Widgets Magazine
08:23 19 Sierpień 2019
Linia rozgraniczenia między ukraińskimi formacjami zbrojnymi a siłami milicji Ługańskiej Republiki

„Słuchaj Polak, tu już nigdy nie będzie przyjaźni: za dużo zła wyrządzili Ukraińcy”

© Zdjęcie : Tomasz Trump
Krótki link
Tomasz Trump
0 593

Stanica Ługańska – jedyne dla mieszkańców LNR przejście na Ukrainę przez linię rozgraniczenia między ukraińskimi formacjami zbrojnymi a siłami milicji Ługańskiej Republiki.

Codziennie tysiące osób, w większości emerytów, dojeżdża tu z Ługańska, aby po trwającej nawet kilka godzin odprawie wypłacić pieniądze z mobilnych bankomatów, zrobić tańsze zakupy, załatwić sprawy urzędowe. Do przejścia mają około 800 metrów, częściowo po moście, którego jedno przęsło zostało zniszczone przez ukraińską armię jeszcze w 2015 roku. Przejście jest czynne do zmroku, po zamknięciu zazwyczaj zaczynała się wymiana ognia, całkiem niedawno słyszałem serie wystrzałów i odgłosy eksplozji. Zarówno Milicja Ługańskiej Republiki Ludowej, jak i armia Ukrainy zgromadziły w najbliższym sąsiedztwie punktu kontrolnego spore siły.

Ostrożny optymizm po raz 81

26 czerwca, białe race wystrzelone z dwóch stron rzeki Doniec dały sygnał do początku realizacji jednego z punktów Porozumień Mińskich – wycofania sił i środków, utworzenia strefy zdemilitaryzowanej. W ciągu kilku dni cała broń była wycofana. Nastąpił demontaż betonowych umocnień i bunkrów, punkt kontroli paszportowej został obsadzony przez cywilnych pracowników, wojskowe patrole zastępowane są przez funkcjonariuszy policji. Misja OBWE monitorowała cały proces przy pomocy kilku kamer zamontowanych na masztach, pracownicy misji są obecni na punkcie od świtu do zmierzchu.

30 czerwca obydwie strony zgłosiły zakończenie procesu. Ostrożny optymizm zakłóca jednak fakt, że od 2016, kiedy to wyznaczono pierwszy termin, rozpoczęcie wycofywania wojsk było 81 razy sabotowane przez stronę ukraińską.

Konflikt zbrojny w Donbasie nie ustaje już od pięciu lat. Po przewrocie państwowym, dokonanym na Ukrainie 22 lutego 2014 roku, przeciwnicy Euromajdanu na południowym wschodzie kraju zbierali się na masowe wiece, aby zażądać rozstrzygnięcia kwestii statusu języka rosyjskiego i wdrożenia reformy konstytucyjnej, przewidującej decentralizację regionów, aż do federalizacji kraju.

12 maja 2014 roku, w Ługańsku przeprowadzono referendum podczas którego 96,2% biorących w nim udział opowiedziało się za pełną niezależnością. Powstała Ługańska Republika Ludowa. 2 czerwca, niespełna miesiąc po proklamowaniu Republiki, Ługańsk został zaatakowany przez ukraińskie wojsko i oddziały nacjonalistów – ochotników.

Próby uregulowania konfliktu na południu Ukrainy, nawet przy udziale cieszących się autorytetem negocjatorów zagranicznych nie powiodły się do dziś. Ze strony ukraińskiej wszystkie porozumienia nadal pozostają tylko czczymi obietnicami.

21 lipca o godzinie 00:01 w Donbasie weszło w życie nowe – absolutne i bezterminowe – zawieszenie broni. Ale już w południe iły zbrojne Ukrainy ostrzelały miejscowość Nowa Tawrija na południu obwodu donieckiego, łamiąc rozejm. Trwał on 12 godzin 53 minuty.

A przecież nowy ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski w swoich pierwszych wystąpieniach także deklaruje chęć rozmów pokojowych z Rosją, realizację Porozumień Mińskich i powrót Republik Donieckiej i Ługańskiej w skład Ukrainy.

Ukraińcy wyrządzili za dużo zła, aby im to wybaczyć

Mieszkańcy Ługańska sceptycznie, delikatnie mówiąc, odnoszą się do planów Zełeskiego.

Siergiej (32 lata) wstąpił do milicji ludowej w lipcu 2014, po ostrzale targu „Centralny Rynek” w centrum miasta. „Nie ma mowy o wejściu naszych ziem w skład Ukrainy” – mówi zdecydowanie, bez chwili namysłu. Stwierdza, że mieszkańcy Republiki dokonali wyboru a armia ukraińska, ostrzeliwując miasto i zabijając cywilnych mieszkańców, mocno ich w tym wyborze utwierdziła.

36-letni Losza twierdzi, że „tu już nigdy nie będzie przyjaźni, za dużo zła wyrządzili Ukraińcy, aby im to wybaczyć”. „Co oni (Ukraińcy – red.) zrobią z tymi faszystami-nacjonalistami, którzy chcą wypędzać i zabijać „moskali”?” – pyta. Złożył papiery na rosyjski paszport, jak dostanie to wyjeżdża, praca w Rostowie już czeka.

Drobna blondynka Elena, fryzjerka z osiedla Mirnyj, marzy o powrocie czasów sprzed wojny. Wszystko było, mówi – praca, pieniądze, pokój. Teraz pracuje za „kopiejki”, mąż na emigracji zarobkowej w Czechach. Mieszka i pracuje na osiedlu, na którym do dzisiaj widać ślady eksplozji ukraińskich rakiet i pocisków, do dzisiaj w miejscach śmierci jej sąsiadów leżą kwiaty, pojawiają się znicze.

Tatiana, emerytka, w jej ogrodzie w okolicy ostrzeliwanego dworca autobusowego wybuchł pocisk. Tylko dzięki temu, że jej ojciec budując skromny domek w 1954 roku obił drzwi grubą blachą, przeżyła. Z uśmiechem mówi o tym, że tacie zawdzięcza życie 3 razy. Pierwszy raz – bo doszedł do Berlina w zwycięskiej Wojnie Ojczyźnianej, na froncie poznał mamę. Drugi raz – bo się urodziła, i trzeci właśnie przez tę blachę. Czy Donbas mógłby wrócić w skład Ukrainy? Uważa, że zdecydowanie nie. Zbyt bolesne wspomnienia z czerwca – sierpnia 2014, widok ciał jej sąsiadów na ulicy, zburzone domy, głód, brak prądu i wody.

„Oni chcieliby nas – Ruskich – wypędzić z naszej ziemi, chcieliby nas wymordować”. Opowiada o tym, że jej mąż był w czasie ostrzału na bazarze, widział straszne rzeczy, potem zaczął podupadać na zdrowiu, dzisiaj praktycznie nie wstaje. Emerytury wypracowanej przez 40 lat nie odbiera, trzeba jechać do Stanicy Ługańskiej zatłoczonym autobusem. Pomaga jej syn, który wybrał rosyjską Workutę na północy, ma niezłą pracę, dobrze zarabia. Pomajdanową Ukrainę obwinia o to, że wnuki widzi raz-dwa razy do roku.

Nostalgiczne nastroje w zatłoczonym autobusie „do Europy”

W autobusie do Stanicy Ługańskiej, w 90% wypełnionym emerytami, pomysły Zełenskiego też nie wzbudzają aplauzu. Pomimo comiesięcznych, męczących wypraw „do Europy”, jak z ironią nazywana jest Ukraina, pomimo wszystkich niedogodności, nikt „tych banderowców” tu nie chce. Przez 30 minut słucham opowieści o tym, jak było dobrze za czasów ZSRR, o godnym życiu, o pokoju, o mieszanych małżeństwach. „Słuchaj Polak, to już nigdy nie wróci” – mówią.

Od czasu wyboru Zełenskiego i zapowiedzi przerwania ognia, ostrzały, zwłaszcza w okolicy Doniecka, Gorłowki i Pierwomajska, nie ustają.

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

ŁRL: Ukraińscy generałowie zmówili się przeciwko Zełenskiemu
DRL i ŁRL wydały rozkaz o zawieszeniu broni
ŁRL: Żołnierze w cywilnych ubraniach zaminowują terytorium w Donbasie
Tagi:
Ukraine, Ługańska Republika Ludowa, Stanica Ługańska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz