13:36 20 Sierpień 2017
Warszawa+ 17°C
Moskwa+ 30°C
Na żywo
    Demonstracja w Niemczech przeciwko TTIP

    USA zaciągają Europę do „gospodarczego NATO”

    © flickr.com/ Mehr Demokratie
    Gospodarka
    Krótki link
    0 1494693

    Proces tworzenia wspólnego rynku między UE i USA napotyka na coraz poważniejszy opór wśród Europejczyków. Tymczasem UE ma znacznie lepszą i bliższą alternatywę handlową.

    W przeddzień rozpoczynającej się w weekend dziewiątej rundy pertraktacji na temat zawarcia porozumienia w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) jego przeciwnicy zorganizowali akcje protestacyjne na całym świecie — nie tylko w Europie, ale także w Ameryce, Azji, a nawet Afryce. Całkowita liczba podpisów Europejczyków zebranych przeciwko TTIP przekroczyła 1,7 miliona.

    TTIP to prawna organizacja wspólnego rynku krajów „złotego miliarda”, w wyniki czego powstanie handlowo-gospodarczy analog NATO jednoczący USA i Europę. Oczywiste jest, że ta unia gospodarcza wzmocni ogólny wpływ USA na Europę. Właśnie dlatego projekt ma wielu przeciwników nie tylko wśród antyglobalistów i lewicowców, ale także wśród nacjonalistów i prawicowców, czyli tych, którzy opowiadają się za utrzymaniem niezależności państw europejskich. W przyszłości protesty mogą stać się ważnym elementem w walce wokół projektu TTIP.

    USA muszą powstrzymać globalną ekspansję gospodarczą Chin chociażby w Europie biorąc pod uwagę, że przegrywają z nimi rywalizację w Azji i Ameryce Łacińskiej, gdzie już faktycznie zawalił się analogiczny do TTIP projekt Transpacyficznego Partnerstwa. Ponadto Obama chce opuścić Biały Dom chociaż z jakimś znaczącym osiągnięciem w polityce zagranicznej.

    Negocjacje w sprawie TTIP są ściśle tajne, a o ich postępie nie jest nawet informowany Parlament Europejski. Jednak Waszyngton i Bruksela aktywnie przekonują Amerykanów i Europejczyków, że jest to dla nich korzystne. Obniżymy stawki, usuniemy bariery między przedsiębiorstwami, wzrośnie handel, pojawią się nowe miejsca pracy, zwiększy się wzrost gospodarczy — to wszystko powinno przekonać ludność.

    Pomimo tego kuszącego obrazu większość Europejczyków z jakiegoś powodu nie wierzy w korzyści płynące z TTIP. Ale teraz główne pretensje Europejczyków wobec porozumienia mają charakter nie tyle ekonomiczny, co społeczny — wielu obawia się obniżenia europejskich standardów jakości życia w wyniku ekspansji amerykańskich firm. „Zwykłe normy dla żywności, ochrony środowiska, zatrudnienia, świadczenia usług — to wszystko wraz z zawarciem umowy zostanie postawione na głowie”, — powiedział jeden z liderów niemieckiej Partii Lewicy Bernd Riexinger na sobotnim wiecu w Kassel.

    Demonstracja przeciwko TTIP
    © flickr.com/ Global Justice Now
    Państwo socjalne z jego wysokimi standardami zbudowane w Europie (przede wszystkim oczywiście w Niemczech i Skandynawii) jest po prostu sprzeczne z zasadami gry, które istnieją w Ameryce, gdzie nie ma niczego takiego nawet we wspomnieniach. A to oznacza, że zostanie ono zmuszone albo dostosowywać się, aby przyciągnąć amerykańskie lub utrzymać europejskie inwestycje, albo utracić źródła do życia w wyniku ucieczki kapitału.

    „Przepychanie” TTIP odbywa się na tle świadomego osłabienia europejsko-rosyjskich relacji. I chociaż formalnie oba te procesy nie są związane, jest jasne, że Stany Zjednoczone faktycznie wykorzystują konflikt na Ukrainie do wspierania procesu integracji atlantyckiej. Zmuszając Europę do utrzymania sankcji i zerwania więzi z Rosją, USA tym samym zawężają jej pole manewru.

    A przecież w celu zapewnienia wzrostu europejskiej gospodarki istnieją także inne sposoby — Chiny zaczynają torować przez Eurazję „Jedwabny Szlak” do Europy, Rosja już od dawna oferuje strefę wolnego handlu z zamiarem stworzenia jednolitego rynku od Lizbony do Władywostoku. Jednak Europa nadal wspierając USA w ich presji na Rosję pozbawia się nie tylko swobody manewru w kierunku atlantyckim, ale także możliwość rozwoju korzystnych i nie zagrażających jej niezależności i stylowi życia więzi z Rosją.

    Jednak nie można mówić, że jest to ostateczny wybór Europy — mowa o obecnym kierownictwie krajów europejskich, które raczej nie pozostanie u władzy, jeśli wbrew woli większości swoich własnych wyborców zawrze i ratyfikuje TTIP.

    Zobacz również:

    CounterPunch: „Dziel i rządź” hasłem zagranicznej polityki USA
    Komorowski: umowę handlową z USA trudno zrealizować, ale jest ona ważna
    Tagi:
    TTIP, Unia Europejska, Europa, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz