07:52 20 Czerwiec 2021
Gospodarka
Krótki link
Autor
3266
Subskrybuj nas na

Komisja Europejska po raz kolejny próbowała choć trochę zaszkodzić projektowi Nord Stream 2.

Europejscy urzędnicy postanowili, że partnerzy ze wspólego projektu muszą podporządkować się wymogom Trzeciego Pakietu Energetycznego. Fortel ten oburzył nawet opanowane zwykle Niemcy. Niemcy oświadczyli, że Gazociąg Północy to dwustronny projekt komercyjny, do regulacji którego wystarczy prawodawstwo krajów — uczestników a Komisja Europejska może co najwyżej przeciągnąć w czasie budowę gazociągu.

Podstaw prawnych, podobnie jak możliwości blokowania Nord Stream 2 Unia Europejska nie ma. Z przykrością przyznała to jeszcze 10 października komisarz europejska ds. konkurencji Margrethe Vestager. Tym niemniej Komisja Europejska z uporem maniaka rzuca kłody pod nogi Nord Stream 2, który ma przecież zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Europy.

Co zatem kieruje europejskimi urzędnikami? Czyżby byli gotowi złożyć na ołtarzu własne interesy w imię samej idei konfrontacji z Rosją? A może ich działania da się wytłumaczyć bardziej pragmatycznie — chcą zapunktować w oczach Wielkiego Brata zza oceanu? Wszystko może być jeszcze prostsze — Bruksela obraziła się, że taki projekt biznesowy, który będzie przynosił ogromne dochody, przeszedł jej koło nosa.

W Brukseli można by z pewnością znaleźć przedstawicieli wszystkich tych trzech idei. Na korzyść ostatniej z wersji przemawia fakt, że Komisja Europejska naciskała na Berlin, aby przyznać jej prawo negocjacji z Rosją. Gdzie jak gdzie, ale jeśli szukać naiwniaków, to tylko nie w Niemczech.

— W takim razie nie potrzebujemy waszego Nord Stream-2. Co Europa ma z nim robić? Konsumpcja gazu będzie spadać, podobna  infrastruktura już jest, a i konkurenci proponują swoje błękitne paliwo — przy pomocy podobnych wypowiedzi Komisja Europejska próbuje zachować twarz. — Będziecie się jeszcze musieli stosować do przepisów Trzeciego Pakietu Energetycznego — zobaczymy, co zrobicie — krzyknęła Bruksela na widok uchodzącego do morza rurociągu.

Takie oświadczenia nic jednak nie dadzą. Bruksela sama przyznała (potwierdziwszy zreszą to, o czym mówił wcześniej prezydent Władimir Putin), że projekt to przedsięwzięcie biznesowe. Biorą w nim udział firmy z Rosji i Niemiec, a gazociąg przebiega przez wody neutralne. Co więcej, jest on zgodny z rosyjskim i niemieckim prawem — a to co tam nawymyślano w Komisji Europejskiej, ani Moskwy, ani nawet Berlina w tej sytuacji nie obchodzi.

Hala produkcyjna w fabryce Siemensa w Berlinie
© AFP 2021 / Johannes Eisele
Projekt Nord Stream 2 zakłada budowę dwóch nitek gazociągu o łącznej przepustowości do 55 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie z rosyjskiego wybrzeża przez Morze Bałtyckie do Niemiec. Łączna wartość projektu szacowana jest na 9,5 mld euro. Rosja podjęła decyzję ws. budowy gazociągu i zmianie trasy tranzytu zasobów energetycznych do Europy z powodu niesolidności Ukrainy, przez terytorium której są  obecnie realizowane dostawy.

Projekt jest aktywnie wspierany przez rząd Niemiec, Berlin rozpatruje go jako projekt handlowy. Takiego samego zdania jest również niemiecki Federalny Związek Energetyki i Gospodarki Wodnej. „Jeśli chodzi o gazociąg Nord Stream-2 mowa jest o prywatnym projekcie gospodarczym" — powiedział przewodniczący organizacji Stefan Kapferer, cytowany przez gazetę Handelsblatt.

Jak podkreśla periodyk, rząd Niemiec kategoryczne odrzucił inicjatywę Komisji Europejskiej ws. przyznania jej mandatu na negocjacje Rosją, którego celem jest podporządkowanie Nord Stream 2 wymogom Trzeciego Pakietu Energetycznego UE.

Jak może zareagować Komisja Europejska na takie stanowisko najbogatszego kraju europejskiego, biorąc pod uwagę fakt, że aktualne prawodawstwo nie przewiduje jakiejkolwiek roli dla europejskich instytucji w takim projekcie, jak Nord Stream 2?  Zresztą również Nord Stream-1 został zbudowany bez ich udziału — podkreślił dyrektor rosyjskiego Instytutu Energetyki i Finansów Władimir Fejgin. Jego zdaniem, mimo prób storpedowania realizacji projektu ze strony Komisji Europejskiej, Nord Stream 2  zostanie zbudowany.

 — Komisja Europejska będzie starać się najpierw przeciągać proces realizacji projektu, a potem wysuwać takie warunki, aby ten gazociąg, jeśli zostanie zrealizowany, funkcjonował w myśl przepisów maksymalnie zbliżonych do ustaleń europejskich. Jeśli do tego dojdzie, to oczywiście konieczne będzie wprowadzenie do projektu pewnych korekt, potrzebne będzie prowadzenie odpowiednich konsultacji. Niewątpliwie, realizacja projektu będzie nadal się przeciągać. Ewentualnie, jest to jeden z niedeklarowanych przez Komisję Europejską celów, aby przedłużyć wykorzystanie ukraińskiego systemu do transportu gazu. W ogólnym zarysie, jak zakładam, realizacja tego projektu w aktualnych okolicznościach będzie zadaniem bardziej złożonym, lecz nie jest to sprawą całkiem beznadziejną — podkreślił ekspert.  

Główni przeciwnicy Nord Stream 2 to, jak można się było zresztą spodziewać, Polska, Ukraina i kraje bałtyckie. Mają one w tej kwestii duże wsparcie ze strony Stanów Zjednoczonych — Waszyngton chce zalać europejski rynek swoim skroplonym gazem ziemnym, eliminując z niego Rosję.

Z Kijowem i Warszawą wszystko jest jasne: nie chcą tracić przywilejów krajów tranzytowych. Przecież jeśli gazociąg zostanie zbudowany, rosyjskie błękitne paliwo będzie płynąć dnem Morza Bałtyckiego, bezpośrednio z Rosji do Niemiec. Według wstępnych szacunków Ukraina może na tym stracić około 2,5 mld dolarów rocznie. Jednak powinna mieć pretencje do samej siebie — trzeba było myśleć wcześniej i podejmować uczciwe działania.

Zresztą walka Komisji Europejskiej z Nord Stream-2 to jednocześnie próba „pomocy" Kijowowi. Bruksela obiecała przecież poparcie dla tranzutu rosyjskiego gazu przez Ukrainę. Tymczasem pomimo wszystkich zapewnień Komisji Europejskiej, zapotrzebowanie krajów europejskich na gaz wcale nie spada — a wręcz przeciwnie, rośnie. Istnieje jednak nadzieja, że cechujący Europejczyków pragmatyzm weźmie ostatecznie górę nad chęcią uczestnictwa w narzuconych przez polityków grach dyplomatycznych.

Zobacz również:

Chińczycy dobrali się do ukraińskich sejfów
Ręka Moskwy w Litewskich Kolejach
Ukraina: Putin tworzy „prywatną armię”
Tagi:
Nord Stream 2, Komisja Europejska, Unia Europejska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz