15:23 18 Październik 2018
Na żywo
    Donald Trump

    Trump w Helsinkach rozpoczął walkę o drugą kadencję

    © AFP 2018 / Dominik Reuter
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    0 191

    Trump podpierając się światową hegemonią Stanów Zjednoczonych, postanowił zawalczyć o podobny status dla siebie.

    Prezydent Rosji Władimir Putin i prezydent USA Donald Trump na spotkaniu w Helsinkach
    © Sputnik . Sergey Guneev
    Brukselscy politycy wyrażają zdziwienie, gdy Trump ich lekceważy, zapominając przy tym, że sami mają dużo na sumieniu, jeszcze z czasów kampanii wyborczej w Stanach Zjednoczonych. Dziś Trump jest prezydentem i bezceremonialnie pokazuje, gdzie jest miejsce europejskich krytyków jego i jego polityki. 

    Zadufani w sobie europejscy politycy zapomnieli, że ich samodzielność jest mocno ograniczona, a ich zależność większa niż podpowiadało im samouwielbienie.

    Trump podpierając się światową hegemonią Stanów Zjednoczonych, postanowił zawalczyć o podobny status dla siebie. Problemy Trumpa związane z zajęciem odpowiedniej pozycji w polityce wewnętrznej popchnęły go do przejęcia inicjatywy w polityce zagranicznej. Pierwszym krokiem na tej drodze było spotkanie z Kim Dzong Unem, który traktowany przez wszystkich jak enfant terrible światowej polityki okazał się być dla Trumpa preludium do nadania nowego kierunku w światowej polityce.

    O ile dla samego Kim Dzong Una spotkanie z prezydentem Stanów Zjednoczonych było wejściem z przytupem do światowej polityki, o tyle dla Trumpa było probierzem, który miał wykazać na ile nowy impuls w polityce zagranicznej zaproponowany przez Trumpa uzyskuje akceptację wyborców w Stanach Zjednoczonych. 

    Wyniki spotkania z Kim Dzong Unem okazały się przewyższać oczekiwania Trumpa, dlatego postanowił pójść za ciosem i spotkać się z równorzędnym partnerem, który w ostatnim czasie podlegał pewnemu ostracyzmowi i tak bez zbędnych opóźnień doszło do spotkania Trumpa z Putinem, do którego nigdy nie ukrywał swojego szacunku. Pozwalał sobie wygłaszać lekceważące opinie wobec wszystkich politycznych rozmówców, bo za partnera uważa tylko Putina. 

    Trump zdecydował, że będzie ubiegał się o drugą kadencję i do tego potrzebne są mu działanie, które w obecnej światowej sytuacji trudno nazwać standardowymi. Przekonał się, że jego elektorat chce niekonwencjonalnych poczynań i tylko taka działalność może utrzymać dotychczasowych wyborców i daje nadzieje na pozyskanie nowych. Skok poparcia po spotkaniu z Kim Dong Unem uniezależnił Trumpa od waszyngtońskiego establishmentu i upewnił go, że działania wbrew jego politycznym oponentom, w gronie republikanów, wzmacniają jego pozycję. Spotkanie w Helsinkach jest milowym krokiem w stronę drugiej kadencji Trumpa.

    Niepokoi to polityków UE, ponieważ stawia to pod znakiem zapytania ich dotychczasową, krótkowzroczną, politykę wobec Rosji. Lekceważenie Trumpa, obliczone na jego jedną kadencję, szacowane na przetrwanie, okazało się być błędne, mało perspektywiczne i źle skalkulowane. Szczyt w Helsinkach dla brukselskich polityków pozostanie tajemnicą i wszyscy, dosłownie wszyscy będą spekulować, przypuszczać, ale nigdy nie dowiedzą się w jakich sprawach Trump dogadał się z Putinem. Będzie to przyczynek do spekulacji, domniemań i teorii spiskowych. Wszak Trump w publicznym przekazie ciągle podkreśla, że jest najbardziej antyrosyjskim prezydentem w krótkiej historii Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie z ogromnym szacunkiem, estymą i respektem odnosi się do jej prezydenta.

    Wszelkie działania – brukselskich polityków — zmierzające do wypchnięcia Rosji z Europy i ustawienia jej w pozycji sztubaka nie przyniosły pożądanych rezultatów.

    Choć spotkanie w Helsinkach nie przyniesie żadnych dostrzegalnych rezultatów, to niewątpliwie stanowić będzie kolejny krok w tworzeniu nowego światowego ładu.

    Większość światowych polityków widzi zachodzące zmiany, ale niewielu jest w stanie określić kierunek rozwoju. Trump nadaje impuls i czeka co z tego wyniknie, Putin reaguje z zamierzonym opóźnieniem, Xi Jinping w ogóle czeka, trzymając się zasady „chińskiego środka”, Unia Europejska z powodu swojej struktury i wewnętrznego wzajemnego powstrzymywania się, mimo potencjału nie jest w stanie wykorzystać swojej wydolności.

    Zmieniający się układ sił w świecie następuje siłą inercji, ponieważ nie ma żadnego zdecydowanego impulsu, który byłby iskrą zapalną nadającą kierunek, a wszystko to, co zostało zbudowane na zgliszczach II wojny światowej dawno się wypaliło i nie odpowiada rzeczywistości, stając się jednocześnie barierą, którą należy obalić, ale brak chętnych do wzięcia na swoje barki odpowiedzialności za takie działanie.

    Pozostaje więc tylko czekać.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Tusk: USA i UE są najlepszymi przyjaciółmi
    Media: USA chcą ewakuować „Białe Hełmy” z Syrii
    Trump: Stosunki z Rosją zepsuły się przez „głupotę USA"
    W USA dowiedziano się o próbach rosyjskiego „Kinżału”
    „Polowanie na czarownice zepsuło stosunki Rosji i USA”
    Jak uniknąć wojny jądrowej: wszystko w rękach USA i Rosji
    Tagi:
    polityka, wybory, Unia Europejska, Donald Trump, Kim Dzong Un, Władimir Putin, Helsinki, Korea Północna, USA, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz