22:15 20 Listopad 2017
Warszawa+ 2°C
Moskwa+ 2°C
Na żywo
    Chińscy robotnicy w fabryce włókienniczej

    Tsunami chińskiej produkcji: kto ucierpi z powodu „rynkowego” statusu Chin?

    © AFP 2017/ Stringer
    Gospodarka
    Krótki link
    21324511

    Od 2016 roku Chiny przechodzą do kategorii krajów z „gospodarką rynkową”. Amerykańskie Centrum Analityczne Economic Policy Institute z tej okazji przedstawiło raport na temat tego, jakie sektory gospodarki Europy najbardziej ucierpią i jak wielu Europejczyków wkrótce straci pracę.

    W 2001 roku Chiny zostały przyjęte do Światowej Organizacji Handlu na warunkach, że do 2016 roku pozostaną w kategorii krajów z „gospodarką nierynkową”. Status ten pozwala na wprowadzanie i stosowanie wobec Chin środków antydumpingowych, a nawet embarga. UE skorzystała z tego prawa około 50 razy. Jednakże wraz z przejściem do kategorii krajów z „gospodarką rynkową” nie będzie można zastosować żadnych z tych środków.

    Tak więc w 2016 roku dla chińskich eksporterów otworzy się szeroki przestwór na europejskim rynku dla sprzedaży swoich produktów już nie będących przedmiotem ograniczeń i kar. Amerykańskie Centrum Analityczne Economic Policy Institute przedstawiło z tej okazji cały raport. Dokument mówi, że jeśli teraz wymiana handlowa Chin z Unią Europejską jest szacowana na 1 mld euro dziennie, to wkrótce o wiele zwiększy się, a dostawy towarów z Chin do Unii Europejskiej wzrosną według różnych źródeł od 25% do 50%.

    Raport zauważa, że szczególnie ucierpią takie sektory, jak przemysł motoryzacyjny, stalowy i aluminiowy, celulozowo-papierniczy, produkcja ceramiki i szkła. Zakłada się, że ucierpi również sektor przemysłu lekkiego, a także producenci elektroniki i optyki.

    W dalszej części amerykańskie centrum dochodzi do wniosku, że w okresie od 2017 do 2020 roku w krajach UE ponad 3,5 mln osób straci pracę. Od masowego importu tanich chińskich produktów najbardziej ucierpi sektor przemysłowy w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii i Francji.

    W rzeczywistości jest to kolejny cios dla europejskiej gospodarki po rosyjskich sankcjach odwetowych, które zostały wprowadzone w odpowiedzi na sankcje inspirowane przez Stany Zjednoczone, konkludują amerykańscy eksperci.

    Animowana walka USA i Chin
    © Zdjęcie: YouTube /
    O komentarz w związku z wnioskami raportu „Sputnik Polska” poprosił eksperta Grafiana Cimeka, doktora nauk ekonomicznych, eksperta Europejskiego Centrum Analiz Geopolitycznych (Polska).

    — Ten problem zależy w istocie od miejsca, jakie Chiny zajmą w strategii z jednej strony Unii Europejskiej, a z drugiej strony Stanów Zjednoczonych. Wiemy, że obecnie jest negocjowana Transatlantycka Strefa Wolnego Handlu pomiędzy Waszyngtonem a Brukselą, która, jak się wydaje, jest głównie kierowana interesem amerykańskim, gdzie Unia jest na pozycji młodszego partnera. Decyzja o podejściu do Chin jest związana moim zdaniem z kierunkami strategii, jaką Unia Europejska podejmie w obecnie kształtującym się świecie wielobiegunowym. Innymi słowy, jeżeli dalej będzie tkwiła w ścisłym związku z USA i ten traktat, ta strefa wolnego handlu zostanie podpisana, to należy oczekiwać jakiejś rewizji i przeciwdziałania chińskiej ekspansji gospodarczej. A jeżeli Unia postanowi się uniezależnić, to pójdzie w kierunku bardziej spolegliwym dla Pekinu, widząc po prostu w rękach zbytów wschodnich również szansę dla eksportu i rozwoju własnej gospodarki pogrążonej przecież w kryzysie.

    — Na pewno, polska gospodarka jest gospodarką półperyferyjną, w związku z czym, jeżeli wejdą tu Chińczycy z całym swoim zapleczem możliwości, to niewątpliwie nasze państwo może tu być za słabe, aby obronić swoje pozycje, —  uważa polski ekspert.

    Słowacki ekonomista Vladimir Bačišin, profesor Paneuropejskiego Uniwersytetu w Bratysławie, podziela obawy swojego polskiego kolegi w związku z chińską ekspansją:

    — My z niepokojem oczekujemy zmiany statusu chińskiej gospodarki na „rynkową”, choć w rzeczywistości gospodarka ta od dawna działa jako rynkowa. Ale tak można było ją w jakiś sposób regulować, obowiązywały środki antydumpingowe. Teraz znajdujemy się w obliczu tsunami chińskich tanich produktów, któremu trudno jest się przeciwstawić.

    — Amerykańscy eksperci lubią straszyć Europę. Dlaczego? Ponieważ fala tanich towarów najprędzej znacząco uderzy w same USA, będzie miała negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę. To po pierwsze. Po drugie, wraz ze zmianą statusu chińskiej gospodarki na „rynką” może okazać się, że innowacje i różne technologie stopniowo z Doliny Krzemowej zaczną emigrować do Państwa Środka… I to jest już bardzo, bardzo poważne, — podsumowuje słowacki ekonomista.

    Zobacz również:

    Kraje azjatyckie stają się liderami turystyki do Rosji
    Chiny uruchomią własny system płatniczy CIPS do końca 2015 roku
    Wall Street Journal: Chiny będą inwestować w Daleki Wschód mimo kryzysu
    Tagi:
    handel, Światowa Organizacja Handlu (WTO), Unia Europejska, Chiny, Europa, USA
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz