Rury do gazociągu

Polityka pozbawia UE korzyści płynących z Gazociągu Północnego 2

© Sputnik . Igor Zarembo
Gospodarka
Krótki link
9512

Wypowiedzi europejskich władz, że nie prowadzą dyskryminacyjnej polityki wobec Gazociągu Północnego 2, nie odpowiadają rzeczywistości, mówi Igor Juszkow, czołowy ekspert Fundacji Rozwoju Energetyki, wykładowca na Uniwersytecie Finansowym przy rządzie Federacji Rosyjskiej.

Unia Europejska odpowiedziała na wystąpienie Ławrowa

Ambasador Unii Europejskiej w Rosji Markus Ederer oświadczył, że dyrektywa gazowa Komisji Europejskiej nie jest skierowana przeciwko Gazociągowi Północnemu 2 i jest środkiem do stworzenia systemu bezpieczeństwa prawnego dla wszystkich systemów rurociągowych.

W przypadku przyjęcia, dane poprawki mogą mieć negatywny wpływ na perspektywy realizacji Gazociągu Północnego 2, ale Ederer zaznaczył, że jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy propozycje te staną się częścią europejskiego prawodawstwa, czy też nie — pisze „Gospodarka Dziś”

W rzeczywistości ta uwaga Ederera jest komentarzem na wczorajsze oświadczenie ministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Ławrowa, w którym szef rosyjskiego MSZ zaznaczył, że Moskwa uważnie obserwuje debatę, która obecnie trwa w Komisji Europejskiej na temat rosyjskiego projektu transportu gazu Gazociąg Północny 2.

Ponadto Ławrow stwierdził, że europejskie władze prowadzą tutaj niezbyt czystą grę, starając się wprowadzić u siebie nowe zasady, aby spowolnić realizację Gazociągu Północnego 2, która ma się rozpocząć już wiosną tego roku.

Unia Europejska prowadzi antyrosyjską politykę energetyczną

Igor Juszkow w rozmowie z „Gospodarka Dziś” potwierdził, że należy zgodzić się z Ławrowem, że Komisja Europejska prowadzi celową politykę przeciwko Gazociągowi Północnemu 2 i obecnie nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

„Po prostu nie da się inaczej wytłumaczyć polityki, którą dziś w tej kwestii prowadzą zarówno Unia Europejska, jak i niektóre europejskie kraje. Na przykład Polska i Litwa budują terminale LNG, a tym samym kupują gaz droższy w celu zmniejszenia ilości importowanych nośników energii z naszego kraju” — stwierdza Juszkow.

Inną kwestią jest to, że w praktyce polityka ta nie działa, ponieważ w rzeczywistości Polska nie tylko nie zmniejszyła zakupów gazu od Gazpromu, ale wręcz przeciwnie — zwiększyła, a polski terminal LNG istnieje dziś tylko dzięki bezpośrednim dotacjom od państwa i jest niekonkurencyjnym projektem.

Wszystko to jest podawane przez Warszawę pod przykrywką polityki dywersyfikacji, która rzekomo zapewnia Polsce bezpieczeństwo energetyczne, a Polacy wzywają inne państwa do pójścia za ich przykładem — podsumowuje Juszkow.

Przy tym to wszystko odbywa się z powodów politycznych, ponieważ z ekonomicznego punktu widzenia nie ma podstaw do takiej linii — nasz kraj od ponad pięćdziesięciu lat regularnie dostarcza gaz do Europy, a Moskwa nigdy nie miała żadnych skarg na ten temat.

Budowa zakładu LNG na Jamale
© Sputnik . Aleksandr Kondratuk
„Ogólnie jest niezrozumiałe, jakie oskarżenia ze strony Europejczyków o naszą rzekomą niepewność jako dostawcy gazu mogą być przyczynami innymi niż polityczne. Przecież Rosja działa już na rynku europejskim od 50 lat — podsumowuje Juszkow.

Jednocześnie Litwa i Polska, w przeciwieństwie do Komisji Europejskiej, przyznają polityczne znaczenie tych działań w stosunku do Rosji, co widać nawet na przykładzie litewskiego terminalu LNG, który nazywa się „Wolność”.

„W związku z tym, dzięki realizacji tych projektów, Litwini i Polacy «uwalniają się» od energetycznej zależności od Rosji, co oczywiście w rzeczywistości jest bezpośrednią polityzacją wszystkich tych kwestii” — stwierdza Juszkow.

Również tutaj można przypomnieć los Gazociągu Południowego, który został zatrzymany przez Bułgarię po wizycie amerykańskich senatorów w Brukseli i Sofii, co tylko potwierdza antyrosyjski charakter polityki energetycznej Unii Europejskiej.

„Jeszcze przed odlotem grupy senatorów pod przewodnictwem Johna McCaina, Bruksela oświadczyła Sofii, że znajdzie dźwignię nacisku na Bułgarię, aby ta jednostronnie zrezygnowała z Gazociągu Południowego” — podsumowuje Juszkow.

Wszystko to doskonale koreluje z polityką UE w celu zapewnienia maksymalnej preferencji dla gazociągów każdych innych krajów — wystarczy przypomnieć, jak lobbowano Nabucco z turkmeńskim gazem czy Gazociąg Transadriatycki z efemerycznym azerskim gazem. Projekty te otrzymały zielone światło i zostały usunięte z Trzeciego Pakietu Energetycznego.

„W ten sposób wszelkie alternatywne projekty są mile widziane przez Unię Europejską, a wobec ich rosyjskich odpowiedników są stale podejmowane rozmaite środki. Jednocześnie Gazprom proponuje Europejczykom zbudować gazociąg z własnych środków i doprowadzić gaz do granic konkretnych europejskich państw, co w praktyce jest niezwykle opłacalną propozycją” — podsumowuje Juszkow.

Tutaj można przypomnieć, że Gazociąg Północny 1 ze względu na ograniczenia nałożone przez Brukselę w odniesieniu do jego kontynuacji — gazociągu Opal, przez długi czas był zapełniony w połowie ze względu na normy Trzeciego Pakietu Energetycznego.

Wystarczy powiedzieć, że gdy w Unii Europejskiej wystąpił deficyt gazu, zdecydowali się przeprowadzić «testy», aby załadować Opal i Gazociąg Północny 1 w pełnej mocy, co po raz kolejny pokazuje obłudę polityki Unii Europejskie i to, że wszystkie te działania przeciwko rosyjskiemu gazowi mają otwarcie polityczne zabarwienie — stwierdza Juszkow.

Tak więc to stwierdzenie ze strony Unii Europejskiej nie odpowiada rzeczywistości.

Zobacz również:

Media poinformowały, jak USA zamierzają „zadusić” „Gazociąg Północny 2”
Dlaczego Gazociąg Północny 2 jest problemem dla USA
Komisja Europejska uznała „Gazociąg Północny 2” za niepotrzebny
Litwa i Dania chcą zbojkotować Gazociąg Północny-2
Miedwiediew: USA chcą „pogrzebać" Gazociąg Północny-2
Gazociąg Północny wstrzymuje pracę
Tagi:
Gazociąg Północny - 2, Unia Europejska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz