09:31 23 Wrzesień 2017
Warszawa+ 14°C
Moskwa+ 8°C
Na żywo
    Od października ruch rosyjskich pociągów towarowych będzie odbywał się z pominięciem Ukrainy

    Dlaczego rosyjskie pociągi ominą Ukrainę?

    © Zdjęcie: The Russian Federation Defence Ministry/Vadim Savitski
    Gospodarka
    Krótki link
    Dmitrij Lekuch
    112374791

    Jak oficjalnie poinformował dziennikarzy prezes Kolei Rosyjskich Oleg Biełozierow podczas Wschodniego Forum Ekonomicznego, już w październiku tego roku ruch pociągów towarowych będzie się odbywał z pominięciem Ukrainy.

    Nowy rozkład zacznie obowiązywać w ciągu sześciu tygodni. Szczerze mówiąc, to, że do tej pory tak się nie stało, jest kwestią czysto prawną i biurokratyczną. Opóźnienie wynika z ustalania harmonogramu ruchu pociągów pasażerskich i towarowych. Technicznie próbny pociąg, składający się z lokomotywy i kilku platform towarowych, przejechał odcinek o długości 122 km od stacji Żurawka do Boczenkow w sierpniu bieżącego roku.

    Na pozostałych odcinkach prace przygotowawcze dobiegają końca.

    Już w 2014 roku ruszyła budowa odgałęzienia torów. Dziś należałoby się zastanowić nad konsekwencjami.

    W czasach radzieckich koleje Rosji i Ukrainy tworzyły jedną całość. Wtedy połączenie między centrum kraju a Kaukazem przebiegało przez Charkowski Węzeł Transportowy. Już po rozpadzie Związku Radzieckiego sytuacja uległa kardynalnej zmianie.

    Większość ładunków transportowano przez Woroneż, po tej trasie, którą uważano wcześniej za pomocniczą i zapasową. Obciążenie torów kolejowych wzrosło, ale wyznaczenie tras pociągów przez rosyjskie terytorium i tak okazało się tańsze, niż płacenie za używanie węzła transportowego, który nagle stał się obcy. Z opłatami celnymi, za tranzyt itp.

    Jedyny odcinek ukraińskich torów, z którego mimo wszystko nie zrezygnowano, to te 37 km na terytorium obwodu ługańskiego. Z tego powodu to całe zamieszanie. Nawiasem mówiąc, Ukraina nie zamierzała inwestować, a tylko chciała coraz więcej dostawać. W rezultacie ukraińska stacja Zorinowka, podobnie jak tory kolejowe, została wydzierżawiona przez Koleje Rosyjskie.

    Do niedawna tylko bezpośrednie dochody Ukrainy z ruchu rosyjskich pociągów po tym „wyrostku transportowym” wynosiły ponad 200 mln dol. rocznie. Nie licząc dochodów okolicznych mieszkańców, którzy pracują na tym odcinku.

    Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko
    © Sputnik. Michaił Markiv
    Są budowane i modernizowane porty na wybrzeżu czarnomorskim, od Tamania po Noworosyjsk, a Odessa pozostaje bez ładunków. Czy to dobrze? Zależy, jak na to spojrzeć.

    Jeśli chodzi o Federację Rosyjską, bez wątpienia dobrze. Nowa produkcja, to nowe podatki, nowe miejsca pracy. Co się tyczy całej przestrzeni postradzieckiej, jeśli spojrzymy szerzej, źle.

    Jednak, jeśli analizujemy pozostawiony w spadku ujednolicony system transportu i logistyki, to kto skorzysta, gdy jego poszczególne odcinki zamierają, a Rosja jest zmuszona inwestować znaczne środki w coś, co na przestrzeni postradzieckiej już od dawna istnieje?

    Rosjanie mają na co wydawać pieniądze, nawet w logistyce transportowej: Kolej Bajkalsko-Amurska, Kolej Transsyberyjska, Korytarz Południowy od Iranu do Petersburga, Północny Szlak Morski.

    Problem polega na czymś innym – najdroższą usługą w logistyce jest bezpieczeństwo, w tym ekonomiczne.

    Uzgadniać kwestie bezpieczeństwa i ceny potoków w sieci transportowej można tylko z tymi, którzy faktycznie rozwiązują problemy i odpowiadają za prawidłowe wywiązywanie się ze zobowiązań.

    A osobom, które realnie mogą „decydować i odpowiadać” za to, co się tam dzieje, dobrobyt tych obszarów jest na tyle obojętny, że nie ma sensu poruszać z nimi tego tematu.

    Zobacz również:

    Wybory w Rosji
    Ile twarzy ma Moskwa? (wideo)
    Starcia na polsko-ukraińskiej granicy
    Tagi:
    kolej, Rosja, Ukraina
    Standardy społecznościDyskusja
    Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
    • Komentarz