02:24 18 Grudzień 2017
Warszawa0°C
Moskwa+ 1°C
Na żywo
    Stado krów w obwodzie nowosybirskim

    Na Zauralu mleko poleje się strumieniami

    © Sputnik. Alexandr Kryazhev
    Gospodarka
    Krótki link
    6461

    W obwodzie tiumeńskim, leżącym tuż za Uralem, został uruchomiony program wspierania gospodarstw indywidualnych i małych ferm. Mieszkańcy tiumeńskich wsi posiadający już dwie, albo ponad dwie krowy i regularnie oddający mleko do dalszego przetwórstwa będą mogli wziąć jeszcze kilka sztuk bydła na warunkach ulgowych. Rozliczać się będą za nie mlekiem.

    Władze i przetwórcy mleka liczą na to, że program rozdawnictwa krów pozwoli nie tylko podnieść poziom życia na wsiach, ale też w dość szybkim tempie zwiększyć produkcję surowca, którego niedostatek boleśnie odczuwają miejscowe zakłady.

    Krowy na pastwisku
    © Fotolia/ Davidhewison
    Jako pierwsi programem zostali objęci mieszkańcy rejonu wagajskiego. W czterech miejscowych mini-fermach wielkość pogłowia bydła wzrosła w sumie o 250 sztuk. Parę dni temu pierwszą partię bydła otrzymali też mieszkańcy rejonu uporowskiego. Wśród nich znalazł się Aleksander Artiugin, mieszkaniec wsi Staraja Szadrina, który postanowił wziąć za jednym zamachem 15 cielnych jałówek bo, jak powiedział, 60 krów już mu nie wystarcza. Kolejne 22 jałówki przybędą do rejonu w przeciągu miesiąca.

    Chętnych do poszerzenia pogłowia swoich ferm i gospodarstw okazało się sporo — mówi wiceszef władz samorządowych rejonu uporowskiego Aleksander Zommer. 17 wniosków już zostało zatwierdzonych, i to nie koniec — mieszkańcy wsi wykazują duże zainteresowanie warunkami programu. A te — trzeba przyznać — są kuszące. Nie tak łatwo dziś kupić krowę, która da kilka wiader mleka w ciągu doby. Ceny bydła zarodowego są do nie do podźwignięcia dla większości mieszkańców terenów wiejskich. Dzięki programowi wielu z nich może dzisiaj odnowić swoje stado, nie ponosząc przy tym żadnych kosztów. Połowę ceny pokryją ze swojego budżetu lokalne władze, a za drugą połowę zapłaci największy w regionie przetwórca mleka. Uczestnik programu będzie musiał w przeciągu roku rozliczyć się z nim swoją produkcją.

    „Rasowa jałówka, a znaleźć ją można w dowolnym gospodarstwie hodowlanym w naszym kraju, kosztuje dzisiaj średnio 160 tys. rubli (ok. 10 tys. złotych). Czyli jakieś 80 tys. rubli trzeba zwrócić w postaci mleka. Rasowa krowa daje go rocznie w ilości co najmniej sześciu tysięcy ton. Wychodzi na to, że przy cenie 18,5 rubla za litr mleka krowa będzie „zarabiać" miesięcznie ok. 11 tys. rubli (ok. 685 złotych). W skali rocznej można więc rozliczyć się bez większych problemów. I do tego bez żadnego oprocentowania. Tylko umawiamy się z taką osobą, że będzie nam dostarczać mleko przynajmniej przez trzy lata — wyjaśnia przewodniczący zespołu przygotowawczego Oleg Kisieliow.

    Poszczęściło się tym, którym udało się otrzymać krowę w pierwszej kolejności. Przewodniczący zespołu przygotowawczego utyskuje: jak tylko program został uruchomiony, gospodarstwa hodowlane podniosły ceny. Jeśli wcześniej kilogram żywej jałówki sprzedawały za 240 rubli (ok. 16 złotych), to teraz już za 330. Niektórzy potencjalni uczestnicy musieli zrezygnować z udziału w programie bo jedna rzecz, zwrócić w naturze 60 tys. rubli, a inna, 80-90 tys. rubli. Tym nie mniej program nie przestaje cieszyć się zainteresowaniem. W najbliższych dniach do programu zamierzają dołączyć inne rejony obwodu tiumeńskiego. W nadziei na strumienie mleka władze planują rozdać mieszkańcom terenów wiejskich około tysiąca krów.

    Nie chodzi jednak o program charytatywny. Krowy nie będą rozdawane na oślep, byle komu — uprzedzają władze lokalne. Pomocy udzielą tylko tym, którzy mają już doświadczenie i warunki do trzymania bydła, a przede wszystkim chęć do pracy i zarabiania pieniędzy. Ostatnie słowo przy selekcji kandydatów należeć będzie jednak do przedstawiciela samorządu wiejskiego, który jak nikt inny zna wszystkich ziomków.

    Zwiększyć pogłowie bydła można będzie nie więcej niż o jedną trzecią. Jeśli więc właściciel gospodarstwa indywidualnego lub fermy ma już dziesięć krów, to dostanie nie więcej niż trzy. A jeśli gospodarstwo liczy dwie-trzy krowy, to będzie mogło powiększyć pogłowie do pięciu sztuk. Stąd też nazwa programu «5+» — wyjaśnia kierownik Zarządu Hodowli Zwierzyny obwodowego departamentu Kompleksu Rolno-Przemysłowego Rosji Rustem Bietljajew. Mając takie gospodarstwo, rodzina będzie mogła bez większych problemów rozliczyć się za otrzymane bydło, a w konsekwencji zapewnić sobie stabilny i niemały dochód — uważają autorzy programu. W nazwie zakodowany jest też inny cel — pozyskiwania od krowy co najmniej pięć ton mleka rocznie.

    Jeszcze jeden ważny warunek — uczestnik programu musi dać się poznać jako uczciwy dostarczyciel mleka: krowy muszą być utrzymywane w zdrowiu, poddawane regularnym szczepieniom, a ich mleko musi być regularnie oddawane do analizy laboratoryjnej. Celem nie jest przecież tylko i wyłącznie zwiększenie pogłowia w gospodarstwach, ale też zapewnienie przemysłowi spożywczemu wysokiej jakości surowiec. W dużych gospodarstwach mleko spełnia wszystkie standardy i stawiane przetwórcom wymogi, czego nie można jak na razie powiedzieć o produktach z małych indywidualnych ferm i gospodarstw, w których nierzadko krowy cierpią na zapalenie wymienia albo białaczkę.

    Problem ten podniósł zresztą na niedawnym posiedzeniu rolnym w Tiumeniu początkujący serowar Ilja Izmajłow. Z wykształcenia programista, Ilja rok temu pojechał do Włoszech, gdzie posiadł sztukę wyrobu serów. Dziś produkuje już dwadzieścia gatunków sera, których obwód tiumeński nie znał nawet przed okresem wprowadzenia sankcji. Ilja bierze mleko z gospodarstw indywidualnych i, jak mówi, łatwiej mu było wniknąć w arkana serowarstwa, niż znaleźć do produkcji wysokiej jakości surowiec… Przy tym sami mieszkańcy wsi utyskują na przetwórców, że ci biorą mleko z ogromnych gospodarstw, które ponadto oferują swój produkt po wyższych cenach. Sekret, jak się okazuje, prosty: trzeba produkować taki towar, na który będzie zapotrzebowanie, i który będzie wart swojej ceny.

    Zdaniem władz lokalnych, to w pełni realne. W ramach nowego programu departament obwodowy Kompleksu Rolno-Przemysłowego Rosji zamierza kontrolować stan weterynaryjny bydła występującego w gospodarstwach indywidualnych. Ponadto dla uczestników programu przewidziano specjalne kursy na bazie programu miejscowego uniwersytetu rolnego, na których będą sobie przyswajać technologie produkcji mleka. Po ukończeniu kursu każdy uczestnik otrzyma certyfikat dający prawo do zarządzania stadem określonej wielkości. Dodatkowo w kwietniu ruszył w tiumeńskim regionie projekt „Szkoła fermerów", w ramach którego każdy chętny może posiąść tajniki hodowli i budowy biznesu rolnego. Pierwszy kurs już się odbył — wzięło w nim udział prawie trzystu mieszkańców terenów wiejskich z czterech rejonów obwodu tiumeńskiego. Od teraz takie szkolenia mają być stale ponawiane.

    Gubernator obwodu tiumeńskiego Władimir Jakuszew zaproponował zresztą, by wsparcie okazywać w pierwszej kolejności tym, którzy się uczą. Taka praktyka jest stosowana w wielu krajach. Rosyjski przemysł rolny też się zmienia. Do branży wkrada się coraz więcej technologii. I w takich warunkach nowa wiedza i nowe umiejętności nabierają coraz większego znaczenia, także dla właścicieli gospodarstw indywidualnych.    

    Zobacz również:

    Wpłynęło już 2 tys. wniosków o otrzymanie "Hektara Dalekiego Wschodu"
    Rosyjski rząd stawia na nogi rodzimy przemysł samochodowy
    Tkaczow: Krymskie owoce i warzywa zasługują na osobną markę
    Tagi:
    krowa, mleko, Kompleks Rolno-Przemysłowy Rosji, obwód tiumeński, Rosja
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz