01:21 17 Luty 2020
Gospodarka
Krótki link
3405
Subskrybuj nas na

Współczesny system finansowy zużył się. Banki, akcje, fundusze, złoto, kredyty – nie zabezpieczą oszczędności, twierdzi analityk finansowy Ernst Wolff.

Niemiecki ekspert ds. finansów Ernst Wolff podzielił się ze Sputnikiem swoją wiedzą, jak należy zarządzać oszczędnościami w tych trudnych czasach.

— Stopy procentowe utrzymują się na poziomie poniżej zera, rynek papierów wartościowych jest niestabilny, banki bankrutują, co robić z naszymi ciężko zarobionymi pieniędzmi? Włożyć pod poduszkę?

— Po pierwsze, ważne jest zrozumienie tego, że każdy system finansowy kiedyś się zużyje. Obecnie jesteśmy  mniej więcej na etapie końcowym naszego systemu walutowego.  Systemy walutowe przestają istnieć albo w wyniku krachu, albo z powodu ogromnych problemów, prowadzących do reformy walutowej, będącej przejściem do nowego systemu finansowego.

— W czasie kryzysu zwykle ufa się staremu dobremu złotu. Czy jest to wiarygodne rozwiązanie w niepewnych czasach?

— Pewna ilość złota może pomóc ocalić pewną ilość pieniędzy. Ale w historii mamy przypadki, np. lata 30. w USA, gdy konfiskowano złoto. Dziś znowu pojawia się to niebezpieczeństwo. Niektóre kraje w ostatnich latach skupywały złoto w dużych ilościach. Świadczy to o tym, jak bardzo ważny i znaczący jest ten kruszec. Z drugiej strony, banki manipulują cenami złota, zwłaszcza duże amerykańskie.

— A co z tzw. betonowym złotem, tj. nieruchomościami? Teraz pożyczki hipoteczne można dostać w zasadzie za darmo. Może lepiej wybudować dom?

— Właśnie z powodu tak niskiego oprocentowania te kredyty są tak niebezpieczne. Zachęca to młodych ludzi do brania stosunkowo wysokich pożyczek pod zastaw mieszkania lub nawet domu. Ale jeśli zostanie przeprowadzona reforma walutowa, to bank będzie naciskał na to, by pożyczkę spłacano w starych pieniądzach. Oznacza to, że w wyniku zadłużenie będzie większe niż przed reformą. Ogólnie radziłbym młodym ludziom, by nie zaciągali kredytów.

— Gdy byłem dzieckiem, moja babcia założyła mi rachunek oszczędnościowy. W jakim stopniu jest to pewne?

— Nie bardzo sprawdza się to w naszych czasach. Oprocentowanie depozytów jest bardzo niskie, a w niektórych krajach, np. w Szwajcarii, nawet minusowe. Mówi to o tym, że ten system walutowy znajduje się na etapie końcowym. Jeśli ludzie oddają swoje pieniądze do banków, a pod koniec roku otrzymuje mniejszą kwotę, to będą wycofywać swoje środki.

Jeśli nie skupiacie się na zyskach, poniesiecie straty.  Będzie trudno znaleźć coś odpowiedniego w tej sferze. Wystarczy zwrócić uwagę na to, co się dzieje w ostatnich latach. Na Cyprze przeprowadzono częściowe wywłaszczenie. W Grecji zamykano banki. We Włoszech przeprowadzono częściowe wywłaszczenie, by ratować banki kosztem ich właścicieli i kredytodawców (bail-in). Czas są trudne, a perspektyw nie są różowe.

W Zurychu, gdzie często bywam, znacznie wzrosła liczba kradzieży, dlatego ludzie trzymają pieniądze w domach, a nie bankach.

— A co może Pan poradzić naszym czytelnikom i słuchaczom? Co Pan robi ze swoimi pieniędzmi?

— Dla młodych ludzi szczególnie ważne jest wykształcenie. Ta inwestycja ma sens, bo życie po krachu finansowym toczy się dalej. Ci, którzy mają najlepsze wykształcenie, znajdą się w najlepszej sytuacji.

— A co z resztą pieniędzy? Wydać?

— Oczywiście, nie należy zatruwać sobie życia z powodu trudnych okoliczności. Wiadomo, że nabyte przed krachem rzeczy nie tracą swojej wartości i po dewaluacji waluty narodowej. Tylko z kredytami należy bardzo uważać.

Należy myśleć jak niemiecka gospodyni: Co jest, to jest. A tego, na co nie mogę sobie pozwolić, nie dotykam. 

Zobacz również:

W Meksyku wpadł „Rosjanin”, boss oddziału zabójców kartelu narkotykowego
„The Wall Street Journal”: po co Rosji Olimpiada?
Rosja chce, by USA aktywniej zaangażowały się w koordynację działań w walce z PI
Tagi:
nieruchomości, złoto
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz