19:31 24 Wrzesień 2018
Na żywo
    Para gejów trzyma się za ręce

    Jakim mnie Panie Boże stworzyłeś, takim mnie masz

    © Fotolia / Kitja
    Krótki link
    Piotr Listkiewicz
    4175

    To znane niegdyś polskie ludowe przysłowie powstało dawno - prawdopodobnie jego wiek jest równy czasom, gdy przyjmowała się na naszych terenach wiara chrześcijańska...

    … Jednakże, jak się zdaje, wraz z postawieniem na głowie naszej słowiańskiej kultury na rzecz „kultury" zachodniej, esencja porzekadła ludowego, będącego nb. mistycznym aksjomatem, została zapomniana i to nie tylko wśród prostego ludu, ale również w Kościele Katolickim.    

    Ten aksjomat stawia tezę, że każdy z nas został stworzony według jakiegoś planu, z jakimś zamysłem, który wszelako nie jest wiadomy ani bezpośrednio zainteresowanemu (czyż bowiem jest na świecie ktoś, kto zna swoje przeznaczenie?), ani tym bardziej osobom postronnym. Powtarzam: ZOSTAŁ STWORZONY, a nie pojawił się na tej planecie ni z tego, ni z owego jak Filip z konopi, przypadkowo, bez sensu i celu.

    Dzięki Kościołowi upada prosta wiara w Boga zastąpiona ślepą wiarą, ponieważ Kościół do dzisiejszego dnia nie potrafi w sposób jasny i logiczny, potocznym, współczesnym językiem wyjaśniać podstawowych prawd o Bogu. A biorąc pod uwagę kryminalne wyczyny hierarchów, można śmiało powiedzieć, że ani masy tak zwanych „wiernych" (czyli ochrzczonych nie zawsze zgodnie ze swoją wolą, a przeważnie wbrew swojej woli), ani cała hierarchia od samej góry do samego dołu nie wierzy w Boga. Wprawdzie mówi się o tym ciągle i pisze, ale są to tylko puste słowa, za którymi nie idzie prawdziwa, religijna praktyka. Praktykowanie religii zaczyna się obowiązkową obecnością w kościele, a kończy daniem na tacę lub/oraz odpowiednim przyjęciem księdza po kolędzie. Nie dziwota więc, że prosty lud zapomniał odwiecznej mądrości ludowej zawartej w przysłowiach, bajkach i przypowieściach, a za to jest au courant wiedzy z Wolnej Europy i Radia Maryja, zaś porcję polityki i często pikantnych wydarzeń społecznych otrzymuje prosto z ambony. Zamiast nauki o Bogu.

    Kościół ustawia Polskę w ścisłej czołówce krajów, które ostro potępiają LGBT, co mu wcale nie przeszkadza w tolerowaniu pedofilii i korupcji wśród duchownych, o czym w Polsce jest zmowa milczenia. Podczas gdy na arenie międzynarodowej aż huczy od skandali zaś media i sądy rozliczają duchownych z grzechów, za które Kościół grozi ogniem piekielnym, w Polsce Kościół wydaje się być ponad prawem. Gdzie indziej wymiar sprawiedliwości bierze na wokandę tak wielkie persony jak biskupi i arcybiskupi, kardynałowie oraz dostojnicy Watykanu, a w Polsce panuje zmowa milczenia i Kościół rozsnuwa zasłonę dymną walcząc z aborcją i alternatywnymi orientacjami seksualnymi. Kościół jest nietykalny, a jego ciemne sprawki są tabu. Oto hipokryzja Kościoła, który udaje, że „nie widzi belki w oku własnym", tolerując seksualne zboczenia duchownych i kryjąc różnego rodzaju świństwa z pedofilią na czele.

    Tymczasem — podobno! — ostatnio papież w prywatnej rozmowie z gejem z Chile, Carlosem Cruzem, oświadczył, że „to kim jesteś nie ma znaczenia; Bóg cię takiego stworzył i kocha ciebie takim, jakim jesteś." Oświadczenie — jakże trafne i logiczne! — wyraźnie kłóci się z doktryną chrześcijańską zapożyczoną z judaizmu, która nie uznaje ludzi o odmiennej orientacji seksualnej. O ile w większości krajów ten aspekt traktowany jest ulgowo, a nawet bardzo ulgowo, w Polsce ludzie zaliczani do LGBT są na kościelnym indeksie. Dlaczego? Bo zgodnie z kościelną koncepcją grzechu, ludzie ci „Sodomitami" i hedonistami, nurzającymi się w grzechu i rozpuście.

    Kwestia wyboru płci jest chyba jedynym przypadkiem, gdy człowiek nie może skorzystać ze swoich praw i zadecydować tak albo tak, chociaż w innych sprawach ma zawsze przynajmniej dwie opcje. Praktyka to potwierdza. Niemal wszystkie istoty żyjące na tej Ziemi obdarzone zostały dwiema płciami, zaś co do człowieka nie mamy wątpliwości, że tak jest. Zaraz, chwileczkę — człowiek przecież posiada ROZUM, który podpowiada: „A może by TO zrobić jakoś inaczej…?"

    Dziś, nasza współczesna cywilizacja postanowiła odwrócić te zasady do góry nogami. Ludzki rozum w pewnym punkcie naszej cywilizacji skręcił w lewo, prosto na manowce. Wyszedł z mody aksjomat mówiący, że my i cały wszechświat to dzieło Boga. Trudny, drażliwy i wstydliwy temat, prawda? A więc, jeśli nie wierzy się w akt stworzenia oraz istnienie inteligentnego stwórcy, trudno się dziwić, że na siłę chcemy stworzyć jakąś trzecią płeć, ponieważ — jak nam się zdaje — Natura czegoś zapomniała i do nas należy, aby wprowadzić poprawki. Ale, nawet gdyby to było możliwe, to po co? Czy jesteśmy do tego stopnia zdegenerowani/postępowi, że dwie płcie nie wystarczają?

    Niemniej jednak, zdarzają się wyjątki. Np. ktoś jest obojnakiem albo w równym stopniu odczuwa przyjemność z przeciwno-płciowym jak i z tak-samo-płciowym osobnikiem. Co wtedy? Czy ma walczyć z Naturą, która — przyjmijmy to jako założenie — przecież działa zgodnie z wolą Stwórcy? Jeżeli sprzeciwia się tej woli, która go nie bez celu tak ukształtowała i chce być koniecznie jak „normalni" ludzie, to przecież również popełnia grzech.

    LGBT nie powstała przedwczoraj. Wprawdzie zorganizowane formy — jak stowarzyszenia, kluby itp. — to sprawa ostatnich dekad, ale takie i inne skrzywienia osobowości zdarzają się od początku ludzkości na tej Ziemi. I nikt nigdy nie zawracał sobie tym głowy. I teraz też nie zawracają sobie tym głowy ludzie myślący normalnie. Na przykład rosyjski parlament. Bądź sobie kim chcesz, ale nie afiszuj się i nie rób z siebie przedstawienia. Zawsze i wszędzie ludzie odbiegający od normy spełniali swoje potrzeby seksualne w intymnej atmosferze domowej. Afiszowanie się, reklamowanie swojej nienormalności, jest nie tylko w złym stylu, ale przede wszystkim niesmaczne. Czy koniecznie trzeba demonstrować swoją inność? W zdrowym społeczeństwie nikt ich nie będzie prześladował ani potępiał. Może więc najpierw uzdrówmy nasze społeczeństwo?

    Natomiast z punktu widzenia prawa przyczyny i skutku, czyli prawa karmy — najważniejszego prawa w uniwersum, sprawa jest całkowicie jasna. Ponieważ każda żywa istota jest w swej esencji reinkarnującą duszą, wszystko co nam się obecnie zdarza jest skutkiem jakiejś przyczyny wytworzonej w przeszłości. Po prostu płacimy dzisiaj za to, co zrobiliśmy we wcześniejszych inkarnacjach.

    Wielka szkoda, że ten sposób „pogańskiego" wyjaśniania różnych zjawisk i wydarzeń został wyrugowany z chrześcijańskiego pojmowania zagadnienia grzechu. Gdybyśmy wiedzieli, że cokolwiek robimy w obecnym życiu — bez znaczenia czy dobrego, czy złego — ma związek z poprzednimi egzystencjami oraz rzutuje na bliższą i dalszą przyszłość — zmieniłoby się nasze podejście do nieuchronności zapłaty za dawne przewinienia oraz zasady, aby nie popełniać tych samych i nowych uczynków, czyli nie tworzyć przyczyn, które nas tutaj sprowadzą z powrotem. Obecnie, ponieważ grzesząc jednocześnie niedowierzamy w istnienie grzechu i jakichś konsekwencji grzeszenia, popełniamy wciąż te same błędy i każde kolejne życie niczego nas nie uczy.

    Zatem przyjście na świat jako gej, lesbijka lub transgender jest skutkiem czegoś popełnionego w tym kierunku w przeszłości. Mogła to np. być obsesyjna miłość do rodzeństwa, przypadek kompleksu Edypa w stosunku do któregoś z rodziców, silnego pragnienia bez możliwości zaspokojenia seksualnego w stosunku do osobnika tej samej lub odmiennej płci itd. A ponieważ Natura musi spełniać wszystkie pragnienia, dążenia, marzenia, przywiązania i tęsknoty, i nie może pozostawić żadnej sprawy niezałatwioną, prędzej lub później zostaną stworzone takie warunki, aby doszło do spełnienia.

    O ile kwestia istnienia Boga dla wielu ludzi wcale nie jest oczywista, o tyle kwestia istnienia przeznaczenia nie ulega wątpliwości dla tych z nas, którzy potrafią obserwować i myśleć logicznie. Wiara w przeznaczenie, czyli ciąg wydarzeń losowych w obrębie jednego życia, jest niezależna od wiary w Boga. Czy musimy w niego wierzyć, żeby uznać istnienie grawitacji? Olbrzymia większość chrześcijan chodzących do kościoła nie wierzy w przeznaczenie, choć zdecydowanie twierdzi, że wierzy w Boga, co naturalnie jest sprawą dyskusyjną. Ci, którzy wierzą w przeznaczenie, podchodzą do tego zagadnienia z płaszczyzny w pewnym sensie naukowej, ponieważ trudno nie wierzyć w prawo przyczyn i skutków, którego działanie widać wszędzie dookoła, choć trochę trudniej jest odnieść to prawo do człowieka.

    Akceptacja doktryny karmy i reinkarnacji pozwala — jeśli ktoś chce — odstawić na bocznicę krępującą dla niektórych wiarę w Boga, czyli w istnienie Stwórcy, który kiedyś stworzył ten show zwany uniwersum. Wcale nie musimy w niego wierzyć. Wystarczy, że prawo przyczyny i skutku, które jest absolutnym pewnikiem i naczelnym prawem, zastosujemy do siebie i wszystkiego co żyje w przyrodzie. Nauczmy się obserwować!

    Każda żywa istota żyje pod dyktando tego prawa zgodnie ze scenariuszem, który nazywamy losem lub przeznaczeniem. Naturalnie, dzięki współczesnemu sposobowi rozumowania, opartemu na tradycji chrześcijańskiej, coraz mniej ludzi wierzy w prawo kierujące przeznaczeniem, co stworzyło opozycyjną wiarę w możliwość jego modyfikacji lub zmiany. I nie tylko. Stworzyło również szereg (fałszywych) metod, które rzekomo mają likwidować choroby, przedłużać młodość, odkładać śmierć itd.

    Swoją drogą cóż za paradoks! Wierzymy w możliwość modyfikacji czegoś, czego nie ma.

    Jeśli więc nasze życie obfituje w różne przyjemne i (częściej) nieprzyjemne zdarzenia, oznacza to, że to przyczyny wytworzone przez nas w przeszłości przejawiają się w postaci takich, a nie innych skutków.

    Urodzenie się gejem, lesbijką lub czymś jeszcze innym, jest niewątpliwie wynikiem czegoś popełnionego w przeszłości. Musimy pamiętać, że ludzki umysł rejestruje wszystko bez wyjątku i z tego materiału informacyjnego tworzy się scenariusz losowy przydzielany na nowe życie na jakiś czas przed poczęciem. Jeśli więc w tym materiale znajdą się elementy alternatywnej orientacji seksualnej, to prędzej lub później takie przeznaczenie zostanie przydzielone tej duszy, która na nie zasłużyła.

    Kościół katolicki na alternatywną orientację seksualną ma tylko jedną odpowiedź — wieczne potępienie. Jak jednak można potępiać człowieka, który w dodatku do innych losowych kłopotów, ma jeszcze problemy ze swoją skrzywioną osobowością? Czy potępiamy człowieka chorującego na raka, mówiąc mu: „Dobrze ci tak, twoje grzechy cię właśnie dopadły"? Oczywiście nie. Wprost przeciwnie, współczujemy mu i staramy się mu jakoś ulżyć w cierpieniu. Tak samo powinniśmy postępować z LGBT.

    Religia katolicka nie uznaje aksjomatu, że każdy płaci za grzechy popełnione w przeszłości, lecz hołduje fałszywej koncepcji, że grzechy popełniane są w okresie od narodzenia do śmierci, podczas obecnego, jedynego życia duszy na tym padole. W związku z niewiarą w życie przed życiem, cała wcześniejsza historia duszy, zgodnie z katolicką doktryną, zostaje przekreślona. Nie ma jej, bo dusza (jakoś) „tworzy się", według tej doktryny, wraz z ciałem. Dlatego alternatywna orientacja seksualna, według tej doktryny, jest grzechem bieżącego życia — grzechem, który pojawiając się nie wiadomo skąd, prowadzi do bliżej nieokreślonych cierpień piekielnych po śmierci. Jak w takim razie wytłumaczyć, że ludzie zaliczani do LGBT rodzą się z inklinacjami do tego rodzaju orientacji seksualnej? Skąd ten „grzech" się bierze?

    Wypowiedź papieża świadczy o znajomości prawdy o grzechu, która jak się okazuje, jest bliższa mistycznym koncepcjom i doktrynom wschodnim niż katechizmowym naukom i dogmatom katolickim. 

    Zapewne wiele jeszcze upłynie wody w Tybrze, zanim Watykan strawi to stwierdzenie papieża — o ile nie jest ono fejkiem. O wiele dłużej będzie trwała akceptacja tego przez polski Kościół katolicki, który odchyłki w orientacji seksualnej traktuje jako kryminał godny wiecznego potępienia, wbrew zupełnie jasnemu aksjomatowi: Jakim mnie, Panie Boże stworzyłeś, takim mnie masz.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Ludzie na własne oczy zobaczyli prawdziwą Rosję”
    Gruziński pasterz zabił grupę Amerykanów
    Główna baza NATO może zniknąć pod wodą
    Tagi:
    Bóg, homoseksualizm, LGBT, kościół katolicki, Watykan, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz