15:45 13 Grudzień 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 4°C
Na żywo
    Europejska Unia Energetyczna: czyje drogi się z nią rozchodzą?

    Europejska Unia Energetyczna: czyje drogi się z nią rozchodzą?

    © AP Photo/ Petr David Josek
    Gospodarka
    Krótki link
    Leonid Sigan
    0 365

    Komisja Europejska opublikowała pakiet dokumentów, które konkretyzują propozycję utworzenia unii energetycznej. Ich główne tezy w rozmowie z ekspertem do spraw energetyki Andrzejem Szczęśniakiem omawia redaktor rozgłośni radiowej „Sputnik” Leonid Sigan.

    — Jakie postulaty są zawarte w strategii utworzenia unii energetycznej?

    — Głównym celem tej strategii jest utworzenie europejskiego rynku energii. I to jest cel od 20-25 lat. Takie elementy, które są bardzo głośne w mediach, w rodzaju jakiś grup zakupowych, czy odcinania się od dostaw z Rosji, nie zajmują tutaj, moim zdaniem, żadnego miejsca. One nie mają wielkiego znaczenia, ponieważ są to cele polityczne tylko niewielkiej grupy państw europejskich. Natomiast podstawowi uczestnicy rynku energetycznego – Niemcy, Francja, Włochy, Austria, te duże kraje, doskonale wiedzą, że bez rosyjskiego gazu, bez ropy, bez współpracy energetycznej i gospodarczej Europa będzie o wiele słabsza i będzie drożej płacić za energię. Takich elementów, których jest bardzo dużo w planach i żądaniach wielu grup, w tym dokumencie nie ma. Oczywiście są tam cele rynkowe, czyli, chodzi o to, aby Unia Europejska była jednym wielkim rynkiem, co oznacza przede wszystkim otwarcie granic i przejęcie mniejszych rynków, zwłaszcza nowych krajów europejskich, przez duże firmy Europy Zachodniej. Poza tym, jest to unia także klimatyczna. To jest mocno podkreślane, że ten program jest uzupełnieniem pakietu energetyczno-klimatycznego, który był podpisany w ubiegłym roku i że jest to program, który ma dwa podstawowe wymiary — klimatyczny i rynkowy.

    - Czy dokumenty, o których mowa, uwzględniają tezy zawarte w tak zwanym „planie Tuska”, który przewidywał stworzenie agencji dla wspólnych zakupów gazu przez kraje Unii. Z przecieków prasowych wynika, że sprzeciwiły się temu Niemcy. A premier Węgier Viktor Orban jest wręcz przeciwny unii energetycznej, która prowadzi do podważania suwerenności energetycznej państw członkowskich.

    — Podstawowym napięciem i kwestią, o którą się toczy walka w tym programie, jest przekazanie władzy nad sektorem energetycznym z krajów członkowskich, a to jest zagwarantowane w artykule 194 Traktatu Lizbońskiego, do Brukseli. I to jest podstawowa przyczyna napięcia. Stąd obrona niektórych państw własnej suwerenności nad sektorem energetycznym. Wracając do tych dwóch postulatów premiera Tuska, odmiennych od dzisiejszego kształtu Unii Energetycznej, to pierwszy dotyczy węgla. Dla Polski jest to bardzo poważny problem, bo europejska polityka energetyczna dla polskiego węgla to wyrok śmierci. Plany premiera Tuska były całkiem słuszne, ale one, jak to bywa w ucieraniu się programów europejskich, zostały całkowicie odłożone na bok. Polski węgiel nie znajduje miejsca w energetycznym miksie europejskim. W tym kontekście Polska będzie miała ogromne problemy, zresztą już od wielu lat je ma. Drugi element to jest wspólna grupa zakupowa, ale ten postulat miał cechy bardzo polityczne. Dlatego przez wiele krajów europejskich, nie tylko przez Niemcy, był kontestowany, ponieważ przenosił pole kontaktów odnośnie dostaw energii, zakupów i importu z pola handlowego, biznesowego na pole polityczne. Europa ma nie najlepsze doświadczenie, zwłaszcza we wczesnej fazie zakupów – dotyczy to, na przykład, Euroatomu. Duże kraje europejskie nie chcą tracić dobrych kontraktów. Nie chcą tracić preferencyjnych i wynegocjowanych dobrych cen w dostawach rosyjskich na rzecz konstrukcji, gdzie podejrzewają, że byłaby to konstrukcja bardzo upolityczniona, i w związku z tym niebezpieczna. Należy pamiętać, że taka monopson, czyli monopol kupujących, wyzwoliłby reakcję drugiej strony, na przykład, powołanie gazowego OPEC. Unia na tym by nie zyskała.

    Te dwa elementy — węgiel i grupa zakupowa czyli wspólne zakupy — wywołały protesty także takich krajów dostarczających gaz jak Norwegia, i w rezultacie one zostały porzucone. Były zbyt twarde i nie pasowały do polityki europejskiej. Po nich zostały niewielkie ślady, na przykład, postulat, podkreślam postulat, to nie jest jeszcze fakt, żeby Unia Europejska miała wgląd, uczestniczyła lub opiniowała umowy międzyrządowe. Moim zdaniem, to jest tylko oferta ze strony Komisji, i ona nie zostanie przyjęta, bo to podważa realny wymiar suwerenności, przy czym nie tylko energetycznej, lecz też w ogóle politycznej państw członkowskich. Przecież kontrola nad umowami międzynarodowymi powoduje, że takie państwo nie ma pełnej swobody zawierania takich umów. Pewne elementy zostały zaproponowane, ale myślę, że w toku obróbki tego projektu Komisji Europejskiej, który jeszcze musi przejść kilka faz akceptacji, one zostaną usunięte. W wyniku pozostanie to, co jest sednem polityki europejskiej, czyli przede wszystkim rynek, jeden europejski rynek energetyczny i element klimatyczny, czyli kwestia energii odnawialnej, efektywności energetycznej, bo to jest domeną wielkich, najbardziej rozwiniętych gospodarek europejskich.

     

    Tagi:
    Unia Energetyczna, Unia Europejska
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz