13:15 17 Grudzień 2018
Na żywo
    Antyputinowski plakat w Krakowie, sierpień 2014 r.

    Kiedy obrzydliwy „fejk" okazuje się prawdą

    © Sputnik .
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    11941

    Wszyscy żywimy przekonanie, że kiedy przyjdzie czas aby odpowiedzieć za łajdactwa własne i naszych wybrańców to wystarczy się tylko… wyspowiadać. Ludzie, którzy mają pamięć dłuższą niż odległość, na którą plują, przypomną sobie wielką aferę, która zakończyła się wielkim skandalem politycznym, żądaniami przeprosin i wyciągnięcia konsekwencji.

    W czym rzecz? Otóż jakiś czas temu – dokładnie w to czerwcu 2006 roku – niemiecka gazeta Die Tageszeitung piórem Petera Kohlera porównała braci Kaczyńskich do kartofli, dodając „Dranie, którzy chcą rządzić światem”.

    Warszawska prokuratura rozpoczęła śledztwo w sprawie publicznego znieważenia prezydenta RP. Trzem niemieckim dziennikarzom gazety groziło do 3 lat pozbawienia wolności. Sam Lech Kaczyński, moim zdaniem słusznie, stwierdził, że publikacja "przekracza wszystkie możliwe granice i narusza wszelkie normy", cały tekst jest "haniebny” i " łajdacki".

    Ówczesny klakier, dziś oponent Prezesa Kaczyńskiego — Kazimierz Marcinkiewicz — nazwał tekst „obrzydliwym”. Wspominam o nim, bo był wtedy premierem, innego powodu nie ma.

    O reakcjach polityków, ówczesnej opozycji, wspominać nie ma po co, ponieważ ich opinie odzwierciedlają wiekową prawdę „Polak cieszy się, jak sąsiadowi krowa zdechnie”.

    W efekcie procesów karnych nie było, niemiecka strona proszona o pomoc stwierdziła, że wszystko mieściło się w granicach wolności prasy.

    Kilka dni temu byliśmy świadkami inscenizacji w Telewizji Polskiej, w którą wielu ludzi wprost nie chciało uwierzyć, i dało się słyszeć, że to kolejna fejkowa — wolą słowo fałszywa – informacja, która pojawiła się w sieci, aby przedstawić PiS w jeszcze bardziej mrocznych barwach. Ja sam także byłem wyrazicielem tej opinii. Jakież było moje zdumienie i nie lękam się powiedzieć szok, kiedy okazało się to prawdą. Nie fejk, nie fałszywka, ale pracownik medialny — państwowej, jeszcze raz podkreślę państwowej — Telewizji Polskiej, nazwiska nie wymienię, pozwolił sobie na zilustrowanie swojego programu grafiką podstawiającą nazwę sąsiada Polski w stylistyce przypominającej nazwę zbrodniczej organizacji niemieckiej z czasów II wojny światowej, piszę o SS.

    Zrzut ekranu, program Minęła dwudziesta, wyemitowany 28.11.2018 na antenie TVP INFO
    Zrzut ekranu, program "Minęła dwudziesta", wyemitowany 28.11.2018 na antenie TVP INFO

    Przytoczę w tym miejscu słowa byłego Prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego, ten pracownik medialny i grupa skupiona wokół niego "przekracza wszystkie możliwe granice i narusza wszelkie normy", a pomysł z takim przedstawieniem Rosji i jej Prezydenta jest: „haniebny” i „łajdacki”.

    Tragizm sytuacji polega na tym, że wszystko, co było haniebne i łajdackie oraz przekraczało wszystkie możliwe granice i naruszało wszelkie normy i dotyczyło Lecha Kaczyńskiego, nie wydaje się ani haniebnym, ani łajdackim, jeśli jest wypowiadane przez prominentnego działacza rządzącej partii, będącego obecnie na wypożyczeniu w Telewizji Polskiej, a słowa i obraz dotyczą innego państwa i jego prezydenta.

    Kadr z filmu Kler
    © Zdjęcie : Bartosz Mrozowski/KLER press release
    Wszystko to dzieje się na tle polskiego społeczeństwa, które w ostatnich tygodniach gremialnie ruszyło do kin /do końca listopada sprzedano ponad 5 milionów biletów/ aby obejrzeć „Kler” Wojtka Smarzowskiego, który opowiada o sprawach, których treść: „przekracza wszystkie możliwe granice i narusza wszelkie normy", a ludzie, o których opowiada film, prowadzą się w sposób: „haniebny” i „łajdacki” 

    Stwierdzenie „podwójne standardy” kiedyś zmuszało do zastanowienia i chlubić się nie było czym. Dziś stało się normą i NASZA/POLSKA ukrywana radość, że owe podwójne standardy dotyczą kogoś innego, jest przejawem oczywistej głupoty społeczeństwa i będącej jego emanacją  klasy politycznej. Wszyscy milczą jak zaklęci, udają, że albo nie widzą, albo nie słyszą, byleby uniknąć zajęcia stanowiska. W tzw. czterech ścianach mają recepty na wszystko: od wyleczenia raka po galaktyczne podróże, publicznie milczą jak grób, a ich jedyna mądrość… to czekać.

    Wierzyć się nie chce, że wielu światłych ludzi, bo są tacy, siedzi jak mysz pod miotłą i brak im odwagi, aby zaprotestować w sprawach ogólnopolskich. Duch ich wyrasta tylko wtedy, gdy wrogie działania dotyczą ich spraw osobistych. Wtedy potrafią skarżyć się do wszystkich i wszystkim. Wystarczy dać im tylko ochłap, który zaspokaja ich prywatne interesy, i znów wracają pod miotę. Jednocześnie ci sami ludzie przy każdej uroczystości państwowej czy prywatnej śpiewają „dumnie” Pierwszą Brygadę, i moc, i wiara, z jaką to czynią, pozwala podejrzewać, że w ich sercach płynie krew tych spod Kircholmu, Wiednia czy Somosierry, a kiedy przyjrzeć się im bliżej, to trudno ich posądzić, że „lali krew osamotnieni”, skłaniali się bardziej do tych „krzyczących, żeśmy stumanieni”, ale wszystkich charakteryzuje ich inna część pieśni.

    „Inaczej się dziś zapatrują

    I trafić chcą do naszych dusz,

    I mówią, że nas już szanują”

    Ci sami, których raziło porównanie Prezydenta Polski do kartofla, sami porównują innego prezydenta do SS-mana i nie widzą w tym nic niestosownego, reszta czeka i udaje mądrzejszych, jeśli już ktoś z czekających odezwie się, rozwiewa wątpliwości i wiemy, że stanie po drugiej stronie nie znaczy nic innego tylko drugą stronę. 

    Polacy tłumnie oglądający „Kler” poszli do kin nie po to, aby obejrzeć film, poszli podejrzeć prywatne życie kleru, o którym mieli swoje wyobrażenie, ale to, co zobaczyli, przerosło ich wyobrażenia, a tym samym stało się niewiarygodne. Smarzowski gdyby przyjął inną konwencję i posługując się tymi samymi faktami, nakręcił „laurkę” o polskim duchowieństwie, to więcej zrobiłby im krzywdy, niż przedstawiając prawdę.

    Polacy chcą iluzji w każdym wymiarze istnienia, a wszystko, co burzy iluzję, jest a propri odrzucane. Przekraczamy, jako społeczeństwo, wszystkie możliwe granice i naruszamy wszelkie normy, a to, na co pozwalamy rządzącym, jest haniebne i łajdackie.

    Wszyscy żywimy przekonanie, że kiedy przyjdzie czas, aby odpowiedzieć za łajdactwa własne i naszych wybrańców, to wystarczy się tylko…  wyspowiadać.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Rusza szczyt klimatyczny ONZ w Katowicach: przyjadą m.in. DiCaprio i Schwarzenegger
    Najbardziej przerażające hotele świata (foto)
    Spowiedź Jackie Chana: prostytutki, rzucanie dzieckiem, pijaństwo
    Tagi:
    afera wokół znieważenia Rosji na antenie TVP, TVP Info, Lech Kaczyński, Władimir Putin, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz