00:27 19 Sierpień 2018
Na żywo
    Mieszkańcy Wrocławia fotografują się z żołnierzami NATO, 27 marca 2017

    Czołg plus, wschodnia flanka plus: nowy program rządowy?

    © REUTERS / Agencja Gazeta/Mieczyslaw Michalak
    Krótki link
    Tomasz Dworczak
    3313

    Zaledwie 11 lipca 2018 roku na szczycie NATO w Brukseli prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump oświadczył o nowym wymogu wydawania 4% PKB na obronność w ramach Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego.

    Niemiecki dziennik Handelsblatt słusznie zauważył, że prezydent Trump nie ochrania Europy, ale traktuje jej kraje jako prywatną firmę ochroniarską Ameryki.

    Jak słusznie zauważył na szczycie szef NATO Jens Stoltenberg obecnie nieliczne kraje jak Wielka Brytania, Polska, Łotwa czy Estonia spełniają warunek przeznaczania 2% PKB na obronność, a warunku 4% nie spełniają nawet Stany Zjednoczone. Stanowisko Trumpa nieuchronnie prowadzi do sprzeczności i pogłębiania zgrzytów wewnątrz Sojuszu.

    Amerykański żołnierz stoi obok sytemu rakietowego Patriot w bazie wojskowej w Morągu
    © AP Photo / Czarek Sokolowski
    W wywiadzie dla Die Welt niemiecki dyplomata Wolfgang Ischinger oświadczył, że wymogi 4% PKB, a także straszenie przeniesieniem amerykańskich baz z Niemczech na tereny Polski „kolidują z Aktem Założycielskim NATO-Rosja". Ischinger powiedział także, że dalsze zbrojenie na granicy z Rosją doprowadzi do pogorszenia i tak już napiętych stosunków z tym krajem i zwiększenie liczebności wojsk w zachodnich okręgach wojskowych wschodniego sąsiada zgodnie z dewizą „wet za wet". „W ten sposób doszłoby do uruchomienia spirali eskalacji, a tego nikt przecież nie chce" dodał dyplomata.

    Dziennik Handelsblatt utrzymuje że „gdyby Trump rzeczywiście zagroził wycofaniem się amerykańskich oddziałów z Niemiec, to ta pogróżka szybko okazałaby się pustym gadaniem. Baza wojskowa w Ramstein służy Amerykanom za węzeł wszystkich operacji na Bliskim Wschodzie i w Afganistanie. Takie likwidacyjne działania zaszkodziłyby przede wszystkim Amerykanom i uderzyły w ich interesy".

    Dla polskich władz najwidoczniej Akt Założycielski NATO-Rosja, deeskalacja w stosunkach z Rosją i nie napinanie sytuacji wojskowo-zbrojeniowych przy granicach z naszym wschodnim sąsiadem jest nieistotne. Rząd, widząc spory Trumpa z Niemcami o Nord Stream 2 i ich niskie wydatki na zbrojenia, zaproponował 2 miliardy euro na relokację amerykańskich baz na tereny Polski. Minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz idzie jednak dalej w swoich postulatach i utrzymuje, że zbrojenia w Polsce i zwiększona obecność wojsk amerykańskich nie powinna odbywać się kosztem bezpieczeństwa Niemiec.

    Niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen zastrzega jednak: „Miałam okazję do prowadzenia rozmów w USA, w Pentagonie i na innych szczeblach wojskowych i mogę zapewnić, że nie ma żadnych przesłanek wskazujących na zamiar wycofania amerykańskich wojsk z Niemiec".

    Nie zmienia to jednak faktu, że na szczycie NATO opracowano plan 4x30. W praktyce oznacza to, że bezpieczeństwo Polski będzie jak przysłowiowa bajka o Alladynie i tysiącu i jednej nocy, tylko w praktyce będzie to 30 dni i jedna noc, zanim 30 batalionów zmechanizowanych po 30 tysięcy żołnierzy, 30 eskadr lotniczych po 300 myśliwców oraz 30 okrętów wojennych, przybędą nam na pomoc w walce z Rosją. Gdyby brać pod uwagę rosyjskie zagrożenie jako prawdziwe jest to śmieszna obietnica pomocy w śmiesznym czasie, bo niejeden brukowiec nabijał się już o podboju Polski przez Rosję w kilka dni i w dodatku będziemy musieli płacić za wirtualną ochronę aż 4% PKB Stanom Zjednoczonym.

    Może warto jednak stuknąć się w czoło i zacząć myśleć, wybierając polską lewicę i SLD jako mniejsze zło, bo przecież Leszek Miller słusznie uznaje atak Rosji na kraje NATO jak Polska, za wydumane urojenia rusofobów, oraz zachować obecne przywileje socjalne?

    Już zabrakło z powodów zbrojeń na potrzeby osób niepełnosprawnych, a jak tak dalej pójdzie to program 500+ i mieszkanie plus, zastąpią programy czołg plus i wschodnia flanka plus, a młodzieży przeniesionej bezpośrednio do rezerwy na mocy prawa z 2009 roku, przypomni się kwalifikację wojskową i wcieli ponownie do wojska do ewentualnej walki z urojonym przez rusofobów wrogiem. Do tego zmierzają urojenia polskiej prawicy.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    „Systemy obrony antybalistycznej w Polsce nie zagrażają Rosji"
    Polityczne napięcie rośnie. Obroty handlowe też
    MSZ Polski: Użyjemy wszelkich środków, by obronić się przed Rosją
    Mniejsze wydatki na obronność w 4 krajach NATO, w tym w Polsce
    Trzy filary polskiej polityki: Izrael grozi, USA straszą, Ukraińcy się obrażają...
    Polsko-rosyjski obrót towarowy, na przekór sankcjom, rośnie
    Polska zwiększy wydatki na obronę o 55 mld dol. z powodu „rosyjskiego zagrożenia”
    Tagi:
    obrona, czołg, finanse, sprzęt wojskowy, bazy NATO, Pentagon, NATO, Jacek Czaputowicz, Donald Trump, Jens Stoltenberg, Władimir Putin, Europa, USA, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz