19:28 20 Czerwiec 2019
Rury do budowy Gazociągu Północnego-2

USA „spełniają" europejskie marzenia

© Zdjęcie: Nord Stream 2
Gospodarka
Krótki link
7436

Amerykańskie sankcje mogą postawić krzyżyk na gazociągach Gazpromu, w tym na Nord Stream-2. W projekcie uczestniczą europejskie giganty paliwowe, a jeśli szwajcarska Allseas z niego zrezygnuje, ciężko będzie znaleźć inne statki do układania rurociągów. Zresztą partnerzy zainwestowali już miliard euro. Czy tak łatwo pogodzą się z utratą pieniędzy?

Gazprom nie buduje Gazociągu Północnego nie w pojedynkę. W budowie uczestniczą europejskie giganty paliwowe takie jak Shell, OMV, Wintershall. Niedawno Gazprom poinformował, że partnerzy wydali już miliard euro na budowę drugiego Gazociągu Północnego. Łączne inwestycje osiągną niebawem dwa miliardy. Koszt budowy całego gazociągu szacowany jest na 10 miliardów. Wydano zatem jedną piątą łącznej sumy. Nic dziwnego, że amerykańskie sankcje wywołały tak burzliwą reakcję w UE. Pieniądze szły przede wszystkim na zakup rur, już szykowano się do układania ich na dnie Morza Bałtyckiego. Układaniem rurociągów miała się zając szwajcarska spółka Allseas. Wybrano ją dlatego, że Szwajcaria zwykle zachowuje neutralność. Ale Allseas działa też w USA i jeśli zrezygnuje z Gazociągu Północnego, ciężko będzie znaleźć inne statki-platformy do układania rurociągów.

„Jest kilka takich statków na świecie, ale są dosłownie zawalone pracą, trzeba się z nimi odpowiedno wcześnie umawiać" — mówi Władimir Fejgin, prezes fundacji „Instytut Energetyki i Finansów".„Zajmują się tym Holendrzy, Włosi. Jedna z tych spółek prowadzi teraz z Gazpromem prace nad Strumieniem Tureckim. Można poszukać, ale nie jestem pewien, czy nasi wschodni partnerzy dysponują statkami-platformami. Ja nie słyszałem".

Panuje zresztą opinia, że mniejszą stratą dla Allseas byłaby utrata amerykańskiego rynku niż utrata zleceń na ułożenie rosyjskich gazociągów. Tym bardziej, że w 2017 roku spółka zawarła też z Gazpromem kontrakt na układanie rur morskiej części Strumienia Tureckiego. Jak już pisały rosyjskie media, Szwajcarzy, szczególnie się z tym nie obnosząc, rozpoczęli układanie drugiej nitki tego gazociągu, którym będzie dostarczany gaz do Europy. Tę samą nitkę, którą Amerykanie chcą „obronić" przed Gazpromem.

UE ma co prawda też swoje metody, znamienitą energetyczną kartę. Przez nią właśnie Rosja przez długi czas nie mogła zwiększyć dostaw gazu do Unii Europejskiej. Nord Stream łączy się z europejską siecią przesyłową poprzez gazociąg OPAL. Parę dni temu Sąd Unii Europejskiej pozwolił na pełne wykorzystywanie zdolności przesyłowych OPAL-u. Nie cofa to jednak budowy drugiego Gazociągu Północnego, który ma pomóc w uniezależnieniu się od ukraińskiego rurociągu.

W przeddzień głosowania w amerykańskim Kongresie Gazprom zrobił pauzę. Spółka informowała jednak wcześniej, że nie zamierza wnosić korekty do planów budowy drugiego Gazociągu Północnego. UE poinformowała we wtorek o zaplanowanych na wrzesień rozmowach w związku z pracą tego gazociągu. Komisja Europejska mętnie oświadczyła, że gazociąg nie odpowiada energetycznym celom Unii Europejskiej, jeśli jednak zostanie zbudowany, trzeba, aby w pełni odpowiadał unijnym normom. Najzabawniejsze jest to, że sankcyjny dokument Stanów Zjednoczonych szyderczo powtarza te dogmaty, które tak długo głosili urzędnicy europejscy. Tak dużo przecież mówili o dominacji rosyjskiego paliwa, o tym, że trzeba dywersyfikować dostawy gazu. No i proszę, „marzenia się spełniają".

Zobacz również:

Jak USA mogą przeszkodzić Rosji i Japonii w pracach wiertniczych?
Walka o Gazociąg Północny-2: Niemcy przeciwko UE i USA
Ukraina głównym węzłem gazowym Europy?
Tagi:
inwestycje, sankcje antyrosyjskie, Strumień Turecki, Gazociąg Północny, Opal, Gazociąg Północny - 2, Allseas, Gazprom, OMV, Unia Europejska, Rosja, Stany Zjednoczone
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz