01:23 25 Listopad 2020
Gospodarka
Krótki link
Autor
3481
Subskrybuj nas na

W dniu 4 grudnia 2016 r. działająca na niemieckim rynku gazu spółka PGNiG Supply & Trading GmbH zaskarżyła do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej decyzję Komisji Europejskiej dotyczącą gazociągu OPAL, który jest odnogą Nord Stream.

PGNiG Supply & Trading złożyło jednocześnie do Trybunału wniosek o pilne wstrzymanie wykonania decyzji wydanej przez Komisję Europejską. Ten temat jest jednym z wątków rozmowy korespondenta radia Sputnik Leonida Sigana z redaktorem naczelnym portalu „Wysokie napięcie" Rafałem Zasuniem.

 — Prezydent Władimir Putin na spotkaniu w Czelabińsku z pracownikami zakładów metalurgicznych specjalizujących się w produkcji rur oświadczył, że gazociąg Nord Stream 2 zostanie urzeczywistniony. Pokreślił też, że mimo sprzeciwu Polski, żaden z uczestników tej inwestycji nie wycofał się. Na czym polega sprzeciw Polski i czym go Pan tłumaczy?

— Sprzeciw Polski polegał, po pierwsze, na decyzji polskiego Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, czyli Urzędu Antymonopolowego, który de facto zmusił konsorcjantów do rozwiązania umowy konsorcjalnej i do poszukiwania innego sposobu budowy tego rurociągu. Urząd zażądał dodatkowych informacji od uczestników projektu, co wydłużyło całą procedurę i przez to nie wydał decyzji, pozwalającej na uruchomienie tego konsorcjum.

Po drugie, sprzeciw polegał na działaniach w instytucjach europejskich, gdzie Polska próbuje przekonać europejskich partnerów, że ten gazociąg nie powinien być budowany, że jest niepotrzebny.

 — Władimir Putin podjął zdecydowaną polemikę z poglądem, iż odbiorcy rosyjskiego gazu popadają w polityczną zależność od Rosji. Jeśli nabywca popada w zależność od dostawcy, to przecież dostawca też popada w zależność od nabywcy. A przeciwnicy Nord Streamu nie chcą tracić korzyści z opłat za tranzyt, mam na myśli Polskę i Ukrainę. Więc, na czym polega polskie uzależnienie od gazociągu Nord Stream?

— Obawy polskie wynikają zarówno z chęci pozostawienia tranzytu przez Ukrainę. Jeśli Ukraina utraci te dochody, istnieje obawa, i nie tylko w Polsce, że trzeba będzie im jakoś te utracone korzyści zrekompensować. A po drugie, jest niechęć kupowania gazu od Gazpromu w ogóle dlatego, że Gazprom przez lata stosował różne praktyki monopolistyczne, które zostały dopiero niedawno storpedowane przez Komisję Europejską. Po długim śledztwie Gazprom musiał z tego zrezygnować. Prawdopodobnie będzie musiał zapłacić karę. A po trzecie, jest przyczyna geopolityczna. To jest w ogóle niechęć do rosyjskiej polityki i do tych działań, jakie Rosja podejmuje wobec sąsiadów, a które są uważane przez polskich polityków za dążenia imperialne.

 — Jak wiemy, 28 października zapadła decyzja Komisji Europejskiej w sprawie gazociągu OPAL. Dzięki niej Gazprom będzie mógł wykorzystywać 80% jego przepustowości. Obecnie korzysta z 50%. PGNiG złożyła do Trybunału Sprawiedliwości pozew przeciwko KE, ponieważ Komisja wyłączyła gazociąg OPAL spod wymogów trzeciego pakietu energetycznego. Jakie są perspektywy wygrania tej sprawy przez polską stronę?

— Trudno powiedzieć. Moim zdaniem, kluczowym będzie to, czy PGNiG zostanie uznany w Trybunale Sprawiedliwości za stronę, która formalnie może złożyć skargę. Jeżeli zostanie uznana za stronę, to sprawa będzie się toczyć przez jakiś czas. To będzie trwało, bo sprawy w trybunałach unijnych nie są szybkie. Jednak może zdarzyć się tak, że ta skarga zostanie odrzucona z powodów proceduralnych i spółka PGNiG Supply & Trading GmbH  nie zostanie uznana za stronę. Z kolei przed niemieckim sądem będzie toczyć się druga sprawa, ma być zaskarżona decyzja Bundesnetzagentur. I tutaj niemiecka spółka PGNiG ma większe szanse na chociażby wszczęcie tego procesu i to, że zostanie uznana za stronę.

Jakbym miał postawić jakieś pieniądze na to, kto wygra, to raczej obstawiłbym na Komisję Europejską i Bundesnetzagentur. Zresztą, pożyjemy, zobaczymy.

 — Widzę, że Pan nie jest wielkim optymistą w tej sprawie.

— Wydaje mi się, że niemiecka agencja i Komisja Europejska nie podjęłyby tak kontrowersyjnej decyzji, gdyby nie były w 90% pewne, że ją obronią przed sądem. Wiadomo było, że ta decyzja będzie oprotestowana przez część państw, przez jakieś firmy, zwłaszcza przez Polskę, więc wydaje mi się, że mimo wszystkie te instytucje obronią te decyzje przed sądami.

Zobacz również:

Czy i kiedy powstanie korytarz gazowy Północ-Południe?
Gaz z Krymu popłynął na Ukrainę
Gazociąg OPAL: PGNiG grozi KE sądem
Tagi:
gaz, Opal, Nord Stream-2, PGNiG, Komisja Europejska, Niemcy, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz