01:12 11 Sierpień 2020
Gospodarka
Krótki link
6852
Subskrybuj nas na

Luki po importowanych gatunkach serów chętnie zapełniają rosyjscy producenci i czerpią z tego korzyści. Wśród rodzimych biznesmenów jest Andriej Akesolo, właściciel małej koziej organicznej farmy „Koza Nostra”, która kiedyś przynosiła straty.

„Oczywiście kontrsankcje wpłynęły na nas w najlepszy możliwy sposób”, wzrósł popyt na nasze produkty. W efekcie firma „Koza Nostra” rozwija się”,- mówi Andriej Akesolo. Embargo na dostawy do Rosji produktów żywnościowych z krajów unijnych w odpowiedzi na zachodnie sankcje wpłynęły pozytywnie na rozwój rodzinnej produkcji.

Andriej Akesolo jest synem jednego z trzech tysięcy hiszpańskich republikanów, których jako dzieci przywieziono do Związku Radzieckiego w 1937 roku. Urodził się i wychował w Moskwie, wykształcił się na lekarza i przez wiele lat pracował w zawodzie. Rolnictwem chciał zajmować się od zawsze i kiedy pojawiła się taka możliwość, skorzystał z niej.

— W poprzednim życiu zarabiałem pieniądze, by rozpocząć działalność rolniczą. To jest przecież bardzo drogie – napisał Andriej w swojej ankiecie na portalu LavkaLavka.

Akesolo zainteresował się kozami i szybko zrozumiał, że w Rosji brak małych gospodarstw, które produkują dobrej jakości produkty z koziego mleka. W taki sposób 75 kilometrów od Moskwy pojawiła się kozia ferma, którą Andriej nazwał „Koza Nostra”. Akesolo hoduje dwie rasy: znaną saaneńską i egzotyczną nubijską. Trzyma około 100 zwierząt, z których 38 daje mleko, a reszta dopiero dorasta. Rosjanin zorganizował gospodarstwo na wzór hiszpański i francuski. „Koza Nostra” specjalizuje się w produkcji serów, ale wytwarza też mleko, zsiadłe mleko i masło.

Zobacz również:

Więźniowie polityczni na Ukrainie nie są fikcją
Saakaszwili liczy na FBI
Migranci: za a nawet przeciw
Tagi:
sankcje, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz