16:45 26 Wrzesień 2018
Na żywo
    Arkadij Babczenko

    Zabili go i uciekł, któż to się w końcu skompromitował?

    © REUTERS / Valentyn Ogirenko
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    Sfingowane zabójstwo Arkadija Babczenki na Ukrainie (13)
    15762

    Po śmiercionośnej kaszy gryczanej, którą zdaniem zachodnich mediów Moskwa wysłała do Siergieja i Julii Skripalów, przyszła kolej na paintball i morderstwo kulami z „sokiem z buraków", którymi potraktowano dziennikarza Arkadija Babczenkę.

    Inscenizacja śmierci Babczenki odbyła się w jego mieszkaniu, gdzie został znaleziony w kałuży „krwi z ranami postrzałowymi", w której znalazła go żona. Następnie wezwano karetkę, przewieziono dziennikarza do szpitala, któremu na ostrym dyżurze nie udało się ocalić mężczyzny i podano informację o jego „zgonie".

    Arkadij Babczenko do swojej „śmierci" przygotowywany był od miesiąca. Ukraińskie służby specjalne, jak wynika z jego oświadczeń, powiedziały mu, że szykuje się zamach na jego osobę, że Rosjanie już zapłacili czterdzieści tysięcy dolarów, a jeśli chce żyć, to musi się zgodzić na udział w tej inscenizacji. Dzięki temu złapani zostaną zleceniodawcy i wykonawcy tej „zbrodni". Babczenko powiedział, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy przekonała go, że nie ma dokąd uciec, bo i tak go złapią, jak Skripala. Zleceniodawcą miał być oligarcha ukraińskiej spółki produkującej broń Borys Herman, który zlecił zabicie dziennikarza żołnierzowi Prawego Sektora Ołeksiejowi Cymbalukowi, oraz miał wziąć od Rosji dodatkowe pieniądze i zlecenia na zakup uzbrojenia, materiałów wybuchowych i znacznej liczby amunicji.

    Przy okazji „zmartwychwstania" Babczenko urządził sobie teatr rusofobii. Powiedział mediom, że nienawidzi Putina i że jest on odpowiedzialny za kilka wojen, śmierć tysięcy ludzi oraz że Rosja od czterech lat prowadzi militarne zmagania z Ukrainą.

    Dziennikarz to odpowiedzialny zawód, co do zasady powinien nieść ze sobą sumienie i prawdomówność, by rzetelnie przedstawiać fakty i uczciwie informować opinię publiczną o zaistniałych zdarzeniach. Tymczasem Babczenko wprowadził w błąd nie tylko międzynarodowe agencje informacyjne, zadrwił też z polityków czy ministrów spraw zagranicznych, jak Boris Johnson, czy z Sekretarza Generalnego NATO, co doprowadziło do zgrzytów między zachodem a Ukrainą, a samego Babczenkę skompromitowało jako dziennikarza. Bardzo ostro zdarzenie to skrytykowali również Reporterzy bez Granic.

    Rosyjski dziennikarz Arkadij Babczenko na konferencji prasowej w Kijowie
    © AFP 2018 / GENYA SAVILOV
    Zarówno „morderstwo" Skripala, jak i Babczenki łączy to, że byli oni w opozycji do rosyjskich interesów narodowych. Skripal niegdyś zdradzał tajemnice państwowe, natomiast Babczenko nazywał Rosję „Mordorem", a prezydenta Putina „uzurpatorem". Obydwie te „zbrodnie" łączy także strategia „zabili go i uciekł". Nagle okazuje się, że trucizna typu A-232 nie dość, że nie zabija, to odmładza, co przeczy naukowym faktom na jej temat, a „postrzelony śmiertelnie" facet chwilę później płacze ze wzruszenia i śmieje się w telewizji, że żyje, biegając przy tym kilometry, wymachując rękoma i obściskując się ze wszystkimi, w tym z prezydentem Poroszenką.

    Sens tych zajść najlepiej tłumaczą słowa Theresy May, która po „morderstwie" Skripala i wydaleniu dyplomatów powiedziała, że pozycja rosyjskich służb specjalnych będzie podkopana jak nigdy wcześniej i to na długie lata. Pani Premier chodziło dokładnie o to, by ośmielić innych zdrajców Rosji i krytyków jej władz do zuchwałego działania, bo przecież nic im nie grozi, oraz mieć preteksty do zaostrzania polityki wobec Rosji i uszczuplania stosunków dyplomatycznych.

    Tymczasem efekt wyszedł Zachodowi zdaje się odwrotny do zamierzonego. Widzowie spostrzegli, że mogą oglądać w zachodnich i ukraińskich serwisach informacyjnych pokaz sztuki cyrkowej częściej niż twarde fakty, co podkopało znacząco ich reputację. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy i jej szef Wasyl Hrycak okazali się więc dla Zachodu bohaterami zbierającymi pochwały od brytyjskiego rządu za udaną akcję, zaś Herman najwidoczniej szefem „Gangu Olsena" wynajętego przez Rosjan do zmiany władzy na Ukrainie, bo choć mordować nie potrafi, to antyrosyjskie brednie zeznaje z prędkością światła i na liście Rosjan umieścił nie tylko jeszcze 30 osób, ale i plan zdobycia Kijowa.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Tematy:
    Sfingowane zabójstwo Arkadija Babczenki na Ukrainie (13)

    Zobacz również:

    Rząd Estonii rozpadnie się z powodu... cen piwa?
    Trzy scenariusze dla ludzkiej cywilizacji
    Który kraj ma najgorsze drogi
    Tagi:
    otrucie, zamach, śmierć, SBU, Arkadij Babczenko, Siergiej Skripal, Władimir Putin, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz