16:58 10 Grudzień 2018
Na żywo
    Protesty we Francji

    Rewolucja, czyli na pohybel Europie

    © Sputnik . Irina Kalashnikova
    Krótki link
    Jan Twardowski
    8288

    "Państwa narodowe powinny być obecnie gotowe do oddania suwerenności". Władimir Putin zapytany o możliwość wstąpienia Federacji Rosyjskiej do Unii Europejskiej, odpowiedział Józefowi Oleksemu, że jest to "nierealistyczny pomysł", a było to w 2012 roku, czyli wówczas, kiedy Europa z jej pięknymi miastami przypominała jeszcze Europę.

    Motywował swoją odpowiedź, przywołując terytorium Rosji i strukturą jej gospodarki. Jestem skłonny podejrzewać, że dzisiaj odpowiedź brzmiałaby nieco inaczej i że W. Putin na podobne pytanie powiedziałby: "Nie dziękuję. Już to przerabialiśmy".   

    W listopadzie odbyła się w Berlinie debata zorganizowana przez Fundację Adenauera pod wymownym hasłem — "Parlamentaryzm między globalizacją a narodową suwerennością", w której brała także udział pani Angela Merkel i skupię się tylko na niej, bowiem to ona była autorką cytatu, który za moment przytoczę, a który świadczy o tym, że pani Merkel jest zagorzałą komunistką, krzewiącą swoją ideologię pod kamuflażem "federalizmu", choć nie jestem pewny, czy pani kanclerz próbuje ukrywać swoje preferencje.

    Cóż takiego powiedziała pani Merkel, co potwierdza moją skromną tezę? Otóż bez żadnych ogródek stwierdziła ona, że "Państwa narodowe powinny być obecnie gotowe do oddania suwerenności", co w rzeczywistości oznacza tyle, iż państwa członkowskie Unii Europejskiej powinny dobrowolnie zrzec się swojej suwerenności na rzecz… No właśnie, na rzecz kogo, nasuwa się pytanie. Na rzecz kilku autarchów, których nikt nie wybiera, poza nimi samymi może.

    Prezydent Francji Emmanuel Macron podczas ćwiczeń wojskowych francuskiej armii w obozie wojskowym w pobliżu Reims
    © AP Photo / Yoan Valat/Pool Photo
    Znamiennym działaniem tych indywiduów jest dążenie do likwidacji armii państwowych w krajach członkowskich po to, aby zastąpić je jedną, wspólną armią europejską, która wg pana Macrona miałaby nas bronić nie tylko przed Rosją, terroryzmem, ale także przed USA. Pan Macron niechcący się chyba wygadał, albo w ten sposób zasugerował, że chcąc skutecznie przeciwstawić się takim potęgom jak Rosja, czy USA, wydatki na armię europejską muszą być bardzo duże. Może przekaz pana Macrona zrozumieli Francuzi, co spowodowało to, że dzisiaj Paryż zamienił się w pobojowisko. Jak zareagują inne państwa na cięcia socjalne i wzrost podatków — trudno powiedzieć, ale armię europejską ktoś będzie musiał sfinansować.   

    Żeby bardziej zrozumieć idee przyświecające pani Merkel i unijnym autokratom, należy przytoczyć tu postać komunistycznego zombie, którym był i jest, Altiero Spinelli, mentor i patron Angeli Merkel i unijnych rewolucjonistów, którzy realizują to, czego nie udało się zrobić w Rosji. Nikt dzisiaj nie zaakceptuje programu politycznego opartego na założeniach takich tuzów jak Marks i Lenin. Żeby kontynuować marksistowską rewolucję, komunistów nazywa się "federalistami" jak w przypadku wspomnianego Spinellego, a polityczny terror, nazywa się oczywiście "demokracją", która ma to do siebie, że każdy jej pożąda, choć nikt jej nigdy nie widział, czy nie doświadczył, a tą panującą dzisiaj w Unii można jedynie porównać do tej z NRD, z której pochodzi pani Merkel zresztą.

    Spinelli był współautorem manifestu zatytułowanego "W kierunku wolnej i zjednoczonej Europy", rozpoznawanego później jako "Manifest z Ventotene". To właśnie tam pojawia się koncepcja utworzenia jednej, wspólnej, europejskiej armii. Jeżeli ktoś pokusi się o przeczytanie tej ramoty, to łatwo dostrzeże analogie pomiędzy tym o czym pisał Spinelli a tym, co wyprawia dzisiaj pani Merkel wraz ze swoimi unijnymi kolegami jak Juncker, Timmermans czy Tusk.

    Żeby zrealizować zamysł utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy, choć doprawdy nie wiem, dlaczego nie miałby to być ZSRR bis, to utworzenie armii unijnej przy jednoczesnej likwidacji armii poszczególnych państw jest niezbędne, gdyż bez niej może być trudno pozbawić suwerenności niektóre państwa członkowskie Unii i przytoczę tu kilka faktów, które mogą pasować do unijnych puzzli pani Merkel.

    Zadajmy sobie pytanie, czy Polacy pozwolą sobie odebrać suwerenność? Logika podpowiada, że dzisiaj jest to niemożliwe. Teraz załóżmy, że powołano już do życia unijną armię, w której szeregi zwerbowano wszystkich tzw. "emigrantów", którzy zalali Stary Kontynent. Uzbrojono tę armię po zęby i jej zagony rozmieszczono proporcjonalnie w poszczególnych państwach, których społeczeństwa nie godzą się na odebranie sobie suwerenności i tożsamości.

    Oddziały stworzone z "uchodźców" sprowadzonych do UE przez jej władze nie byłyby rozlokowane jednak w Polsce i chyba nie na Węgrzech, ale to nie dlatego, że Unia Polskę i Węgry darzy jakimś szczególnym uczuciem, choć nienawiść do szczególnych można zaliczyć. Otóż w Polsce powstanie armia składająca się z Ukraińców, których się uzbroi, nada się im w zamian za usługi unijne obywatelstwo i do tego dobrze uposaży. Część z nich przerzuci się na Węgry, bo z pewnością ich wystarczy, zważywszy ilu Ukraińców przebywa dzisiaj na terenie Polski i ilu ich jeszcze przybędzie po ukraińskich prowokacjach wobec Rosji, a tym samym po ucieczce tychże Ukraińców przed poborem do armii, aby walczyć z Rosją.

    Żołnierze legii cudzoziemskiej, Paryż 2018
    © AP Photo / Jean-Francois Badias
    Poroszenko samodzielnie to może sobie palcem w bucie poruszać i jeżeli ktoś myśli, że to z własnej inicjatywy naruszył terytorium Rosji, to szczęść mu Boże. Tu właśnie idzie o pozyskanie przez Unię rekrutów do swojej armii, choć moim zdaniem już teraz jest ich wystarczająco dużo. Planowym działaniem było również wysłanie młodych, często bardzo dobrze wykształconych Polaków do Unii, zabierając im szanse normalnego życia w swoim własnym kraju (vide rządy PO), dzisiejsza Unia bowiem, potrzebuje taniej, a zarazem wykwalifikowanej siły roboczej, borykając się z katastrofalnym niżem demograficznym i wiedząc przy tym, że ci tzw. "uchodźcy" nadają się jedynie do unijnej armii, tym bardziej, że wyzuci są oni z jakiejkolwiek moralności i etyki, a zabić to dla nich tyle, co dla normalnego człowieka zjeść jabłko dajmy na to.

    Czy państwa są w stanie obronić się przed zbliżającą się hekatombą? Ostatnie wydarzenia we Francji, wyjście UK z Unii i odradzanie się ruchów narodowych w poszczególnych krajach, świadczą o tym, że istnieje szansa na to, że dewianci zostaną powstrzymani, choć łatwo nie będzie Po zrealizowaniu planu likwidacji państw narodowych w Europie, perspektywiczny plan UE zakłada dalsze działania, o których nie chciałbym się teraz wypowiadać i powiem jedynie, że o ich ewentualnym kierunku, dużo wie pan Dugin.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.     

    Zobacz również:

    Macron: Unia Europejska potrzebuje głębokich reform
    „Europejska armia tylko po uzgodnieniach z NATO”
    Macron o kryzysie politycznym w Europie
    Szydło do Macrona: Polska również jest członkiem Unii Europejskiej
    Europejska armia? „To śmieszne”
    Tagi:
    obrona, wojsko, armia, Unia Europejska, NATO, Petro Poroszenko, Władimir Putin, Angela Merkel, Emmanuel Macron, USA, Rosja, Europa, Niemcy, Francja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz