19:52 21 Wrzesień 2017
Warszawa+ 12°C
Moskwa+ 14°C
Na żywo
    Aleksis Tsipras

    1000 euro z każdego Europejczyka na uratowanie Grecji

    © AP Photo/ Geert Vanden Wijngaert
    Gospodarka
    Krótki link
    5813252

    Podczas obecnego, najostrzejszego etapu kryzysu greckiego premier Grecji Aleksis Tsipras często mówił o solidarności europejskiej jako gwarancji wyjścia jego państwa z fatalnej sytuacji. Jeśli Tsipras liczył na solidarność i współczucie, przede wszystkim ze strony innych niebogatych państw Unii Europejskiej, to się przeliczył.

    Z ust polityków Europy Środkowo-Wschodniej pod adresem Greków w ostatnich tygodniach wyszło nie mniej krytyki, niż z Niemiec. „Nowa Europa” wygląda jak bastion ostrego kursu politycznego wobec Aten. Opinię większości wyraziła pewna starsza Estonka, której słowa zacytowała gazeta «Postimees»: „Życiowy poziom Greków do tej pory był wyższy niż nasz. Nie mogę zrozumieć na co oni liczą? Przecież to normalne, że trzeba spłacać długi”. 

    8 lipca podczas debat, które nastąpiły po wystąpieniu Tsiprasa w Parlamencie Europejskim, jedna z najbardziej dobitnych wypowiedzi należała do eurodeputowanego i byłego marszałka Senatu RP Ryszarda Legutko, który nazwał politykę greckiego rządu „złym teatrem”. Chwilę wcześniej premier Słowacji Robert Fico wypowiedział się kategorycznie przeciw idei spisania części greckich długów: „Dług powinien nadal wisieć im na szyi, powinni go spłacić”. 

    Unia Europejska planowała wykorzystać taki instrument, jak Europejski Mechanizm Finansowej Stabilizacji. Minister finansów Czech Andrej Babiš powiedział wczoraj, że Czechy  nie są gotowe gwarantować Grecji pożyczkę, a tym bardziej jej udzielić: „Czechy odmawiają służenia jako gwarant greckich długów, a Rada Europy w zeszłym roku mówiła, że ten mechanizm (Europejski Mechanizm Finansowej Stabilizacji) po czerwcu 2013 roku nie będzie wykorzystywany. Trzymamy się tego, że ten mechanizm nie powinien być wykorzystany”. 

    Potępiając Grecję Europa Środkowa kieruje się własnym doświadczeniem: większość państw tego regionu przeszła w ostatnich latach przez trudne refermy finansowe. Długo i bez rezultatu można dyskutować o tym, na ile perspektywiczna jest polityka ostrych oszczędności, argumentów „za” i „przeciw” jest tu mniej więcej tyle samo. Ale na stanowisko Europy Środkowej w kwestii greckiej ta polityka wpływa jednoznacznie: my się męczyliśmy, dlaczego wy mielibyście się nie pomęczyć, tym bardziej, że długów macie więcej, a żyje się wam nie gorzej niż nam?

    Problem polega na tym, że długi z Europejskiego Mechanizmu Finansowej Stabilizacji powinno gwarantować wszystkich 28 państw członkowskich, nie tylko członkowie strefy euro. A to cios we wszystkich europejskich podatników. Największy rachunek otrzymał Luksemburg: nowe porozumienie z Grecją będzie go kosztować po 1260 euro za każdego mieszkańca państwa. Mieszkańców Finlandii Grecja będzie kosztować 925,9 euro. 52% Finów już zapowiedziało, że w tym roku będą musieli zmienić swoje plany urlopowe. 

    Obawy związane z tym, że trzeba będzie spłacać cudze długi rosną w Szwecji, choć państwo to nawet nie wchodzi w skład strefy euro. Po tym, jak premiera Szwecji Stefana Levena zaproszono do udziału w niedzielnym spotkaniu na temat regulacji greckiego długu, jeden ze szwedzkich blogerów napisał

    „Zdaje się, że Unia Europejska może spróbować zmusić do płacenia greckich długów nawet tych, kto nie bierze udziału w ekonomicznej współpracy europejskiej. Wkrótce z pewnością zaczną twierdzić, że Szwecja bardzo skorzystała na swoim członkostwie w Unii Europejskiej, czyli że powinna przelać miliardy, żeby pomóc tym, kto ma euro…Wiadomo, czym to się skończy – będziemy musieli płacić…”. 

    Liderka partii „Front Narodowy” Marine Le Pen skomentowała dziś rezultaty ostatnich dni, które doprowadziły do porozumienia z Grecją: „Pan Hollande kłamie. Mówię o tym otwarcie. Okłamuje Francuzów zmuszając ich do myślenia, że ta operacja będzie dla nich bezbolesna”, powiedziała Le Pen na konferencji prasowej, poświęconej greckiemu kryzysowi. Zadała ona pytanie, czy Francuzi będą mogli „wziąć na siebie nowy dług”, podczas gdy nigdy, zdaniem Le Pen, nie otrzymają swoich pieniędzy z powrotem. 

    Grecki kryzys, czym by się nie zakończył, prawdopodobnie doprowadzi Europę do nowego rozłamu. Jego linia, w odróżnieniu od czasów zimnej wojny, nie będzie przebiegać między Wschodem i Zachodem, ale między północą i południem Starego Świata. Europa Północna i Środkowa tak czy inaczej skłonne są stanąć po stronie Niemców, europejskie południe i południowy-wschód – poprzeć Francuzów. I mowa tu nie tylko o greckich długach, ale również o różnicy poglądów na to, jak powinna rozwijać się Unia Europejska: czy ma być „Europą solidarności” czy „Europą rozsądku”. 

    Zobacz również:

    MSZ Niemiec wezwał Grecję do podjęcia wysiłków w celu przywrócenia zaufania
    Pieskow: Kreml na razie ostrożnie podchodzi do porozumień ws. Grecji
    Przywódcy strefy euro osiągnęli jednogłośne porozumienie ws. Grecji
    Tagi:
    kryzys, dług, UE, Grecja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz