01:41 11 Sierpień 2020
Gospodarka
Krótki link
0 972
Subskrybuj nas na

Ukraina nie może zerwać swoich stosunków ekonomicznych z Rosją, tak jak by tego pragnęła, pisze gazeta „The Wall Street Journal”.

Z punktu widzenia mediów, próby przeorientowania ukraińskiej gospodarki na Zachód z trudem przychodzą miejscowym firmom. W chwili obecnej nie mogą konkurować z europejskimi firmami. 

Wydawnictwo zauważa, że nowy kijowski rząd próbuje oddalić się od Rosji różnymi sposobami: poprzez porozumienie o stowarzyszeniu z Unią Europejską, poprzez wielomiliardowe pożyczki, poprzez tzw. ustawy antykomunistyczne. 

„Ale skierować swoją gospodarkę na Zachód to zadanie bardzo trudne” – pisze gazeta. M.in. z powodu tego, że wiele przedsiębiorstw przemysłu ciężkiego, które pojawiły się w okresie ZSRR jest ściśle związanych z Rosją i nie wytrzymuje konkurencji z Zachodem. 

Gazeta pisze, że z jednej strony, na Ukrainie panują wyraźne antyrosyjskie nastroje: na przykład, szyldy reklamowe w Berdyczowie, niedaleko Kijowa, informują o zwycięstwach wojskowych przeciwko prorosyjskim powstańcom na wschodzie Ukrainy, pomnik Lenina został zburzony, a słowo Rosja na jednym z miejscowych banków aktywiści zamalowali kolorami flagi Ukrainy. 

Jednak kierownik miejscowego przedsiębiorstwa budowy maszyn „Progress” Igor Szczesniakow, który także uważa Rosję za wroga, próbuje zwiększyć sprzedaże tradycyjnym sposobem: poprzez zwiększenie transakcji z Rosją właśnie. „Z jednej strony, to nasz wróg. Ale nie zatrzymaliśmy handlu. Mam tysiąc ludzi w fabryce. Wszyscy oni chcą jeść i karmić swoje rodziny” – wyjaśnia on dla „The Wall Street Journal”. W ciagu ostatnich dwóch lat zamówienia z Rosji dla „Progressu” zmniejszyły się o 2/3. 

„Europa nas nie chce. Nie jesteśmy tam potrzebni. Próbujemy przebić się na europejski rynek, ale nasz udział na nim jest niewielki i nie rośnie” – dodaje Szczesniakow. 

Jego zastępca Giennadoj Łozowski zgadza się z nim. „Technologia w Europie jest o wiele lepsza” – wyjaśnia on „The Wall Street Journal”. Spadek hrywny jeszcze bardziej utrudnił sytuację „Progressu”, ponieważ przedsiębiorstwo uzależnione jest od importu, dodał on, wskazując na włoski termometr i słowacki licznik na swoim biurku. 

Okładka tygodnika Do Rzeczy
© Zdjęcie : Do Rzeczy
Oczywiście, „najcięższym ciosem” dla Ukrainy okazało się to, co stało się z fabrykami w strefie działań bojowych i niedaleko od nich. Jednak w wyniku strat rosyjskiego rynku cierpią także fabryki takie jak „Progress”, które znajdują się w odległości setek kilometrów. 

Większych przedsiębiorstw to także dotyczy: m. in. największa fabryka budowlana Ukrainy, należąca do największej kompanii metalurgicznej na świecie ArcerolMittal, została zmuszona do niemal całkowitego zamknięcia sprzedaży do Rosji i szukania nowych klientów na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej. 

Inaczej sytuacja przedstawia się z zakładami rolnymi, które nie są tak uzależnione od Rosji: niektóre z nich nawet rosną, jednak takie firmy to wyjątek od reguły, pisze „The Wall Street Journal”.

Zgodnie z danymi statystycznymi, które cytuje gazeta, z powodu konfliktu w Donbasie eksport z Ukrainy do Rosji obniżył się w pierwszym kwartale 2015 roku o 61,3 %, a eksport do Unii Europejskiej spadł o 1/3. PKB Ukrainy w tym okresie spadło o 17.6%, rozmiar produkcji przemysłowej o ponad 1/5. 

Zobacz również:

Minister finansów Ukrainy poinformowała o trudnościach w rozmowach z kredytodawcami
Rosja nie zrestrukturyzuje zadłużenia Ukrainy w wysokości 3 mld. dolarów
Ekonomista o limitach dla Ukrainy na rynku UE: to jest ze sfery science fiction
Tagi:
Wall Street Journal, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz