11:25 18 Listopad 2017
Warszawa+ 3°C
Moskwa+ 3°C
Na żywo
    Europejska Unia Energetyczna: czyje drogi się z nią rozchodzą?

    UE obraziła się na Rosję

    © AP Photo/ Petr David Josek
    Gospodarka
    Krótki link
    1623621242

    Europejska biurokracja obraziła się na Rosję.

    Komisarz UE ds. handlu Cecilia Malmström oburzyła się faktem, że w trójstronnych negocjacji na temat zmian systemu handlu między Rosją a Ukrainą, Moskwa broniła interesów narodowych i zażądała od UE podpisania prawnie wiążącej umowy. Od Rosji Bruksela oczekiwała wyłącznie jednostronnych ustępstw. I oburzyła się, że się nie doczekała.

    Według Komisji Europejskiej decyzja Moskwy o odmowie utrzymania w przyszłym roku strefy wolnego handlu w odniesieniu do Ukrainy „jest presją polityczną i przeczy zasadom negocjacji grupy trójstronnej określonym w porozumieniach z Mińska”. Ale, po pierwsze, porozumienia z Mińska w żadnym stopniu nie dotyczyły kwestii handlowych między Ukrainą a Rosją. A po drugie, kto dał europejskim biurokratom prawo do decydowania, jak Rosja ma budować stosunki gospodarcze z partnerami. Jeśli Bruksela uznała, że strona rosyjska przedstawiła żądania, które „nie mogły być spełnione”, to oznacza to tylko, że ​​europejskim negocjatorom nie udało się dogadać z Moskwą w sprawie Ukrainy. A teraz będą musieli ponieść konsekwencje, pisze „Rossijskaja Gazieta”.

    Jakie będą to konsekwencje, Komisja Europejska uświadamia to sobie — inaczej nie przeżywałaby tak z powodu rosyjskiej decyzji. Zniesienie przez Moskwę Strefy Wolnego Handlu obróci się wobec Ukrainy tym, że nie otrzyma ona 3,5 miliarda dolarów. Takie są przewidywane straty rosyjskiego biznesu, jeśli Moskwa nie zareagowałaby na wejście w życie układu o stowarzyszeniu Ukrainy z Unią Europejską. Bruksela rozumie, że ktoś będzie musiał zrekompensować te straty Kijowowi. I z wyciągniętą ręką premier Jaceniuk uda się do europejskich stolic. Ale większość krajów UE nie chce płacić reżimowi w Kijowie.

    Na ostatnim szczycie UE, na którym omawiano przedłużenie sankcji wobec Moskwy, również omawiano losy „Gazociągu Północnego 2”, który, podobnie jak „Gazociąg Północny 1”, zostanie utorowany z Rosji do Niemiec. Przy czym główną ofiarą wybudowania rosyjskiego gazociągu będzie Kijów, którego straty według ocen strony ukraińskiej wyniosą minimum 2 miliardy dolarów. Po te pieniądze Jaceniuk już zagroził, że uda się do Brukseli. Jednak szefowa niemieckiego rządu, między innymi, wspomniała o planach Niemiec na temat tego, aby Ukraina „nie została całkowicie odizolowana jako kraj tranzytowy”. Ale Berlin nie gwarantuje, że Ukraina nadal będzie czerpać zyski z tranzytu rosyjskiego gazu.

    Kierownictwo Unii Europejskiej czuje się oszukane: kiedy uzgadniano umowę stowarzyszeniową zjednoczonej Europy z Kijowem brukselscy eksperci obliczyli, jakie potencjalne korzyści otrzyma UE od istniejącej między Ukrainą a Rosją strefy wolnego handlu. Ale teraz stało się jasne: stare, wykonane w UE obliczenia są bezwartościowe. Z Unią Europejską stowarzysza się będące w stanie wojny domowej, gwałtownie tracące potencjał przemysłowy ubogie państwo, które nie jest w stanie istnieć bez zewnętrznych dotacji. Unia Europejska liczyła na diament, a dostała ciężki głaz, który ciągnie europejską gospodarkę na dno.

    Zobacz również:

    Piana z gazu
    Carnegie Europe: u Merkel nie mogą się dogadać odnośnie Rosji
    „Gazociąg Północny 2”: Europejczycy szukają haczyków tam, gdzie ich nie ma
    Tagi:
    Nord Stream-2, Nord Stream, Unia Europejska, Cecilia Malmström, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz