Gospodarka
Krótki link
52585
Subskrybuj nas na

Naftohaz ogłosił wzrost taryf na tranzyt rosyjskiego gazu poprzez terytorium Ukrainy. Sąd Arbitrażowy w Sztokholmie rozpatruje tę sprawę. Formalnie Naftohaz nie może samodzielnie podnosić cen. Jak pisze Gazeta.ru, nie wykluczone, że może się to zakończyć zaostrzeniem sytuacji aż do zawieszenia tranzytu do Europy.

Ukraina radykalnie podniosła taryfy na tranzyt rosyjskiego gazu poprzez swoje terytorium. Poinformował o tym na swoim profilu na Facebooku dyrektor ds. rozwoju biznesu Naftohaz Ukrainy Jurij Witrenko.

Co prawda, Witrenko nie podał nowych stawek oraz terminu ich wprowadzenia. Ponadto jego wiadomość była bardzo błaha: „Dziennikarze, nie możecie przegapić wiadomości o tym, że Ukraina w końcu radykalnie podniosła Gazpromowi stawkę tranzytową (w całkowitej zgodzie z zasadami europejskimi) i że wieloletnie wysiłki Gazpromu omijania Ukrainy znalazły godną odpowiedź? To taka przednoworoczna aluzja”.

Obowiązująca umowa tranzytowa między Ukrainą a Rosją przewiduje płynne taryfy na tranzyt gazu, które zależą od cen gazu. Obecnie wynoszą one 2,73 dolara za tysiąc metrów sześciennych na 100 kilometrów.

Wcześniej Ukraina wielokrotnie oświadczała, że może podnieść taryfy. Kijów od dawna jest niezadowolony z obecnej umowy tranzytowej. Już w październiku 2014 roku strona ukraińska złożyła pozew w sądzie w Sztokholmie odnośnie zbyt małych objętości tranzytowych i niesprawiedliwej, zdaniem Ukrainy, stawki tranzytowej. Łączna kwota roszczeń wynosi 6,2 mld dolarów.

Pod koniec grudnia okazało się, że Kijów może zgłosić nowe pretensje odnośnie tranzytu, tj. o dodatkowe 3,15 mld dolarów. Ale jest to już związane ze stanowiskiem ukraińskiego komitetu antymonopolowego, który podejrzewa Gazprom o nadużywanie dominującej pozycji.

— Ukraina nie może samodzielnie zmienić obowiązującej umowy, – komentuje szef Funduszu Narodowego Bezpieczeństwa Energetycznego Konstantin Simonow. – Tym bardziej, że ta umowa jest bezpośrednio związana z cenami gazu, a one obecnie spadają.

Ukraiński ekspert w dziedzinie energetyki Walentin Ziemlianski również wskazuje na prawny prymat umowy międzynarodowej nad normami ustawodawstwa krajowego. – Dopóki obowiązuje umowa, Kijów może domagać się czegokolwiek odnośnie tranzytu, ale postanowienia zawartej umowy mają pierwszeństwo nad decyzjami lokalnych organów władzy – powiedział ekspert.

Konstantin Simonow nie wyklucza, że oświadczenia o zmianie stawki mogą być próbą Ukrainy wywarcia presji na Europę, które jest bezpośrednio zainteresowana nieprzerwanym tranzytem rosyjskiego gazu poprzez terytorium Ukrainy. – Na razie to jedynie rozmowy, ale, jeśli dojdzie do radykalnych działań, zastosowania nowych stawek, może się to zakończyć działaniami w odpowiedzi ze strony rosyjskiego koncernu, jak miało to miejsce zimą 2008/2009 roku, kiedy Gazprom zawiesił tranzyt, — powiedział Simonow. – Ukraina na to liczy – dodał. W taki sposób Kijów może spróbować zmusić Europę, by zapłaciła za rosyjski gaz dla Ukrainy.

Ukraina do tej pory nie chce kupować rosyjskiego gazu, motywując to tym, że w magazynach zgromadzono go wystarczająco, by przetrwać zimę. Ponadto gaz z dostaw rewersowych z Europy, zdaniem strony ukraińskiej, jest tańszy niż rosyjski. Jednak eksperci (w tym Gazprom) wskazują na to, że jeśli nadejdą mrozy Ukraina może potrzebować dostaw z Rosji. Bez nich Kijów zacznie wypompowywać na wielką skalę gaz z magazynów, które zabezpieczają Europę w okresie szczytowego momentu zimy, i nielegalny pobór z objętości tranzytowych.

Gazprom nie będzie płacił według nowej stawki. Wtedy  Naftohaz złoży pozew w Sztokholmie, twierdząc, że nowe taryfy są zgodne z III pakietem energetycznym Unii Europejskiej.

Zobacz również:

Premier Turcji oświadczył, że nie dawał polecenia, by zestrzelono Su-24
Rosja – Polska. Jak znaleźć modus vivendi?
Chiny zbudują drugi lotniskowiec
Tagi:
gaz, Naftohaz Ukrainy, Gazprom, Unia Europejska, Rosja, Ukraina
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz