badania i opracowywanie nowych technologii według ONZ stanowi dosłownie promil rosyjskich wydatków.

    To właśnie to rozpasanie militarne sprawia, że Stany Zjednoczone używały broni chemicznej co najmniej siedem razy. Podczas drugiej wojny światowej królował gaz musztardowy, który USA używały na cywilach, od 1961 do 1971 roku USA użyły tyle broni chemicznej w postaci czynnika pomarańczowego i dioksyn w wojnie w Wietnamie, któremu zresztą nigdy nie wypłaciły odszkodowania, że dzieci niepełnosprawne, z deformacjami, nowotworami, niedorozwojami rodzą się tam do dzisiaj.

    W St. Louis, Missouri, amerykańskie wojska były zaciekawione jak broń chemiczna będzie rozchodziła się w atmosferze i jakie szkody poczyni. Na szkoły, przedszkola, domostwa, gdzie było co najmniej 10,000 dzieci poniżej dwunastego roku życia rozpylono mieszankę siarczanu cynku i kadmu oraz radioaktywną substancję chemiczną FP2266 pod pretekstem zasłony nieboskłonu przed rosyjską inwazją. W efekcie wszyscy stali się ofiarami przedwczesnej śmierci, nowotworów i chorób płuc.

    W 1993 roku w Waco na członkach molestującej dzieci sekty i ich ofiarach użyto gazu CS, w rezultacie czego u ofiar stwierdzono zatrucie cyjanidami. W Iraku w 2004 roku USA stosowały taktykę „wstrząśnij i upiecz" najpierw używano fosforu jako broni chemicznej, by ofiary opuściły schrony i budynki, a później ich bombardowano. W Ferguson w 2014 roku kradnący papierosy czarnoskóry mężczyzna został zastrzelony, mimo że nie stwarzał zagrożenia. Wywołało to protesty społeczne, które ponownie stłumione były za pomocą gazu CS.

    Twitterowa dyplomacja Trumpa zaczęła się od straszenia Kim Dzong Una, że „USA ma większy przycisk nuklearny niż wyczerpany i konający z głodu reżim koreańskiego przywódcy". Przed atakiem na Syrię Donald Trump napisał „szykuj się Rosjo, bo rakiety nadlecą, śliczne, nowe i mądre. Nie powinniście współpracować ze zwierzęciem mordującym gazem swoją ludność". Twitter amerykańskiego prezydenta to agresywny bełkot pozbawiony logiki.

    Amerykański prezydent Donald Trump
    © AFP 2018 / Nicholas Kamm
    Można właściwie dojść do wniosku że dyktatorem zostaje się po to by zagazować własny naród. USA to jedyny kraj, który wszystkie najgorsze bronie testował na cywilach. Fidela Castro zapytano kiedyś czy zawsze nosi kamizelkę kuloodporną, pokazał nagi tors i powiedział, że nosi moralna kamizelkę, podobnie jest z Assadem który po Syrii porusza się cywilnym samochodem bez ochrony, taki z niego „dyktator".

    Prowokacja w Syrii miała swój cel, chodziło o obnażenie możliwości systemu antyrakietowego S400, bo jak mówi Justin Bronk z Royal United Service Institute dla The Telegraph, nic nie jest bardziej przerażające niż to o czym się nic nie wie. A gdy już wszystko będzie policzalne wtedy światowy szeryf Donald Trump, wyliczy sobie, kiedy zafunduje światu tyle broni chemicznej, biologicznej i promieniotwórczej o jakiej się jeszcze żadnemu dyktatorowi nie śniło, stając się tym samym największym dyktatorem w dziejach, bo do tego Twitterowa „dyplomacja" się sprowadza.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Amerykańscy dziennikarze: Ataku chemicznego w Syrii nie było
    Kolejny ostrzał syryjskiej bazy lotniczej
    Co sądzi o nalotach syryjska diaspora?
    Rosja odnalazła „aktorów” teatralizowanego filmu o ataku chemicznym w Syrii
    Ławrow o konsekwencjach ataku na Syrię
    Trump o ataku na Syrię: Ani jeden z wystrzelonych pocisków nie został zestrzelony
    Rosja oskarżyła brytyjskie służby o inscenizację ataku chemicznego w Syrii
    Porażka Zachodu: i na syryjskim niebie, i na polu propagandy
    Tagi:
    dyktator, obrona, polityka, bombardowanie, uzbrojenie, finanse, S-400 Triumf, Donald Trump, London, Wietnam, Chiny, Syria, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz