Były specjalista ds. IT, rolnik Oleg Sirota we własnej serowarni położonej w wiosce Dubrowskoje obwodu moskiewskiego

Z cyklu "Ożywcza Moc Embarga". Rozmowa z pierwszym producentem rosyjskiego parmezanu

© Sputnik . Iliya Pitalev
Gospodarka
Krótki link
17482

Serowarnia Olega Siroty, byłego specjalisty do spraw IT, działa już prawie rok. W 2014 roku, kiedy Rosja wprowadziła embargo żywnościowe, Oleg sprzedał swój majątek i wyjechał na wieś, żeby zrealizować od dawna pielęgnowane marzenie - uruchomić własną produkcję sera.

Serowarnia „Rosyjski Parmezan" znajduje się w wiosce Dubrowskoje, w rejonie istrińskim obwodu moskiewskiego. Pracom budowlanym w jego posiadłości końca nie ma: Oleg rozszerza produkcję, buduje oborę, a nawet muzeum poświęcone rosyjskim tradycjom serowarskim. Sam mieszka w ciasnej przybudówce położonej na terytorium gospodarstwa. Mieszkanie w Moskwie Oleg sprzedał.

„Zawsze marzyłem o pracy w gospodarstwie rolnym i po szkole rozpocząłem naukę na uniwersytecie agrarnym, ale rzuciłem go na trzecim roku. Rolnictwo nie otwierało wówczas dużych perspektyw, a praca w kołchozie za dwa tysiące rubli zupełnie mnie nie urządzała. Przekwalifikowałem się, rozpoczynając pracę w branży, która wówczas aktywnie się rozwijała, tzn. w IT. Przez ostatnie lata pracowałem w dość dużym przedsiębiorstwie, zatrudniającym około 30 osób. Nasze biura znajdowały się w Moskwie, Mińsku. Bardzo dobrze zarabiałem" — opowiada Oleg.

Oleg Sirota, właściciel serowarni Rosyjski Parmezan
© Sputnik . Anton Denisov
Oleg Sirota, założyciel serowarni "Rosyjski Parmezan"

Tym nie mniej pierwszy w Rosji producent parmezanu nie zrezygnował z marzenia o własnym gospodarstwie rolnym. Chciał kupić kawałek ziemi, ale odłożenie na ten cel pieniędzy okazało się zadaniem nie do podźwignięcia. Kiedy Rosja wprowadziła embargo żywnościowe, Oleg zrozumiał, że najwyższy czas zacząć działać.

Teraz albo nigdy

„Poszedłem do kierownika administracji rejonu istrińskiego Andrieja Dunajewa z trzema kartkami papieru, na których rozpisałem swój biznesplan: na jednej zawarłem projekt obory, na drugiej, serowarni, a trzecią przeznaczyłem na część turystyczną. Otwarcie powiedziałem, że nie mam pieniędzy na zakup ziemi, ale budowę i uruchomienie działalności sfinansuję z własnych środków. Nie wierzyłem, że coś z tego wyjdzie, a jednak po roku udało mi się wydzierżawić grunt na okres 49 lat. Za działkę stanowiącą własność municypalną płacę rocznie tylko osiem tysięcy rubli (ok 470 zł)" — opowiedział Oleg.

Serowarnia Rosyjski Parmezan i jej założyciel Oleg Sirota
© Sputnik . Iliya Pitalev
Serowarnia "Rosyjski Parmezan" i jej założyciel Oleg Sirota

Były specjalista ds. IT sprzedał swój biznes, mieszkanie, dwa samochody — słowem, cały swój majątek. Uzyskane ze sprzedaży 12 milionów rubli (ok. 708 tys. zł) poszły na budowę serowarni. W grudniu ubiegłego roku Olegowi skończyły się środki.

„Każdy założyciel startupu dochodzi do momentu, w którym wyczerpują mu się pieniądze. Siedziałem w swojej przybudówce. Był 7 grudzień — dzień moich urodzin. Zebrałem się w sobie i uruchomiłem z pomocą crowdfundingu wstępne zamówienia na ser. Pierwszego dnia otrzymałem 50 zamówień, których wartość wahała się pomiędzy 6 do 8 tys. rubli. Dla crowdfundingu to bardzo dużo. Zamówienia przychodziły od najróżniejszych osób, mieszkańców rejonu, przedsiębiorców, moskwian. Szczególnie wyryły mi się w pamięci dwie młode kobiety z ministerstwa finansów, które zorganizowały zrzutkę w swoim oddziale i zamówiły dwa kręgi sera. Zebrałem w sumie osiem milionów rubli, które wystarczyły mi do zakończenia projektu" — powiedział Oleg.

Z jakimi problemami boryka się rosyjski serowar?

Oleg nie ma jeszcze własnej obory, dlatego musi zakupywać mleko od innych rolników. Okazuje się jednak, że w Rosji trudno znaleźć odpowiedniej jakości mleko.

„Musiałem wyrzucić ponad tonę sera bo mleko nie podpasowało. Ser zdradza stan zdrowia i higieny krowy. Sery twarde nie wychodzą. Bywało, że jadę do jakiegoś gospodarstwa, wyjaśniam, że potrzebuję mleka takiej i takiej jakości, a w odpowiedzi słyszę: «Co ty wydziwiasz? Ormianie u nas mleko brali, „Danon" brał, a ty głupstwa wymyślasz». W Rosji nie ma zwyczaju produkcji serów twardych, a więc nie ma też odpowiedniego mleka" — mówi Oleg.

Właściciel serowarni Rosyjski Parmezan Oleg Sirota
© Sputnik . Iliya Pitalev
Właściciel serowarni "Rosyjski Parmezan" Oleg Sirota

Kolejny problem — niedostępność kredytów

„Sprzęt rolniczy można wziąć w leasing z oprocentowaniem 2-3%, a bydło, z oprocentowaniem 1,5%. Tak póki co będę brać krowy. A banki proponują mi stawki z oprocentowaniem 23%. To po prostu śmieszne! Wiele banków w ogóle nie zechciało ze mną rozmawiać, choć przecież rentowność mojego projektu nie ulega wątpliwości. Właścicielom małych gospodarstw rolnych ciężko dostać kredyt i subsydia państwowe, które udzielane są z reguły dużym holdingom rolnym. Mój przyjaciel, który pracuje w rolnictwie w Niemczech mówi, że spłaca kredyt z 1,5 oprocentowaniem, i dla niego to dużo! Dopóki nie rozwiążemy tego problemu, dopóty będzie nam trudno konkurować z niemieckimi rolnikami. Mamy dużo ziemi, ale potrzebujemy ogromnych inwestycji" — uważa Oleg.

Przedłużmy embargo!

Oleg opowiada się za przedłużeniem embarga żywnościowego: chciałby zwiększyć swoją produkcję, jednak w przypadku zniesienia sankcji popyt na jego sery spadnie.

Owoce i warzywa na jednym z rynków w Moskwie
© AP Photo / Alexander Zemlianichenko
„W nadchodzących ośmiu miesiącach planujemy dziesięciokrotnie zwiększyć produkcję sera. Dziś produkujemy około 100 kilogramów sera dziennie, a chcielibyśmy dobić do jednej tony. Nie jesteśmy jeszcze w stanie sprostać ilości zamówień. Popyt na nasz ser jest nieprawdopodobny. Liczy się każdy dzień — nie daj Boże sankcje zniosą, a wtedy już nikomu nie będziemy potrzebni" — mówi Oleg. Serowar skierował nawet swoją prośbę w formie wideokonferencji do Władimira Putina, licząc, że jego głos zostanie usłyszany podczas kwietniowej linii specjalnej z prezydentem Rosji. Niestety nagranie do prezydenta nie doszło.

Oleg Sirota, założyciel serowarni Rosyjski Parmezan
© Sputnik . Anton Denisov
Oleg Sirota, założyciel serowarni "Rosyjski Parmezan"

„Razem z innymi rolnikami prosimy prezydenta o utrzymanie sankcji. Wielu zaciąga teraz kredyty, sporządza biznesplany obliczone na to, że sankcje zostaną utrzymane. Wiele osób nas krytykuje, mówi, że produkcja mleka w Rosji nie rośnie, ale przecież do wszystkiego trzeba dojść, nie wszystko od razu. Na formalności związane z gruntem potrzeba roku, kolejny rok potrzebny jest na budowę, a w trzecim roku rusza produkcja. Potrzeba w sumie jakichś pięciu lat. Zburzyć jest zawsze łatwo, a odbudowa to proces długi i skomplikowany" — uważa Oleg.

Tradycje serowarskie w Rosji

Oleg ma wiele planów. Do końca roku planuje zwiększyć dzienną produkcję sera do 400 kilogramów, otworzyć salę degustacyjną, uruchomić oborę z dojarnią i dobudować muzeum.

„Chciałbym wskrzesić tradycje rosyjskiego serowarstwa. Stąd wziął się pomysł budowy muzeum. Mało kto wie, że jeszcze sto lat temu Cesarstwo Rosyjskie eksportowało „Cheddar" do Anglii, „Ementaler" do Szwajcarii i „Tilsiter" do Niemiec. Mówienie, że nasz klimat nie sprzyja produkcji serów jest głupie. Cesarstwo Rosyjskie eksportowało rocznie 20 tys. ton sera rocznie! Tradycje serowarskie zostały jednak utracone. XX wiek był tragicznym stuleciem dla naszego kraju" — mówi Oleg.

Oleg Sirota zajęty przekładaniem kręgów sera w dojrzewalni serowarni Rosyjski Parmezan
© Sputnik . Anton Denisov
Oleg Sirota zajęty przekładaniem kręgów sera w dojrzewalni serowarni "Rosyjski Parmezan"

W czasach imperium za najbardziej znany gatunek rosyjskiego sera uznawany był „Mieszczerski", ale rewolucja nie oszczędziła ostatniego serowara, który znał jego recepturę.

„Ser «Mieszczerski» był produkowany w obwodzie twerskim. To jeden z rodzajów rosyjskiego „Ementalera". Można nawet założyć się ze Szwajcarami o to, kto pierwszy go wynalazł, my czy oni. Ale receptura została utracona. Ostatnia osoba, która go produkowała została spalona razem ze swoją serowarnią. Odnalazłem jego potomka. Mieszka w Szwajcarii. Zamierzamy wspólnie odtworzyć jego recepturę" — zdradza Oleg.

Ser z gatunku Winnyj w dojrzewalni serowarni Rosyjski Parmezan
© Sputnik . Anton Denisov
Ser z gatunku "Winnyj" w dojrzewalni serowarni "Rosyjski Parmezan"

Rosyjskie serowarstwo rozwijało się głównie w zachodnich regionach, ale w wyniku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej po produkcji nie zostało praktycznie śladu.

„Znam jednego weterana z Istry. Opowiedział mi, jak to w 1941 roku, kiedy był w Smoleńsku, Armia Czerwona rozgrzebała piwnicę z serem. Weteran do tej pory pamięta smak «Ementalera». Dziś staruszek ma już ponad 90 lat. Powiedział mi: «Pamiętam smak tego sera z dziurkami. Jak dożyję, to przyjadę tu i spróbuję, czy ci się udało»" — dodał Oleg.

W swojej serowarni Oleg korzysta tylko z rosyjskiego sprzętu — tak jest taniej. Wiele gospodarstw, które zakupywały urządzenia w Europie zbankrutowały, nie będąc w stanie spłacić długów.

Zbiór winogron.
© Sputnik . А. Givental
„Nie chcę u siebie niczego z zagranicy. Nawet moje urządzenia są rosyjskiej produkcji. Kotły wyprodukowano w Moskwie, generatory pary w Orle. Wszystko co mam jest rosyjskie poza tylko dwiema pompami, szlauchem i mopem. Aż wstyd się przyznać, ale mop jest duński, bo z jakichś powodów możemy wyprodukować czołgi i samoloty, ale już szczotki do zmywania podłogi nie możemy. Urządzenia do dojenia krów planujemy, tak à propos, zamówić w koncernie „Kałasznikow". Produkowane są tam niektóre elementy, które są nie mniej potrzebne niż karabiny. Będziemy potem pokazywać urządzenia do dojenia krów z napisem «Kałasznikow» — powiedział Oleg.

A sąsiedzi piszą skargi

Z sukcesu Olega cieszą się bynajmniej nie wszyscy. Niektórzy mieszkańcy wsi, w której znajduje się jego serowarnia regularnie piszą na niego skargi.

„To rosyjska wieś w pełnym tego słowa znaczeniu. Są sąsiedzi, którzy mi pomagają, na przykład jeden sąsiad podarował mi pawilon przenośny, w którym mieszkam. Inni jednak patrzą na mnie z zazdrością. Historię mojej rodziny znają wszyscy: pradziadka rozkułaczono w 1933 roku, a w 1937 roku, rozstrzelano. Dziadek zmarł na gruźlicę w obozie. W tym samym obozie na świat przyszła moja matka. Represje to rzecz straszna, a jednak ktoś napisał te trzy i pół miliona donosów. Potomkowie tych donosicieli żyją dziś wśród nas i — tak jak ich przodkowie — donoszą, donoszą i jeszcze raz donoszą" — mówi Oleg i dodaje, że większość tych donosów to wymysły. Sąsiedzi na przykład poskarżyli się, że serowar zawalił kamieniami źródło.

Koza Olega Siroty, właściciela serowarni Rosyjski Parmezan
© Sputnik . Anton Denisov
Koza Olega Siroty, właściciela serowarni "Rosyjski Parmezan"

„Nawet u siebie nie mam ogrodzenia, a oni piszą, że ja zagrodziłem im drogę do zdroju. Mówią, że moje krowy zapaskudziły źródło, a przy tym na tamten moment nie miałem w ogóle bydła. Najwyraźniej to te fikcyjne krowy zanieczyszczały źródło odpadami takimi jak butelki rozrzucone przez tychże właśnie donosicieli. Mało tego. Okazuje się, że ja wysiałem wszędzie barszcz. Zresztą wszyscy rolnicy w Rosji zderzają się z odrzuceniem. To normalna rzecz" — powiedział Oleg.

Rosyjski serowar stara się jednak znormalizować relacje z sąsiadami. I tak na przykład, 6 sierpnia zorganizował duże święto „serowe", żeby uczcić drugą rocznicę wprowadzenia embarga. Na tę okazję, drzwi jego domu były otwarte dla wszystkich.

Zobacz również:

Jak się czuje rosyjska gospodarka dwa lata po wprowadzeniu embarga ?
Powrót będzie trudny
O uzdrowicielskiej mocy embarga żywnościowego
Tagi:
gospodarstwo rolne, serowarstwo, ser, parmezan, embargo żywnościowe, Oleg Sirota, obwód moskiewski, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz