02:23 14 Grudzień 2018
Na żywo
    Polskie sady

    Polakom gniją jabłka

    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Krótki link
    Aleksander Kwaśniewski
    301044

    Kiedy Francuzi zorientowali się, że decyzje polityczne uderzają ich po kieszeni i zagrażają ich ekonomicznej przyszłości, to wyszli na ulice. Zrobili trochę bałaganu, to i rząd otrzeźwiał - na razie na 6 miesięcy.

    Sankcje przeciwko Rosji tak spowszedniały, że zapowiedzi wprowadzenia nowych wzbudzają ekstazę tylko u nienasyconych antyrosyjską retoryką politykierów, dla których wszystko, co ma zabarwienie antyrosyjskie, wzbudza ekstatyczną radość i działa niczym afrodyzjak.

    Ludzkość od dawna poszukuje coraz to nowych „wspomagaczy”, więc patrząc z tego punktu widzenia, można wnioskować, że antyrosyjska histeria nie jest zła, skoro jakiejś grupie „robi dobrze”. Rzecz jednak w tym, że niewielka grupa zaspokaja swoje emocjonalne potrzeby kosztem dużych grup społeczno-zawodowych.

    W momencie wprowadzania antyrosyjskich sankcji i tzw. rosyjskiej odpowiedzi „na tapecie” pojawiły się polskie jabłka.

    Wielu polityków, zapatrzonych w tzw. zachód, kibicowało wprowadzaniu sankcji z tak wielką satysfakcją, że w tej euforii zapomnieli, że owe sankcje uderzają w nich samych i ich elektorat. Kiedy już do nich dotarło, że sami stworzyli sobie wielki problem, to zaczęli nadrabiać dobrą miną, czyli polska klasyka: dobra mina do złej gry.

    Producenci jabłek wiedzieli, że dobrze to się nie skończy, ale politycy nie tracili rezonu. Minister Marek Sawicki malkontentów i niedowiarków nazwał wprost: „Jesteście frajerami”. Propaganda sukcesu i niezachwiana wiara w polski spryt pozwalały sprzedawać polskie jabłka do Rosji poprzez państwa trzecie. Wielu polityków/naiwniaków tak było dumnych z tych działań, że publicznie ogłaszali, że polskie jabłka mimo sankcji pojawiają się w rosyjskich sklepach i na rosyjskich stołach.

    W momencie kiedy polscy politycy i sadownicy popadali w euforię, demonstrując swój spryt, zawsze wtedy pojawiał się sygnał ostrzegawczy ze strony rosyjskiej. Polacy nie znają albo zapomnieli rosyjską mądrość ludową „Tisze jediesz dalsze budiesz”. /тише едешь, дальше будешь/

    Przedstawiciele sadowników i ich polityczna emanacja prześcigali się w pomysłach, gdzie i kto może kupić polskie jabłka. Okazało się, że były wpadki z polskimi jabłkami w Szwecji, że Chiny coś by tam kupiły, ale w klasie premium, bo sami też produkują jabłka. Coś tam udało się wprowadzić na rynek europejski, coś tam zostało zniszczone i sadownicy zadowolili się rekompensatami. Wiele ton jabłek, w ramach darów, zostało przekazane do szkół, do rozdysponowania wśród uczniów oraz do parafii, gdzie księża wprost z ciężarówek nadzorowali rozdawanie jabłek. W parafiach pod kościołami rozdawano także warzywa, które podobnie jak jabłka stały się ofiarami sankcji.

    Dziś euforia sankcyjna opadła. Okazało się, że wielkiej polityki nijak nie można pogodzić z codziennym trudem o utrzymanie się na zglobalizowanym rynku. Mało tego, w polskich sklepach można spotkać jabłka z Chile, Argentyny, Nowej Zelandii, Włoch i nie wiadomo skąd, bo jedynie specjaliści mogą określić ich pochodzenie, a konsument zadaje sobie pytanie: Jak to jest, że mamy nadprodukcję jabłek, sadownicy narzekają, że większość produkcji sadowniczej idzie na tzw. przemysł po 8 groszy za kilogram, a w sklepach kilogram jabłek kosztuje 3-4 złote, chyba że jest promocja i można kupić kilogram za… 2 złote.

    Kiedy Francuzi zorientowali się, że decyzje polityczne uderzają ich po kieszeni i zagrażają ich ekonomicznej przyszłości, to wyszli na ulice. Zrobili trochę bałaganu to i rząd otrzeźwiał, na razie na 6 miesięcy. W Polsce „frajerzy” pogardzają politykami, ale — paradoksalnie — ciągle im ufają, wierząc, że tylko oni mogą rozwiązać problem, ponieważ sami go stworzyli.

    Dziś, tj. 6 grudnia 2018 roku, w okolicach Warki i Grójca można spotkać takie oto obrazki.

    Polskie sady
    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Polskie sady
    Polskie sady
    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Polskie sady
    Polskie sady
    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Polskie sady
    Polskie sady
    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Polskie sady

     

    Polskie sady
    © Fotografie od blogera Aleksander Kwaśniewski
    Polskie sady

    Powodzenia i smacznego.

    Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

    Zobacz również:

    Na polskich jabłkach zarobią Chińczycy?
    Kiedy polskie jabłka powrócą na rosyjskie stoły?
    Opony z polskimi jabłkami, boczkiem i ostrygami z Białorusi
    Jedz jabłka... i płacz
    Tagi:
    jabłka, sankcje, Rosja, Polska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz